To nie Ty.

All Rights Reserved ©

Summary

Po przypadkowym zaspaniu Emma wpada spóźniona do szkoły, gdzie jej uwagę przyciąga tajemniczy Alex. Chłopak zaprasza ją po lekcjach na spotkanie, które szybko przeradza się w szczerą rozmowę o ich trudnych relacjach rodzinnych. Wieczór kończy się niepokojącym powrotem do domu, który tylko zbliża ich do siebie. 💞

Status
Ongoing
Chapters
1
Rating
n/a
Age Rating
16+

Chapter 3.

Rozdział 3

Zwykle przed szkołą budzę się o 5:20, bo według mojej mamy muszę wstawać wcześnie, żeby być najlepszą w klasie. Dzisiaj wstałam o 8:00, myśląc, że jest jak zawsze. Z trudem zwlekłam się z łóżka, przebrałam i zeszłam po schodach, żeby przygotować sobie śniadanie. Spojrzałam na zegar na ścianie i uniosłam brew.

Dlaczego na zegarze jest ósma? — pomyślałam.

Na zegarze była ósma! Zaczynam szkołę o 8:20! Ale jestem głupia!

Biegłam jak szalona do szkoły. Wpadłam przez drzwi wejściowe do szatni, niedbale zmieniłam buty. Coś chyba wypadło mi z plecaka, ale nie miałam czasu tego podnosić. Wbiegłam do klasy — wszyscy siedzieli już na miejscach. W momencie, w którym otworzyłam te cholerne drzwi, cała klasa razem z nauczycielką od chemii spojrzała na mnie.

— Przepraszam za spóźnienie. Zaspałam — powiedziałam i usiadłam w pierwszej ławce.

— Nigdy jeszcze nie spóźniłaś się na lekcję — powiedziała nauczycielka z lekkim zmartwieniem.

— Budzik mnie nie obudził.

To chyba nie była dobra wymówka, ale zadziałało.

Po czterdziestu pięciu minutach lekcja nareszcie się skończyła. Razem z dźwiękiem dzwonka klasa wybiegła na korytarz. Wydawało mi się, że zostałam sama w klasie, pakując książki do chemii. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Zobaczyłam go.

Alex stał już spakowany i wpatrywał się we mnie.

Szybko odwróciłam wzrok i wyszłam na przerwę. Usiadłam na podłodze pod klasą, w której mieliśmy mieć następną lekcję. Wyjęłam śniadaniówkę i książkę. Obok mnie usiadł Alex z chipsami z automatu.

— Hej, chciałabyś może gdzieś wyjść? Nie wiem… do jakiejś kawiarni — powiedział trochę niepewnie.

— Jasne. Po szkole mam wolne — odpowiedziałam. W sumie to zawsze mam, pomyślałam.

Przez resztę dnia wyczekiwałam końca lekcji, żeby iść na randkę. Nawet nie wiem, czy mogę to tak nazwać.

Weszłam do domu i zaczęłam się szykować. Nawet się umalowałam, co jest do mnie zupełnie niepodobne. Ubrałam białą sukienkę na ramiączkach i trzy złote naszyjniki. Rozpuściłam włosy, spakowałam do torby tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam na ganek.

— Pięknie wyglądasz — Alex stał już przed domem, ubrany w granatową koszulę i czarne spodnie.

— Ty też — odpowiedziałam. Chyba dobrze, że to powiedziałam… Jezu, nie wiem.

Szliśmy powoli chodnikiem, który doprowadził nas do lodziarni. Widziałam na YouTubie, że wszyscy ją polecają. W środku było pełno kwiatów i pięknych, beżowych foteli.

Pani przy ladzie była bardzo pomocna przy wyborze smaków, co — wbrew pozorom — było trudne. W końcu zdecydowałam się na dwie gałki: słony karmel i wanilię. Alex chyba naprawdę lubi lody, bo wziął trzy: pistację, stracciatellę i Oreo.

Usiedliśmy przy oknie, przez które wpadało popołudniowe słońce.

— Dlaczego zmieniłeś szkołę? — zapytałam nagle.

— Wiesz… tak jakby uciekłem z domu i sam przepisałem się do Hollywood Academy. Pewnie mama nawet mnie nie szuka. Jest zbyt zajęta, żeby zastanawiać się, gdzie jest jej syn.

— Przykro mi. Moja mama pracuje w Nowym Jorku i też nie ma czasu nawet zadzwonić. Rozumiem to.

Naprawdę wiedziałam, co czuje. Byłam w podobnej sytuacji.

Nawet po zjedzeniu lodów jeszcze długo rozmawialiśmy — właściwie o wszystkim. Okazało się, że jesteśmy do siebie bardzo podobni. Ale każde spotkanie kiedyś się kończy.

Wyszliśmy z lodziarni około osiemnastej. Idąc chodnikiem, straciliśmy rachubę czasu — z szóstej zrobiła się ósma. Słońce zaszło i zrobiło się zaskakująco ciemno. Wiem, dwudziesta to nie jest zwykle taka godzina, ale wtedy naprawdę tak to wyglądało.

— Alex, znasz drogę do naszych domów? — poczułam niepokój. Nie lubię być na zewnątrz, kiedy jest ciemno.

— T-tak… chyba.

Brzmiało, jakby nie był pewny.

— Kurde, ale jestem głupia. Mogłam nas przypilnować — mruknęłam pod nosem.

— Okej, okej, sprawdzę w telefonie. Wystarczy wpisać w Google Maps.- powiedział Alex.

— Emma… masz naładowany telefon? — zapytał.

— Tak mam. Ale następnym razem ładuj telefon.

Jakoś wróciliśmy bezpiecznie do domów i poszliśmy spać.