Ansel Iidie Abakoltrante (Pl) by Aleksandra Rittler at Inkitt
Customize readability
Aa

Ansel Iidie Abakoltrante (pl)

All Rights Reserved ©

Summary

Zaczyna się od zdrady. Młody chłopiec pozostawiony sam sobie. I jedyna droga naprzód wiedzie przez piekło.

Status
Complete
Chapters
26
Rating
n/a
Age Rating
18+

Wspomnienia dziecka | I., II., III.

I. W ciszy dokładne wspomnienia tamtego miejsca wracały do niego, jakby nadal tam był. Jakby nadal tam był... Odsunął się, zerwał do biegu. Drzewa narastały ku górze i zagryzały u szczytu prętami klatki. „Ta ścieżka jest dobra”, pobiegł. Błysnęła szalbiercza sylwetka. Wilk. Pożarł go oczami. Iidie zawrócił w drugą ścieżkę. Drugi wilk przeciął jego drogę. Skoczył w trzecią, kolejną. I… Wrócił na rozwidlenie. Z dużych, oliścionych gałęzi zbudował ściany, na piasku palcem połączył gałęzie i opadł na ziemię wewnątrz. Deszcz zatrzymywał się na ścianach i spływał tak, że w środku było sucho i ciepło, bezpiecznie.

Wtem ciężkie drzwi otworzyły się z chrzęstem i potężna postać spojrzała na niego. Jak stamtąd wówczas uciekł pozostawało zagadką. Biegł, biegł, biegł… Ślepo wierząc w swoją drogę. Ciemność, strach, samotność, nawał myśli. Pierwszy raz był zupełnie odpowiedzialny za własną wolność. I bał się, tak bał się ją stracić.

Sylwetka w rogu pokoju podniosła się na łóżku. Zbliżyła się.

– Iidie… Iidie…

Chłopiec wzdrygał się. Uspokajał i rozluźniał, jakby miał zasnąć… Znów rzucał się cały. Ritra zbliżył rękę, próbował przetrzeć łzy chłopca. Gdy go dotknął, potężny wstrząs targnął dzieckiem.

– Spokojnie… Spokojnie… Wszystko jest…

Gwałtowny szloch ruszył pierś opiekuna.

– Jestem tu… – Przystawił stopę do stopy Iidiego.

II. 1. Znów wielki mężczyzna gapił na się na niego całą noc. Uczucie w brzuchu było jak przy jedzeniu czegoś zepsutego. Dopiero na drugim końcu pokoju – jedna ręka zawędrowała na rękojeść noża, druga na sznurek, którym nóż przywiązany był do paranoicznie zaciśniętego pasa – odetchnął. Nigdy nie chciał, by coś takiego go uspokajało. Miał świadomość jak obrzydliwym było odnaleźć ukojenie w możliwości zadawania cierpienia. Jednak chyba nie potrafił inaczej. Od dwóch lat – bez ustanku wyczekiwał niebezpieczeństwa, codziennie budził się gotowy na walkę lub ucieczkę. Już nie miał siły wyrzucać sobie nieprawość osądów. Całą jego uwagę przykuwało dręczące przeczucie czegoś złego. Prorocze, gdyby nie coporanne. Gdy choć trochę jego myśli zaczynały błądzić po niezbadanych ścieżkach dziecięcej wyobraźni, poczucie obowiązku wobec siebie pilnowania własnego bezpieczeństwa strząsało go na ziemie. Jak każde dziecko chciał mieć marzenia większe, niż zawsze rano zobaczyć niebo. Miast tego i dzisiaj sprawdził. Było. Przeżył kolejny cud. Tylko oczy strasznie go bolały.

2. Nie lubił być na zewnątrz. Był to ludzki las, w którym kryły się wilki. Ludzie gięli się nad nim jak drzewa. Rozpoznawał ich po butach i stopach, one w jego wyobraźni prowadziły rozmowy. Rąk nienawidził, bo pracowały dla duchów z góry. W jego rozumieniu każdy miał wiele – Ritra miał kilka fajnych, ale większość strasznych – potrafiły bardzo szybko zmieniać się zwierzchnictwem. Sukces Iidiego był uzależniony stopnia ich zadowolenia. Duchy Ritry były dzisiaj niespokojne. Zamknął się w sobie, by ich nie drażnić. Stłumił też mimowolny kaszel.

3. Gdy jego opiekun zrobił się nerwowy, chłopiec zestresował się. Ucisk w płucach zabrał mu spokojny oddech i jak od niedawna, gdy szybko chodził, nie mógł oddychać.

Duchy Ritry były nieprzyjemne, charczały wilczym ostrzeżeniem. Mężczyzna rzucał się i cierpiał. Iidie nie chciał wiedzieć czemu. Wróci, gdy będą przychylne. Chrząknął. Kaszlnął. Im dalej odchodził, tym ciężej było mu się powstrzymać. Dusił go atak kaszlu. Przez chwilę myślał, że umiera. Padł w ciasnej uliczce.

Ale po chwili złapał spokojniejszy oddech i coraz mniej czuł walące serce pod ręką.

4. Niedługo po tym wysoka silna sylwetka zajrzała od jasnej ściany. Iidie w odruchu skoczył za spróchniałą deskę i ujął nóż. Potężne buciory zrobiły krok w jego stronę. Były silne i niebezpieczne, chodziły jak wyćwiczone w łowach, a piasek barwiły świeżą krwią. Iidie zawarczał groźnie ostrzegawczo. Buty podeszły bliżej. Usłyszały głośny szczek od chłopca. Wyprostowały się. Odeszły.

Iidie odczekał, nim odetchnął. Wilk. Nie było ich wiele i ciężko je było rozpoznać, poza tym robiły, co chciały i nie zawsze atakowały, ale każde spotkanie było śmiertelnie niebezpieczne. Uratował życie. Dzisiaj się udało, ale któregoś wschodu może nie zobaczyć. Prawdopodobnie będzie musiał uciekać, gdy te buty pojawią się jeszcze raz, więc był czujny.

5. Ritra był dobry w znajdowaniu go. Aż za dobry. Zwykle, gdy Iidie się uspokajał i nie myślał, udawało mu się ukryć. Tym razem mężczyzna natknął się na niego, skrytego wciąż za deską. Był zmęczony jak po potężnej walce, mimo tego dobry duch wziął nad innymi zwierzchnictwo. Wtedy mężczyzna stawał się łagodny i ciepły jak dom, dający całą uwagę i godny opowiedzenia wszystkiego.

Iidie nie chciał mu nic opowiadać. Bardzo nie chciał. Były też inne duchy, które słuchały. Jak ten rano. Ten był zły. Tak jak wszystkie inne duchy, których nie rozumiał. Nie chciał musieć czegokolwiek opowiadać. Chciał wszystko zachować jedynej osobie, której ufał – sobie. Ale niepokój z powodu złych snów stał się nie do zduszenia. Jego ciało nie chciało poradzić sobie z tym samo. Nawet jeśli czuł się źle z każdą chwilą, kiedy mówił.

Dobry duch zasmucił się. Ale pozostał. A Iidie czuł, jakby zrzucił z siebie zły ciężar.

Chwilę potem pojawił się obcy duch i wywrócił jego świat.

III. Wydał go. Wydał tamtym potężnym buciorom. Śmiał przysięgać przyjść po niego w ciągu kwartału. Kłamca! Iidie nie był mu potrzebny. Wszyscy to głusi zdrajcy. Nienawidził takich najbardziej. Pluł na takie upokorzenie. Idąc za ciężkimi butami, jego zgorzknienie wcale nie stało się łagodniejsze. Wyrzucał jedzenie. Wilk nie okazał przejęcia, budził go ze świtaniem i maszerowali, dopóty nie zrobiło się ciemno. Musiał pod koniec drogi zasłabnąć, bo następne, co pamiętał, to kolorowe bamboszki.

Let Aleksandra Rittler know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

A Blessing in Disguise

Miriam0011: Hi there! I really enjoyed reading your story, it was both interesting and well written. Your style feels very natural and easy to connect with. Do you usually write in this genre, or do you explore others as well?

Read Now
Our third chance

Easter Hope: Hello author!!!I have read this story more than thrice already and I still couldn't get over it! I love how you created the story plot and how everything was put into place at the end! Of all the stories that I saved, this is my most favorite!Thank you for this! Though only 20 chapters but it had a ...

Read Now
Earning His Love

Loisi Mohetau: Loved it!!!

Read Now
Mystic Wolf

Shriya: After a long time i came across a long, romantic story with lovely characters, engaging plot and a decent pace across most times. Ignoring a few typos, this story has been lovely to read and deeply engaging.

Read Now
The Alpha's Exiled Mate

Sonakshi: I like the characters and emotions that was so good and perfect and the story was definitely amezing

Read Now
Fated to My Ex- Best Friend

Saraa: I really admire how unique your plot is. It didn't feel predictable at all. Did you always know how the story would end, or did the ending change while you were writing?

Read Now
THE WOMAN HE BOUGHT

AnG40: I really enjoyed this read. I wish there was more background on Lucian and Elara's romance and how they went from not touching to Lucian actually proposing.

Read Now
Bloodlines

Eli M.: A well written and interesting story. I only wish it was a bit longer so there was more to enjoy! Definitely recommend adding this to your reading list

Read Now
Ruthless Lord

chidinma: I like everything

Read Now