Zamiast wstępu
Zioła były w moim domu, odkąd pamiętam. Rosły na działce, w ogrodzie, przy płocie i wszędzie tam, gdzie znalazło się dla nich trochę miejsca. Babcia zbierała je, suszyła i uprawiała. Ich obecność była tak oczywista, że długo nie zastanawiałem się, ile wiedzy kryje się w tych niepozornych roślinach. Znała ich nazwy, wiedziała, gdzie ich szukać i kiedy najlepiej je zbierać. Przede wszystkim jednak potrafiła patrzeć na nie z uwagą kogoś, kto przez lata nauczył się rozumieć rytm własnego kawałka ziemi.
To od niej dostałem pierwsze książki o ziołach. Pamiętam ich ilustracje, zapach papieru i fascynację światem, który nagle okazał się znajdować tuż za progiem. Nie wiedziałem wtedy, że te książki zostaną ze mną na długo, a dziecięca ciekawość roślin po latach nabierze zupełnie nowego znaczenia.
Do ziół wróciłem na poważnie, kiedy zachorowała nasza córka. Medycyna konwencjonalna nie dawała nam wszystkich odpowiedzi, których szukaliśmy. Chcąc lepiej zrozumieć, co dzieje się z jej organizmem, ponownie zwróciłem się ku naturze. Zacząłem czytać, porównywać źródła i poznawać biologię roślin, ich skład chemiczny, historię stosowania oraz dawne tradycje zielarskie. Im więcej wiedziałem, tym wyraźniej widziałem, jak wiele jeszcze pozostaje do odkrycia.
Być może właśnie na tym polega największa siła przyrody. Nieustannie przypomina nam, że za tym, co wydaje się zwyczajne, może kryć się coś niezwykłego.
Rośliny fascynują mnie także dlatego, że ich świat podlega rytmowi niemal niezmiennemu od tysięcy lat. Wiosną pierwsze liście przebijają się przez zeszłoroczne trawy, na łąkach pojawiają się kwiaty, w sadach zaczynają pracować pszczoły, a las z każdym tygodniem gęstnieje. Potem przychodzi lato, dojrzewają owoce i nasiona, jesień powoli odbiera drzewom zieleń, aż w końcu nadchodzi zima i wszystko pozornie zamiera. W następnym roku historia zaczyna się od nowa.
Ta powtarzalność nigdy nie przestała mnie zachwycać. Znamy ją tak dobrze, że łatwo zapomnieć, jak niezwykłe jest to zjawisko. Każdej wiosny oglądamy ten sam spektakl, a przecież nigdy nie wygląda on dokładnie tak samo.
Dlatego chciałbym zaprosić Cię na spacer.
Nie będzie to jednak wyprawa w poszukiwaniu rzadkich i odległych roślin. Przeciwnie. Chciałbym przyjrzeć się tym, które mijamy niemal codziennie: rosnącym przy domach, starych płotach, na miedzach, łąkach i polach, nad strumieniami oraz na skraju lasu. Są tak blisko, że często przestajemy je zauważać.
A szkoda.
Bo pod każdym liściem kryje się jakaś historia.
Jedna prowadzi do dawnej wiejskiej kuchni, inna do klasztornego ogrodu, jeszcze inna na średniowieczne pole bitwy albo do laboratorium współczesnego naukowca. Czasem będzie to historia człowieka, czasem owada odwiedzającego kwiat, a czasem samej rośliny, która przez miliony lat doskonaliła sposoby przetrwania.
Nie chcę tworzyć kolejnego zielnika ani katalogu leczniczych właściwości. Bardziej interesuje mnie człowiek, który staje przy roślinie i próbuje ją zrozumieć: co o niej wiedział, czego się po niej spodziewał, czego się bał i jakie historie z nią wiązał. Interesuje mnie również sama natura, często znacznie ciekawsza niż nasze wyobrażenia o niej.
Trzydzieści roślin, które spotkamy podczas tej wędrówki, to zaledwie początek. Nie da się zamknąć świata roślin w żadnym spisie. Mam nadzieję, że z czasem zaczniesz dopisywać do tej listy własne gatunki, zaglądać do atlasów, pytać starszych ludzi o dawne nazwy i zastosowania, a także obserwować, co rośnie wokół Twojego domu i dlaczego właśnie tam.
Być może pewnego dnia zatrzymasz się przy roślinie, którą przez lata uważałeś za zwyczajny chwast, i spojrzysz na nią naprawdę uważnie. Poznasz jej nazwę, dowiesz się, kto ją zapyla, czym się żywi, jak przetrwa zimę i co robili z nią ludzie przed Tobą.
Wtedy zwyczajny spacer przestaje być zwyczajny.
Tego właśnie nauczyła mnie babcia, choć zapewne nigdy nie ujęłaby tego w takich słowach. Pokazała mi, że warto wiedzieć, co rośnie wokół nas. Chciałbym przekazać tę wiedzę dalej, ale przede wszystkim podzielić się czymś znacznie prostszym: potrzebą uważnego patrzenia.
Natura nie potrzebuje naszego podziwu. Po prostu trwa, kwitnie, owocuje i odradza się we własnym rytmie. To my musimy nauczyć się ten rytm dostrzegać.
A więc chodźmy.
Zaczniemy tam, gdzie wszystko jest najbliżej człowieka: przy domu, w ogrodzie i na starej ścieżce. Potem wyjdziemy na łąki i pola, podejdziemy do wody, zajrzymy na skraj lasu, aż wreszcie zagłębimy się między drzewa.
Po drodze spotkamy rośliny, które być może znasz od zawsze.
Tylko jeszcze ich nie poznałeś.