Customize readability
Aa

Księżniczka i Wojownik

All Rights Reserved ©

Summary

Anatolia nie jest zwykłą dziewczyną. Jest wilczą księżniczką, przed którą stoi najważniejsze zadanie w życiu: za niespełna trzy miesiące kończy dwadzieścia pięć lat i zgodnie z odwiecznym prawem musi zasiąść na tronie. Aby uchronić swoje królestwo przed zakusami bezwzględnych ludzi, zmuszona jest wyjść za mąż z rozsądku za swojego wieloletniego przyjaciela, Drew. Wszystko zmienia się w ułamku sekundy, gdy na jej drodze staje Matthew – zwykły człowiek, który ratuje ją z opresji. Ciągłe przebywanie w jego towarzystwie sprawia, że między księżniczką a człowiekem zaczyna rodzić się silne, niespodziewane uczucie. Co zrobi Ana? Czy porzuci dotychczasowe życie i pozycję u boku watahy na rzecz miłości do Mata? Czy jednak powinność wobec ludu przysłoni wszystko inne?

Genre
Romance
Author
Anna Sea
Status
2d ago
Chapters
10
Rating
n/a
Age Rating
18+

Złote oczy i lodowaty prysznic

## Perspektywa Mata

Byłem potwornie zmęczony dzisiejszym dniem. Najpierw spędziłem dwie godziny z klientką, która zdecydowanie bardziej interesowała się mną niż projektem swoich wnętrz. Potem czekała mnie przeprawa w ratuszu. Musiałem się wręcz przekrzykiwać z urzędnikami, żeby zgodzili się oddać zniszczony, opuszczony plac za moim budynkiem i pozwolić przekształcić go w teren rekreacyjny dla dzieciaków. Dopiero gdy zadeklarowałem, że sam pokryję wszystkie koszty zagospodarowania terenu, zmienili ton. Wciąż jednak nie dostałem oficjalnego zielonego światła.

Na koniec dnia pojechałem pomóc państwu Perr na ich gospodarstwie. To akurat była ta przyjemniejsza część, ale przekopałem cały ogród. Wiedziałem, że jeśli zostawię to nieskończone, pan Perr na pewno spróbuje zrobić to sam, a jego wiek – ma już prawie siedemdziesiąt lat – absolutnie nie był odpowiedni na taki wysiłek.

A teraz, jakby tego było mało, padł mi samochód. Głupia sprawa, po prostu zapomniałem go zatankować. Został na poboczu jakieś pięć kilometrów od domu, a ja maszerowałem szybkim krokiem przed siebie. Czy wspomniałem, że lał rzęsisty deszcz?

Nagle z bocznej uliczki dobiegł mnie głośny raban. Dźwięk brzmiał tak, jakby ktoś lub coś z impetem wywróciło się na metalowy śmietnik. Nie wahałem się ani chwili. Skręciłem prosto w ciemną alejkę.

To, co tam zastałem, momentalnie podniosło mi ciśnienie.

Na środku zaułka stała dziewczyna. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to burza niesamowitych włosów, które w świetle latarni wydawały się niemal rubinowe, okalając jej twarz. Trzymała się mocno za brzuch, jej ramię było poturbowane, a z głębokich ran sączyła się krew. Jednak tym, co wprawiło mnie w autentyczne osłupienie, był widok pod jej nogami – leżało tam przynajmniej trzech potężnych, ciężko pobitych facetów.

Mimo to, czterech kolejnych już się na nią zasadzało. Co gorsza, każdy z nich trzymał w ręku nóż.

Nie analizowałem, działałem pod wpływem impulsu. Jednym płynnym ruchem, precyzyjnym kopnięciem bocznym, wytrąciłem broń pierwszemu napastnikowi, a sekundę później, odbijając się od niego, uderzyłem drugiego prosto w szczękę. Nie uważam się za maszynkę do zabijania, ale nieskromnie mówiąc, jestem ekspertem od sztuk walki i mam parę w rękach. A mimo to, ci bandyci nawet nie drgnęli, jakby byli z kamienia. To mnie jednak nie zniechęciło. Przeszedłem do bardziej agresywnych kombinacji ciosów. Walka trwała o wiele dłużej, niż się spodziewałem, i serio musiałem się wysilić, ale w końcu oni również wylądowali na ziemi.

Dziewczyna początkowo rwała się do pomocy, ale gdy zobaczyła, że panuję nad sytuacją, oparła się ciężko o ścianę budynku. Miała zamknięte oczy i rozpaczliwie, głęboko łapała powietrze.

Podszedłem bliżej.

– Hej, nic ci nie jest? – zapytałem.

Wtedy podniosła na mnie wzrok, a ja po prostu utonąłem w jej oczach. Były zielono-orzechowe, z wyraźną domieszką złota i ciepłego brązu, otoczone niesamowicie gęstymi rzęsami. Pokiwała tylko słabo głową, po czym jej ciało bezwładnie zaczęło osuwać się w dół. Złapałem ją w ostatniej chwili. Pomimo własnych obrażeń – czułem, że tamci goście mocno mnie poturbowali – z łatwością uniosłem ją na rękach.

– Zabieram cię do szpitala! – poinformowałem stanowczo, wracając na główną ulicę.

– Nie... tylko nie tam – wychrypiała cicho. – Tam mogą mnie znaleźć.

Popatrzyłem na jej twarz. W tamtym momencie wydawała się tak krucha i bezbronna, że nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzyłby, że jeszcze przed chwilą skopała tyłki trzem wielkim oprychom. Nie mając lepszego pomysłu, podjąłem decyzję: zabieram ją do siebie.

Mieszkam w bloku, w dość przeciętnej dzielnicy, ale dzięki odpowiednim znajomościom udało mi się kupić mieszkanie marzeń.

Jak na architekta przystało, urządziłem je w nowoczesnym, minimalistycznym stylu. Przestrzeń była ogromna i niezwykle jasna dzięki wielkim oknom ciągnącym się od podłogi do sufitu. Drzwi wejściowe prowadziły prosto do przestronnego salonu, który płynnie łączył się z otwartą kuchnią, oddzieloną jedynie surową, betonową wyspą kuchenną. Z boku znajdowało się moje domowe biuro oraz wejście do wielkiej sypialni, z której przechodziło się bezpośrednio do luksusowej łazienki – choć do niej, dla wygody gości, można było wejść również od strony salonu. Prawdziwym gratisem i moją dumą były jednak industrialne, stalowe schody. Prowadziły one na dach, gdzie miałem cały wielki taras na wyłączność.

Położyłem ją ostrożnie na łóżku w sypialni i rozpiąłem jej kurtkę. Moim oczom ukazała się głęboka rana cięta. Gdy przyjrzałem się bliżej, zauważyłem na jej ciele znacznie więcej śladów po ostrych narzędziach. Choć znałem się na kulturze walki, nie potrafiłem rozpoznać, jaki rodzaj broni mógł zostawić tak specyficzne nacięcia.

– Zdejmę ci teraz kurtkę, podwinę koszulkę i przemyję rany – powiedziałem na głos. Miałem świadomość, że może mnie nie słyszeć, ale wolałem głośno informować o każdym ruchu, żeby nie wzięła mnie za jakiegoś zboczeńca.

Kiedy rany były już zabezpieczone i opatrzone, przykryłem ją ciepłą kołdrą i cicho opuściłem pokój.

W środku nocy obudził mnie gwałtowny hałas. Zerwałem się na równe nogi z kanapy w moim gabinecie – była o niebo wygodniejsza niż ta w salonie – i wybiegłem na korytarz. Dźwięki dochodziły z łazienki. Wszedłem tam niepewnie.

Pod szerokim strumieniem włączonego prysznica szamotał się mój niespodziewany gość. Dziewczyna rozpaczliwie próbowała zerwać z siebie mokre ubrania.

– Dobrze, że jesteś! – zawołała, gdy tylko mnie dostrzegła, a w jej głosie brzmiała dziwna desperacja. – Pomóż mi zdjąć z niej ubrania. Ma bardzo wysoką gorączkę.

To było uderzające – mówiła o sobie w trzeciej osobie, jakby chodziło o kogoś zupełnie innego. Nie miałem jednak czasu nad tym rozmyślać. Zareagowałem natychmiast i wszedłem do szklanej kabiny razem z nią.

Kazałem jej usiąść na kafelkach i pomogłem zsunąć przesiąknięte wodą dżinsy oraz skarpetki. Widok jej bosych, idealnie wyrzeźbionych, opalonych nóg sprawił, że moje serce uderzyło mocniej. Miała idealne, smukłe łydki. Prawdziwy wstrząs przyszedł jednak sekundę później, gdy pomogłem jej zdjąć bluzkę. Siedziała przede mną w samej czarnej, koronkowej bieliźnie. Wyglądała nieziemsko, a kontrast ciemnej koronki z jej jasną skórą zapierał dech w piersiach. Pomyślałem, że to absolutne błogosławieństwo, że z góry leciał na mnie lodowaty strumień wody.

– Stanik też! – zawołała, niemal rozrywając palcami delikatny materiał.

– Czy to, aby konieczne? – zapytałem, a mój głos stał się nienaturalnie ochrypły.

– Serce trzeba zmrozić! – krzyknęła, oddychając ciężko.

– Ale wiesz, że będziesz praktycznie naga?

– Ufam ci. – Spojrzała mi prosto w oczy.

Zamarłem. W zaułku dałbym sobie uciąć rękę, że miały inny kolor. Teraz jej tęczówki lśniły niczym płynne złoto. Były inne, dzikie, niesamowicie hipnotyzujące.

– Daj mi chwilę – rzuciłem.

Wybiegłem z kabiny, zostawiając ją pod wodą. Korzystając z faktu, że łazienka łączyła się z sypialnią, podszedłem do szafy, skąd wyciągnąłem jeden ze swoich luźnych T-shirtów. Chwyciłem też dwa świeże ręczniki i po chwili z powrotem byłem w łazience.

Dziewczyna już nie siedziała. Stała na środku kabiny, pozwalając, by strumień wody uderzał bezpośrednio w jej ciało. Zamarłem na ten widok. Kropelki wody spływały kaskadami po jej skórze, lśniąc w łagodnym świetle i idealnie podkreślając każdą, najmniejszą krągłość jej wysportowanego, idealnie zbalansowanego ciała. Mokre, ciemnorubinowe loki oblepiały jej plecy, a woda rysowała na jej sylwetce linie, od których nie sposób było oderwać wzroku.

– Długo jeszcze?! – zapytała poirytowana, drżąc z gorączki.

Odłożyłem rzeczy na marmurowy blat obok umywalki i ponownie wszedłem pod prysznic. Stanąłem tuż za nią. Moje dłonie powoli powędrowały do zapięcia jej stanika. Odpiąłem go delikatnie i rzuciłem mokry materiał w kąt brodzika. Nie bardzo wiedziałem, gdzie teraz bezpiecznie ułożyć dłonie – każde miejsce na jej nagiej skórze wydawało się płonąć żywym ogniem i budzić we mnie instynkty, które za wszelką cenę próbowałem okiełznać. Ostatecznie chwyciłem ją mocno za ramiona.

Po chwili poczułem, jak traci siły i całym swoim ciężarem opiera się o moją klatkę piersiową.

Bliskość jej nagich pleców i lodowaty prysznic tworzyły mieszankę wybuchową, a materiał moich przylegających do mnie spodenek boleśnie przypomniał mi o tym jak mocno działa na mnie jej bliskość.

Po jakichś dwudziestu minutach odezwała się zmęczonym, ale już spokojniejszym głosem, odwracając głowę w moją stronę:

– Teraz... teraz będzie lepiej.

W tym samym momencie jej ciało całkowicie wiotczało i osunęła się w moje ramiona. Podniosłem ją ostrożnie, owinąłem puszystym ręcznikiem, a gdy jej skóra była już sucha, delikatnie naciągnąłem na nią moją za dużą koszulkę. Przez cały ten czas uparcie unikałem patrzenia na jej odsłonięte ciało – to była jedyna rzecz, jaką w tych okolicznościach mogłem zrobić, by zachować resztki honoru.

Zaniosłem ją z powrotem do łóżka. Przez dłuższą chwilę przyglądałem się tej tajemniczej piękności. Burza jej rudo-rubinowych włosów rozsypała się po całej poduszce, tworząc niesamowity kontrast z białą pościelą. Wyciągnąłem rękę i delikatnie założyłem niesforny kosmyk za jej ucho.

– Śpij, piękna – szepnąłem na pożegnanie i cicho wyszedłem z sypialni.

Let Anna Sea know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

Bloodlines

Ku_Rolet: The novel was good, and I really enjoyed reading it. I love the leads and their bond, but I have one question that confused me. How could Tristan have been dreaming about his mate since he was a child if Omara was already mated to someone else before him? If Kyle had accepted Omara, would Tristan ne...

Read Now
The Alpha's Exiled Mate

Mokatoka: Say what????? God! Is it over???

Read Now
PARIS IN THE DARK

Sasha: Love this kind of romantic stories, very good one.

Read Now
The Orc's Pet

Mary Wilkins: This was an enjoyable short story. Well done! 😄👏🏾👏🏾

Read Now
The Full Moon Breeding Club

Dracyy: I really enjoyed this entire book and I am definitely looking forward to seeing more from this very talented author! The buildup of emotions was phenomenal. We went along for the ride as they went from strangers to partners. Recommended reading for young adults on up.

Read Now
Crowned in Blood: Fated to the enemy

Happiness Aghogho: I love this.... so thrilling. Looking forward to the end

Read Now
THE WOMAN HE BOUGHT

blair: THIS IS SO GOOD I LOVE IT IM GONNA READ IT LATER BC IM TIRED BC I JUST FINISHED WRITING 10 CHAPTERS IN 1 DAY!

Read Now
The zatorian

jo987_123: This is a good story, but it needs a good editor to go through this iteration and fix the mistakes. The pov changes from 1st person to 3rd person, often, and sometimes within one sentence. It needs a liberal sprinkling of punctuation marks throughout, and a decision needs to be made about the char...

Read Now