Najciemniej jest pod latarnią

All Rights Reserved ©

Summary

Po znalezieniu martwego narzeczonego w miejscu pracy, bohaterka staje w obliczu podejrzeń i pytań, na które nie zna odpowiedzi. Brak świadków, urwane wspomnienia i sprzeczne emocje tworzą obraz, który działa przeciwko niej. W centrum historii stoi ich skomplikowana relacja - pełna napięć, kłótni, czułości i prób naprawienia tego, co dawno zaczęło pękać. Każdy gest, każde słowo i każdy sekret mają znaczenie. W świecie, w którym prawda i fałsz splatają się w niebezpiecznym tańcu, bohaterka musi zmierzyć się z tajemnicami, które zagrażają nie tylko jej reputacji, ale i życiu. Czasem najciemniej bywa... pod latarnią.

Status
Ongoing
Chapters
4
Rating
n/a
Age Rating
18+

~?~

- Co Pani pamięta z tamtego wieczoru? - Zapytał mnie po raz kolejny detektyw Nowacki

- Tak jak wspomniałam pracowałam - odpowiedziałam znowu pociągając nosem i patrząc na zaschniętą na moich palcach krew

- Była tam Pani jako jedyna. Tylko Pani miała możliwość wpuszczenia kogoś do środka - Kontynuowała przesłuchanie detektyw Piórkowska

- Już mówiłam, że byłam zamknięta w części dla pracowników infolinii i nie opuszczałam tamtego pomieszczenia – powtarzałam to samo jak taka katarynka

- Jednakże wpuściła tam Pani swojego chłopaka - przypomniał detektyw Nowacki

- Narzeczonego - sprostowałam - dlatego nie widzę celu podejrzewania właśnie mnie

- Zapisał Pani cały majątek, miała Pani motyw i okazję - dodał detektyw Nowacki, dziwnym trafem detektyw Piórkowska nagle zaczęła milczeć

- Cały majątek? To 10 groszy które miał na koncie? Czy może któryś samochód? Oba rozwalone jak złomy i do tego zapisane na jego ciotkę - wyśmiałam podejrzenia detektywa. Może to nie był najlepszy pomysł, ale już mi na niczym nie zależało

- Nie wie Pani o tych set..

- Koniec przesłuchania, jest Pani wolna - przerwała mu detektyw Piórkowska - Proszę nie opuszczać kraju, a najlepiej nawet miasta

- Ale jeszcze nie skończyłem przesłuchania - próbował postawić się detektyw Nowacki odwracając się do wyższej rangą koleżanki po fachu. Zabawne, laska była od niego 10 lat młodsza a osiągnęła sto razy tyle co on

- Skończyliśmy - odrzekła do niego oschle po czym zamknęła swoją teczkę - Jeśli Pani potrzebuje może Pani skorzystać z łazienki. Korytarzem prosto i trzecie drzwi z prawej strony

- Dziękuję - odpowiedziałam jej i opuściłam to zimne pomieszczenie

Idąc powoli, jak takie zombie, do łazienki którą wskazała mi detektyw zastanawiałam się czy w ogóle dzisiaj zasnę. Wątpiłam w to. Co ja powiem rodzicom? Co powiem jego cioci? Czy będę w ogóle umiała spojrzeć jej w twarz? Moje myśli latały w głowie jak wielki huragan, dlatego gdy tylko weszłam do łazienki i gdy wróciły wspomnienia widoku mojego martwego narzeczonego, leżącego w pracowniczej łazience w firmie, w której pracowałam, dostałam ataku paniki. Po czym faktycznie przestałam pamiętać cokolwiek.