To nie Ty.

All Rights Reserved ©

Summary

Po powrocie ze szpitala bohaterka zostaje sama w domu i zmaga się z nudą oraz zmęczeniem. Niespodziewanie odwiedza ją Alex, chłopak z jej klasy, co prowadzi do chaotycznego, ale pełnego emocji spotkania. Krótka chwila bliskości sprawia, że między nimi zaczyna rodzić się coś więcej.

Genre
Drama
Author
books.by.H
Status
Ongoing
Chapters
1
Rating
n/a
Age Rating
16+

Chapter 2.

Wypisali mnie ze szpitala po pięciu dniach. Mogłam wreszcie wrócić do domu, w którym nie zastałam nikogo — mama pracowała w Nowym Jorku, a tata… nawet nie wiem gdzie.

Weszłam do środka, rozpakowałam się, przebrałam i natychmiast zalała mnie fala nudy. Sama w domu nie miałam co robić. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kawę i wzięłam croissanta. Przez następne trzy godziny oglądałam serial — lekarze powiedzieli, że przez jakiś czas muszę przestać chodzić na zajęcia taneczne. Załamałam się. W praktyce wyglądało to tak, że całe dnie spędzałam na kanapie, przykryta kocem, oglądając filmy.

Włączyłam jakiś serial o wampirach i miłości, ale był tak nudny, że zasnęłam w połowie odcinka.

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Z jęknięciem wstałam z kanapy i otworzyłam. Stał za nimi Alex. Nie mogłam wydusić ani słowa. Naprawdę pierwszy raz przed moimi drzwiami stał chłopak — nie licząc Dylana.

— Właśnie się dowiedziałem, że chodzimy do jednej szkoły, a nawet klasy! — powiedział z entuzjazmem.

Przykro mi, ale nie mogłam podzielić jego radości. Byłam zbyt zmęczona.

— Skoro chciałeś mi to powiedzieć, to dlaczego pofatygowałeś się aż pod mój dom?

Nie wiem, dlaczego nadal nie uciekł — w tej chwili musiałam wyglądać okropnie.

— Nie miałem twojego numeru. Znalazłem twój dom po nazwisku na tabliczce w ogrodzie — powiedział, jakby był z siebie dumny.

Mogłam się domyślić.

Na chwilę się zawiesiłam, a kiedy się ocknęłam, Alex był już w środku domu. Odwróciłam się — właśnie wbiegł po schodach na górę. Wyglądał jak małe dziecko, które pierwszy raz widzi czyjś dom.

— Zaczekaj na mnie! To nie twój dom! — krzyknęłam, wbiegając za nim na górę. Ale nie było go ani w holu, ani w łazience.

— Czy ty wszedłeś do mojego pokoju?! Wyłaź natychmiast!

Nie wiem dlaczego, ale zrobiłam się czerwona. I to wcale nie ze złości.

— Zaczekaj! Ale ty masz dużo książek! Też lubię czytać! — krzyknął z mojego pokoju.

Wbiegłam do sypialni dokładnie w chwili, gdy z niej wychodził. Zderzyliśmy się i upadliśmy na podłogę. Nasze twarze były tak blisko… Tak bardzo chciałam go pocałować. Ale przecież dopiero go poznałam. Na pewno mu się nie podobam.

— Przepraszam! Wszystko w porządku? — chciałam wstać, ale złapał mnie za ramiona.

Po chwili chyba zorientował się, jak blisko mnie trzyma, bo szybko puścił i podniósł się.

Jezu, co ja zrobiłem?! Jeszcze chwila i bym ją pocałował. Ona jest taka ładna… Nie mogę się jej podobać.

Oboje byliśmy czerwoni jak buraki. Musieliśmy wyglądać naprawdę słodko.

— Muszę już wracać. Pa — powiedział.

Szybko zbiegł po schodach i wyszedł z domu bez pożegnania.

Jeszcze długo po tym, jak drzwi się zamknęły, stałam jak wryta. Nawet nie wiem, ile czasu minęło, zanim zeszłam z powrotem do salonu. Opadłam na kanapę i wpatrywałam się w sufit.

Ach… On ma takie ciepłe ręce. I te zielone oczy…

Znowu zasnęłam. Musiałam być naprawdę zmęczona.