Chronicles of the Merguin Islands (PL) [NO AI]

All Rights Reserved ©

Summary

[WORK IN PROGRESS] [POLISH VERSION] [TW: krew, śmierć, czasem trochę romansu i inne takie] *** Kroniki Wysp Merguin - Zakonnik. Książka dla polskich czytelników, w zamyśle epic fantasy. Pewien Zakonnik zauważa u siebie dziwną przypadłość - nigdy nie zachorował, ani nawet nie miał kataru. Dobra odporność to jedno, ale coś takiego? Zaczyna zgłębiać wiedzę o podobnych przypadkach. Gdy napotyka wizję końca świata, postanawia uciec z Zakonu i wyruszyć w długą podróż, aby odnaleźć resztę mitycznej Siódemki. Czy mu się to uda? Jakimi mocami dysponują te osoby? Z kim przyjdzie im się zmierzyć, aby ocalić świat? *** Historia jest mojego autorstwa, ciężko nad nią pracowałam od dłuższego czasu. Uważam za niedopuszczalne wszelkie formy kopiowania opowieści. *** BRAK WSZELKIEGO "WSPARCIA" SZTUCZNEJ INTELIGENCJI *** Na dziesięć tysięcy wyświetleń okładka przejdzie redesing, więc się postarajcie. Mój styl rysunku bardzo się zmienił od rysowania obecnej okładki, więc nowa z pewnością będzie lepsza (oczywiście, wykonana w pełni samodzielnie) *** Z.K.

Genre
Fantasy
Author
Zuri
Status
Ongoing
Chapters
1
Rating
n/a
Age Rating
16+

Prolog [pierwsza wersja]

Klęczała pod niebem rozświetlanym jedynie przez gwiazdy. Księżyce schowały się za szarymi, ciężkimi chmurami.

Ręce miała spowite w niemalże złocistej, żółtawej krwi. Strużki powolnie spływały z jej żółto-czarnych dłoni poprzecinanych dziwnym, świecącym na czerwono ostrzem.

Zamknęła oczy w bólu. Dwóch palców lewej ręki zapewne już nie użyje, ale jeżeli znajdzie coś do odkażenia palących ran, być może uda się uniknąć ich amputacji.

Skałotrawa w kolorze różu wbijała jej się nieprzyjemnie w kolana, łydki i stopy, tworząc kolejne zadrapania. Nie mogła jednak ustać, była zbyt wyczerpana po próbie użycia Mocy.

Wiatr rozwiewał jej falowane, brązowe włosy, które wpadały jej do załzawionych oczu.

Już nigdy nie użyję Mocy, pomyślała. Nie po tym, do czego to doprowadziło.