Prolog
Z trudem uniosła ciężkie powieki próbując tym samym odpędzić mroczne myśli kłębiące się w zakamarkach umysłu. Wszechobecny ból rozbił w drobny mak ostatnią cząstkę nadziei. Medalik zalśnił złotą poświatą na spazmatycznie falującej piersi. Uniosła dłoń i dotknęła go z odrazą drżąc przy tym jak osika.
- Król Mórz nie żyje. - Zaświszczało zrozpaczone echo. Głos niósł się po jaskini wraz z kuriozalnym szumem fal. Huk narastał. Nim zdążyli zareagować żywioł wdarł się do pokoju rozrzucając meble i wyrywając z furią dębowe bale ze ścian. Inga odrzucona potężnym nurtem uderzyła głową o framugę drzwi. Krew trysnęła czerwienią rozrzedzając się w słonej wodzie... Chłopak zachłysnął się nią, a w chmurnych źrenicach zalśniła niepohamowana żądza mordu.
Tik tak. Tik tak. Tik tak.