Create New List
Share with your friends
Customize readability

Hellbound. Upadli Bogowie

All Rights Reserved ©

Summary

Odkąd pamiętam, zawsze powtarzano mi, że los został przesądzony na długo przed moim narodzeniem. Nie tylko moim - przed narodzinami moich rodziców, ich rodziców, a nawet przed powstaniem mojego rodu i nazwiska. Nim pierwsze dziecko otworzyło oczy, nim świat, jaki znamy, nabrał kształtów... Mój los został zapisany w chwili, gdy Bogowie stworzyli pierwszych ludzi. Tylko oni mogą go zmienić. Legendy, mity, baśnie, opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Czyżby zawierały w sobie więcej prawdy, niż chcielibyśmy przyznać? Może rzeczywiście mówią o tym, co istnieje tuż obok nas, ale czego nie dostrzegamy, bo nie wierzymy? Bo odrzuciliśmy słowa szeptane nam przez babcie do snu, uznając je za wymysły? A jeśli wcale nie chodziło o puszkę, lecz o naczynie? I jeśli tym naczyniem nie był przedmiot, a człowiek? Nie setki potworów, lecz czwórka rodzeństwa - nieśmiertelnych, których przeznaczeniem jest sprowadzenie zagłady? Nie rozumiesz? Ja też nie rozumiałam. Dopóki go nie spotkałam. Jestem się Ewa. Pierwsza tego imienia. Posłuchaj mojej historii...

Status
4mo ago
Chapters
1
Rating
n/a
Age Rating
18+

Zimowy taniec

UWAGA!

Tekst zawiera opisy aktów przemocy nieodpowiednich dla osób wrażliwych i niepełnoletnich

Środek zimy skrywał miasto pod płaszczem mroku. Gdy kobieta opuściła księgarnię późnym popołudniem, powietrze przeszył chłód, a kłębiaste chmury zasnuwały niebo. Kilka płatków śniegu osiadło na jej twarzy.

– Nienawidzę zimy – mruknęła, wypuszczając z ust obłok pary. Otuliła się szczelniej płaszczem i ruszyła w stronę domu.

Każdy krok przybliżał ją do upragnionego ciepła – kubka gorącego kakao, które parzyłoby jej usta, miękkiego koca i kota zwiniętego w kłębek na jej kolanach.

Mijając udekorowane budynki, spoglądała na świąteczne lampki lśniące jak tysiące gwiazd rozświetlających ciemność. W jej rodzinnych stronach Boże Narodzenie zawsze oznaczało światło wyłaniające się z chaosu. Wędrowni kolędnicy odwiedzali domy, a w oknach rozbłyskiwały ciepłe blaski. W jednym z nich dostrzegła ojca podnoszącego córeczkę, by mogła zawiesić aniołka na czubku choinki. Poczuła ukłucie nostalgii. Pamiętała czasy, gdy i ona świętowała w rodzinnej atmosferze. Dziś te dni były już tylko wspomnieniem.

Westchnęła i przyspieszyła kroku. Ulice były opustoszałe, a jednak miała nieodparte wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Choć śnieg tłumił dźwięki, wydawało jej się, że słyszy kroki – ledwie wyczuwalne, nieregularne, ale nieustępliwe. Rozejrzała się. Nikogo nie było.

Serce przyspieszyło, gdy uświadomiła sobie, że to nie jest jedynie gra wyobraźni. Chcąc zgubić nieznanego prześladowcę, skręciła w boczną ścieżkę prowadzącą przez cmentarz. Była to najkrótsza droga do domu, lecz niebezpieczna dla tych, którzy nie znali okolicy – wystarczyła chwila nieuwagi, by zgubić się w labiryncie nagrobków i drzew aż do świtu. Miała nadzieję, że to samo spotka tego, kto szedł za nią.

Gdy tylko przekroczyła bramę, kroki ucichły.

Nie oglądała się za siebie. Szybkim krokiem pokonywała kolejne alejki, myśląc już tylko o bezpieczeństwie własnych czterech ścian.

I wtedy ją zobaczyła.

Pod jednym z potężnych drzew siedziała skulona dziewczynka.

Była boso, ubrana jedynie w cienką, białą koszulę nocną, a jej głowę zdobił wianek z czerwonych kwiatów. Mróz powinien był dawno ją zmrozić, a jednak nie wyglądała na zziębniętą.

Kobieta zatrzymała się, zaniepokojona.

– Co tu robisz, maleńka? – zapytała, wyciągając z torebki roboczą bluzę, by ją okryć. – Gdzie są twoi rodzice? Nie jest ci zimno?

Dziewczynka powoli uniosła wzrok. Jej wielkie, ciemne oczy spoglądały niewinnie, jakby ich właścicielka nigdy nie zaznała zła. Długie, czarne loki opadały na rumiane policzki.

– Zatańcz ze mną – wyszeptała melodyjnym głosem, wyciągając dłoń.

Kobieta zawahała się, lecz coś w dziecku – może ta czysta, niemal bajkowa uroda – sprawiło, że uległa. Chwyciła małą dłoń, pozwalając się poprowadzić w tanecznym rytmie. Zapomniała o strachu. O ucieczce. O wszystkim.

Obie wirowały między nagrobkami, a radość ogarnęła jej ciało, rozgrzewając je lepiej niż jakikolwiek płaszcz.

Nie dostrzegła momentu, w którym dziewczynka zaczęła się zmieniać.

Czarne włosy osiwiały i wypadały strzępami. Kwiaty we wianku zwiędły, pozostawiając jedynie martwe łodygi. Biała koszula pokryła się brunatnymi plamami. Skóra pociemniała, policzki zapadły się, a z pustych oczodołów sączyła się cuchnąca maź.

Kobieta nadal tańczyła. Uśmiechała się. Powoli, mechanicznie, zaczęła zdejmować z siebie kolejne warstwy ubrań, jakby była zahipnotyzowana.

I dopiero wtedy to dostrzegła.

Zbyt późno.

Szpony bestii wbiły się w jej brzuch. Upadła na śnieg, próbując zatamować krwawienie. Strach sparaliżował jej ciało. Nie mogła krzyczeć. Nie mogła myśleć.

Potwór kucnął nad nią, śmiejąc się przeciągle.

– Wykrwawiasz się – zamruczał, głaszcząc ją zdeformowaną dłonią. – Czujesz osłabienie i ból, ale zaraz pojawi się pragnienie. Potem przyjdą zawroty głowy, dezorientacja, aż w końcu... utrata świadomości. I śmierć.

Mówił z fascynacją, jakby delektował się każdym słowem.

Kobieta wiedziała, że to jej koniec.

Ale bestia nie zamierzała czekać.

Rozwarła paszczę, ukazując rzędy ostrych jak brzytwa zębów. Pochyliła się i jednym brutalnym ruchem wgryzła się w jej szyję.

Śnieg zapłonął szkarłatną czerwienią.

Let NyxVeritas know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

1

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

His Unexpected Luna

Marie: Sweet story.. could be expanded easily ... greatjob!

Read Now
Marked While We Slept

Felicia: What an inspiring novel!! I enjoyed it immensely!I will definitely be looking out for more novels from this writer. It was imaginative, different and truly compelling. A real page turner

Read Now
The Orc's Pet

JyotiRekha: Great plot Describe the life of orcos moe

Read Now
Mystic Wolf

bushbaby: I love the slightly different spin on the were-world and I love love love reading Jaspers story splashed in-between. I honestly did not love Dev, he had no character growth and no arc I just didnt like who he is as a person and that made it hard to keep going about half way through. Without Jaspers ...

Read Now
Bound to the Bear

Marie: Omg such a sweet story .. couldn't stop reading such a heart felt journey ♥️

Read Now
The Luna He Threw Away

Petduck: There’s a lesson here that I’m not sure was intentional or not. Either way this is a really good story. I like the plot. I like the characters the author draws you in chapter by chapter.  you love the ending or at least I did. I think anyone who reads this book well, enjoy it.

Read Now
Monster's Second Chance

Angela Mullen-Akporiaye: I like the banter between Aldrich and Lucy. She’s sassy and kind. He’s vulnerable and strong. There’s a verisimilitude in the way that they relate. And when he came looking for her, she didn’t shrink. Bravo!

Read Now
Mated to the Wrong Alpha

Samantha: I really liked the plot and story overall! It does follow the typical werewolf storyline you see in almost every story. Rejection, second alpha becomes good mate, mystery of bloodline, hidden royal or magic blood, etc. Overall really good! One thing that was confusing was the quote of people talking...

Read Now
Off limits to fate, My Alpha, my sin

Sayurifighter: Easy read. Ended well with no loose ends.

Read Now