01
── Widocznie myślimy tak samo! ── odparła jakby nigdy nic Rose, na słowa Jungkook’a.
── Wychodzi na to że tak musiało być! ── rzekł z rozbawieniem Jungkook, oddychając z ulgą że jakoś to miał za sobą.
── To nie moja wina, że taką głupią minę miałem! Czemuś wcześniej o tym nie wspomniał? ── wtrącił się po chwili Jimin, z lekkim wyrzutem słyszalnym w tonie głosu.
Jungkook tylko się wzdrygnął na dźwięk słów wypowiedzianych przez Jimin’a. A to dlatego, że strzelił on w samą dziesiątkę. Chwilę mu zajęło, nim się ponownie odezwał. Nie spodziewał się, że tak szybko pojawi się to pytanie. A co za tym idzie, trochę mu zajęło, nim pozbierał swoje myśli, aby odpowiednio odpowiedzieć na jego pytanie.
── Po prostu myślałem, że to głupi pomysł dlatego tyle mi zajęło, nim odważyłem o nim powiedzieć! ── wyjaśnił jakby nigdy nic Jungkook, bo taka aktualnie była prawda, mając nadzieję, że jego słowa były wypowiedziane jakby nigdy nic i nie było słychać tego jak bardzo był zdenerwowany.
── W sumie, wcale ci się nie dziwię że nie byłeś co do tego pewny, czy powinieneś o tym powiedzieć! Na twoim miejscu, też miałabym co do tego wątpliwości! ── odparła po chwili na jego słowa Rose.
A Jimin w tym samym czasie kiwnął głową, na znak że się zgadza z tym co powiedziała Rose. Dopiero po tychże słowach wypowiedzianych przez Rose i reakcji Jimin’a, Jungkook mógł w pełni odetchnąć z ulgą. I teraz tylko pluł sobie w brodę, że tyle czasu z tym zwlekał i szybciej ich nie wypowiedział. Kiedy tylko o tym pomyślał, kątem oka zauważył kolejny dziwny ruch. Co znaczyło, że wrogowie nie pasowało to co właśnie wymyślili. A raczej wymyślił Jungkook, bo Rose i Jimin nie wpadli na ten pomysł.
── A tak zmieniając temat, chyba mam wrażenie że wrogowi się ten pomysł nie spodobał! ── zauważył po chwili Jungkook, szybko zmieniając tor rozmowy.
W tym momencie Rose i Jimin spojrzeli się na niego ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy. A to dlatego, że nie bardzo zrozumieli co właśnie Jungkook do nich powiedział. Pewnie dlatego, że jeszcze chwilę temu rozmawiali zupełnie o czymś innym. Nic więc dziwnego, że trochę im zajęło nim się na nowo do niego odezwali. Może dlatego, że nie przyszło im do głowy o czym przed chwilą wspomniał Jungkook? Tak czy inaczej, teraz odwrotu już nie było i Jimin i Rose zdawali sobie o tym w pełni sprawę.
── Czemu tak uważasz? ── spytała po chwili Rose, będąc nieco zaskoczoną tym co usłyszała od Jungkook’a.
Jungkook tylko westchnął ciężko na dźwięk wypowiedzianego przez nią pytania. Z każdą chwilą coraz bardziej miał wrażenie, że to on miał wyostrzone zmysły i więcej widział. Aniżeli ta para Łowcy i Wampirzycy, która je powinna mieć bardziej wyostrzone. Jednakże, na tę chwilę nie miał zamiaru wypowiadać tego, co o nich aktualnie myślał.
To nie był czas, ani tym bardziej miejsce na takie rozmowy bo w każdej chwili mogli przecież stracić życie. Tym bardziej, że nadal nie mieli bladego pojęcia co się dzieje z Taehyung’iem, którego z nimi, jak wiadomo nie było. Czuł, że mogła być to kwintesencja ich wcześniejszego spotkania, że teraz miał problem ze zwykłym zagadaniem do niej. Tylko to przychodziło mu do głowy, bo innego wyjaśnienia na to nie miał, nie ważne z której strony się na to patrzył.
Co wcale mu nie poprawiało ani trochę humoru, tego był pewny. Miał nadzieję, że to nikt z tamtej rodziny, od której przecież uciekł go nie dorwie. Czego, jak wiadomo, ogromnie nie chciał, bo wówczas byłoby już po nim. Jimin w tym samym czasie kiwnął głową, na znak że się zgadza z tym co powiedziała Rose.
Dopiero po tychże słowach wypowiedzianych przez Rose i reakcji Jimin’a, Jungkook mógł w pełni odetchnąć z ulgą. I teraz tylko pluł sobie w brodę, że tyle czasu z tym zwlekał i szybciej ich nie wypowiedział. Kiedy tylko o tym pomyślał, kątem oka zauważył kolejny dziwny ruch. Co znaczyło, że wrogowie nie pasowało to co właśnie wymyślili.
A raczej wymyślił Jungkook, bo Rose i Jimin nie wpadli na ten pomysł. Tak czy inaczej, odwrotu już nie było i to było w tym wszystkim najgorsze. A co za tym idzie, pozostało mu tylko iść do przodu i nie spoglądać za siebie. Tylko to teraz było dla niego najważniejsze i tego tak naprawdę powinien się teraz trzymać. Zaraz też postanawiając odpowiedzieć na zadane wcześniej przez Rose pytanie.
── Pytasz, czemu tak uważam? Otóż dlatego, że zaczął kombinować abyśmy nie mogli się z tego miejsca wydostać, ot co! ── oznajmił po chwili śmiertelnie poważnym tonem głosu Jungkook.
Coraz bardziej brakowało mu Taehyung’a, ale jak wiadomo nic na to już poradzić nie mógł. Może gdyby nie wyszli z tej restauracji i zostawili Taehyung’a w środku i to pewnie teraz by tego nie było. Prawdę mówiąc, Jungkook nie miał już bladego pojęcia ile czasu już w tej barierze przebywali. Nie miał zegarka, a telefonu się pozbył aby jego oprawcy nie mogli go namierzyć.
Tym bardziej, że nie miał bladego pojęcia czy oni przypadkiem nie wszczepili mu jakiegoś GPS’a, ale gdyby tak było to już dawno by go znaleźli. A co za tym idzie, mógł tę opcję z listy skreślić, co było mu jak wiadomo na rękę. Bo nie miał zamiaru przechodzić jakiejś porąbanej operacji, aby się go pozbyć. Jeszcze by się okazało, że jego życie byłoby zagrożone, gdyby on się ulokował w nieodpowiednim miejscu.
A z każdą chwilą dzień im się kurczył i była tylko kwestia czasu nim zapadnie noc. Chociaż i pod tym względem nie mógł być w stu procentach pewny, bo jak wiadomo znajdowali się w durnej barierze i byli na łasce wroga. Rose i Jimin spoglądali się na niego ponownie jakby się co najmniej z choinki urwał. Widocznie nie wpadli na to, że wrogowi mogło się nie podobać co aktualnie planowali zrobić.
Co nie znaczyło, że nie mogli spróbować tego dokonać bo nie mieli zamiaru pozwolić aby wróg nimi kierował. Jimin tylko westchnął ciężko i na chwilę zamknął oczy, aby pozbierać swoje myśli. Rose też zachowywała się jakby się zamyśliła, co jak wiadomo było zrozumiałe. Stąd Jungkook’owi pozostało tylko poczekać, aż ponownie się odezwą i odpowiedzą na jego ostatnie słowa.
A z każdą chwilą coraz bardziej stawało się upiornie, chociaż to był zaledwie kwiecień a nie październik i czas „halloween”. Nic więc dziwnego, że chłopak aż się wzdrygnął i miał z każdą chwilą coraz większą ochotę opuścić to miejsce. Jednak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że tak szybko do tego nie dojdzie. Na całe szczęście nie był w tym sam, bo inaczej pewnie postarałby zmysły.
Jeszcze paręnaście dni temu zaśmiałby się komuś prosto w twarz, gdyby mu powiedział, że istoty nadprzyrodzone jak przykładowo wampiry istnieją. I stwierdziłby, że ta osoba postradała zmysły i naczytała się za dużo historii na ich temat. Teraz jednak myślał zupełnie inaczej i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to była prawda. Nie wspominając o tym incydencie z porąbanymi nietoperzami, które zachowywały się jak ludzie. Coś w środku podpowiadało mu, że jeden z tych durnych nietoperzy był sam Taehyung.
A ten drugi, to zapewne wróg który Jungkook’a chciał dorwać, ale jak wiadomo nie było mu to dane. Na całe szczęście do tego nie doszło, bo inaczej... Nawet nie miał zamiaru dokończyć swojej wypowiedzi, bo aż mu się zimno zrobiło. Pokręcił jedynie głową z dezaprobatą i wziął głęboki oddech. Wiedział, że i tak odwrotu już nie było, więc pozostało mu iść do przodu. Co nie było takie proste, bo wszystko w takiej sytuacji było możliwe.
![Werewolf Hollow [GALATEA DATE TBA]](https://cdn-gcs.inkitt.com/vertical_storycovers/ipad_76bbf380fa2e8dc2f70694197487ab81.jpg)







