Create New List
Share with your friends
Customize readability

Kitsune W Przebraniu #00

Summary

Boogie, od jakiegoś czasu ma wrażenie, że z Seną coś się złego dzieje, ale wówczas nie przewidywał, że będzie wplątany w coś, z czego łatwo mu wyplątać się już nie będzie. A to zaledwie czubek góry lodowej, kiedy tylko on będzie w stanie mu pomóc...

Status
1mo ago
Chapters
9
Rating
n/a
Age Rating
18+

01

Dzień dla Boogiego zapowiadał się jak każdy inny i nic nie zapowiadało tego, czego dzisiaj miał on doświadczyć na własnej skórze. Może gdyby się spodziewał, zapewne inaczej, by zareagował jak obecnie zareagował. Jednak nic na to już poradzić nie mógł I pozostało mu jakoś ten fakt przetrawić.

Boogie stał kompletnie skonfundowany, zastanawiając się, czy to, co właśnie rozegrało się przed jego oczami. Było prawdą, czy jednak wytworem jego chorej, zmęczonej wyobraźni. Nie był w stanie wykrzesać z siebie ani jednego odpowiedniego słowa. A które, by pasowało do obecnego jego stanu, w jakim się teraz znajdował.

Nawet stracił kompletnie rachubę, ile razy zdążył zamrugać powiekami, mając nadzieję, że to nie jest prawda. A jednak rzeczywistość, z którą obecnie się zderzył, była tak nieprawdopodobna, że aż zastanawiał się, czy wszystko, co do tej pory przeżył, nie było stekiem bzdur.

Jednak jego umysł, nie był w stanie od tak tego wszystkiego na szybko przetrawić. Więc co się dziwić, że stracił przytomność w momencie, kiedy Sena przeobraził się w lisa na jego oczach. Ostatnie to, co pamiętał Boogie, nim odpłynął do zupełnej ciemności, było to jak tylko dotarli do garderoby.

Kazał mu natychmiast zamknąć na klucz drzwi, aby nikt poza nimi nie mógł tutaj być. Za nic w świecie wówczas nie przypuszczał, co się za chwilę potem wydarzy. Chociaż, gdyby wiedział, pewnie inaczej, by potem zareagował, niż zareagował. Tak czy inaczej, zrobił tak jak prosił, kompletnie skołowany, po jakie licho, chciał, aby te drzwi zamykał na klucz.

Zważywszy, że się źle czuł, to tym bardziej, nie powinienem ich zamykać, a wręcz przeciwnie zostawić je otwarte i pobiec po pomoc. Jednak on nalegał, aby tego nie robił, że nie chce, aby nikt więcej, poza nim, nie widział go w takim stanie, w jakim obecnie się znajdował. Wyglądał tak, jakby zaraz miał co najmniej umrzeć na jego oczach.

── Może jednak lepiej, jak powiadomię naszego menadżera, aby wezwał karetkę? ── zapytał Boogie po chwili, kiedy w ostatnim momencie, udało mu się posadzić go na pobliskim fotelu.

── Nie, proszę, tylko nie to! Oni nic nie znajdą, to tylko strata czasu... A tym bardziej, nie chcę stać się ich obiektem doświadczalnym, tego jestem pewny w stu procentach... ── odparł słabo na jego pytanie Sena, spoglądając na niego takim wzrokiem, jakby walczył w środku ze sobą, aby się na niego nie rzucić.

── Czyś ty na głowę upadł?! Niby dlaczego, chcieliby robić na tobie doświadczenia, kiedy to zapewne przeziębienie, czy coś w tym rodzaju? Nie ma opcji, zapewne to z powodu gorączki, że zacząłeś majaczyć, idę po resztę i po menadżera! ── warknął Boogie, niekontrolowanie, porządnie już zirytowany jego zachowaniem, które jak dla niego było nienormalne.

── Błagam, nie rób tego! Nie chcę ich narażać, wystarczy, że ciebie w to wplątałem, chociaż tego nie chciałem! ── pisnął Sena, zaczynając bardziej brzmieć, jak skomlenie psa albo coś w tym deseniu.

Teraz to ja już zaczynał Boogie mieć wątpliwości, czy aby na pewno, wszystko z nim również jest w porządku, bo zaczynał to kwestionować. A to dlatego, że z każdą chwilą, wydawało mu się, że z jego wzrokiem jest coraz gorzej. A przecież ostatnio go sprawdzał i okulista stwierdził, że jest wszystko w porządku.

To w takim razie, padło mu tym razem na mózg, czy jak?! Miał nadzieję, że jednak nie oszalał, bo wtedy wcale reszcie do śmiechu im nie będzie. A nie chciał tak szybko kończyć kariery muzycznej, tym bardziej zaczął się zastanawiać. Czy przypadkiem czegoś mu ktoś nie dosypał do jedzenia lub picia.

Bo to było bardziej prawdopodobne, niż puszyste lisie uszy i ogon u Seny, który spoglądał się na niego tym słodkim spojrzeniem proszącym, aby nikomu o tym nie mówił i jak tu nie zwariować?! Te i inne pytania przemykały przez umysł Boogiego, kiedy widział ten wyraz pyszczka u Seny.

── Ta... Jasne?! Mogłeś pomyśleć wcześniej, nim mnie w to wplątałeś! ── podniósł bardziej głos Boogie, nadal nie mogąc uwierzyć w to, co widzi.

A to dlatego, że jego kumpel z każdą chwilą zmieniał się w coś, co przypominało puszystego lisa. I nadal miał wrażenie, że to głupi wybryk Seny, bo nie było mowy, aby to było prawdą. Dlatego musiał odkryć, kto stał za tym debilnym dowcipem i jak go realizowali.

── Ja im dam robić mnie w balona...! ── pomyślał po chwili Boogie, powoli, zbliżając się w kierunku Seny, bo jeszcze chwilę temu był przy drzwiach, aby opuścić garderobę.

Na szczęście reszta już się ogarnęła, Bo inaczej byłaby niezła chryja, gdyby go w takiej formie znaleźli. A co za tym idzie, nie byłoby mowy, aby mu uwierzyli, że ten słodki lisek, to tak naprawdę Sena. Co było mało prawdopodobne,, by mu uwierzyli i jeszcze, by go policja zwinęła za kradzież z Zoo jakiegoś lisa. Do czasu, kiedy, by się okazało, że z żadnego Zoo żaden nie uciekł.

Więc, by go podejrzewali za próbę przetrzymywania dzikiego lisa w niewoli, co też byłoby błędem, bo to nie był dziki lis. W takim razie, kim naprawdę był Sena? Pomyślał po chwili Boogie, ale nic nie przychodziło mu do głowy, kim mógłby być. Westchnął ciężko i nie odrywając wzroku od niego, znalazł się już przy nim.

── Zdaję sobie sprawę, jak to wygląda, ale musisz mi obiecać, że nikomu nie powiesz, dobrze?! ── wy piszczał Sena, totalnie zdesperowany, nie mając innego wyboru, jak prosić o pomoc właśnie jego.

Gdyby Sena wiedział, że do tego dojdzie, mógłby bardziej uważać. A teraz odwrotu już nie było i mógł mieć tylko nadzieję, że Boogie nikomu nie powie, co ujrzał. A to dlatego, że nie tylko bał się o swoje bezpieczeństwo, ale i jego. Jednak przemiany nie mógł zatrzymać i w końcu Sena w pełni zamienił się w uroczego lisa, o tym samym kolorze futra, co jego włosy w ludzkiej formie. Spoglądał na niego z miną małego psiaka, lekko trącając go pyszczkiem, aby wrócił do rzeczywistości. Co nie było takie proste, jak mu się na samym początku wydawało.

── Co do...?! ── wymruczał skołowany Boogie, powoli, wracając do rzeczywistości i tego, że nie miał wcale zwidów.

A co za tym idzie, to co się przed jego oczami rozegrało, było stuprocentową prawdą. Jeszcze chwilę mu zajęło, nim dotarło do niego, że był trącany pyszczkiem przez Senę, który próbował już nie tylko pyszczkiem, ale też i łapkami, aby w końcu zwrócił na niego uwagę. Zdawał sobie sprawę z tego Sena, jak to wyglądało, ale nie miał innego wyboru, tylko tak to zrobić. Tym bardziej że w tej formie nie mógł się z nim słownie porozumieć, nieważne, jakby tego chciał.

── No i masz ci los... ── mruknął Sena totalnie niezadowolony z obrotu sprawy i w jakiej sytuacji się aktualnie znajdował.

Bo tak naprawdę od tego momentu, był zupełnie zdany na łaskę Boogi'ego, który pewnie dalej sądził, że na coś z głową. Co wcale mu się nie dziwił, bo ja jego miejscu, też, by tak myślał, gdyby coś takiego zobaczył. Nie wspominając, że nigdy nie miał problemów psychicznych pod tym względem. A co za tym idzie, to co teraz doświadczał, było najprawdziwszą prawdą!

── Chyba potrafisz wrócić do oryginalnej formy, prawda? ── spytał po chwili Boogie, biorąc na kolana w lisiej formie Senę, aby bardziej mu się przyjrzeć.

Let † ៣០៣០ ⛓ know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

PARIS IN THE DARK

Hester: Very good, was short too the point , not lingering on the abuse, pity you didn’t let him step in earlier knowing the abuse was happening, but this is almost real for some women who have gone through it, just wish they could all have a princess at te end of thete tunnel

Read Now
The Alpha Without a Wolf

ILoveBooks: Excellent read! Strong characters. Engaging and captivating gently. Love love love this story. Thank you.

Read Now
The Full Moon Breeding Club

Gallandro7: I originally added this because it looked interesting and I was curious how the mate process would go. I almost removed it due to several other books ahead of it, but I took an afternoon and read the entire thing in one go.I was pleasantly surprised at how well the book was crafted and that the mate...

Read Now
Silver's Second Chance

Ashley: I enjoyed the story. It was a short one so the fast pace fit. I think something should be put in to show a time jump between paragraphs like a "****" just to make it easier to follow when we skip to the next day week or month. Over all a good read.

Read Now
THE WOMAN HE BOUGHT

jonahlee: at first i though it was a historical romance but realized it was a modern novel.I loved it ,great storyline

Read Now
The Contract Wife

barb7604: Very good story, but glad you are writing a longer version. The end came way to quick without any of the previous drama

Read Now
My Blacksmith Savior

Jeanne: A lovely story without endless drama. Just 2 people finding each other. Truly enjoyable. Goal achieved! Thank you.

Read Now
Going For The Goalie

Willow: I loved this book so much and hope you write a series about it

Read Now
Light at the End of the Track

Sarah Widdecomb: I loved it. It’s very well written and kept me captivated while wondering what was going to happen next.

Read Now