All these years || J.Jk

Summary

Druga część serii "all these years" Gdzie dziewczyna oczekiwała za dużo, w świecie gdzie i tak wszyscy już stwierdzili, że nie istnieje ... Anxiety - Zespół lęku uogólnionego. Kluczową cechą zespołu lęku uogólnionego jest obecność uporczywego i uogólnionego lęku nie wiążącego się z żadnym określonym czynnikiem. Podkreśla się, że lęk ten cechuje się nieadekwatnie wygórowanym nasileniem - nie odpowiada rzeczywistym zagrożeniom. Antropofobia - strach przed ludźmi lub społeczeństwem, lękowe wyobcowanie i izolacjonizm, dawniej: lęk pustelniczy.

Status
Ongoing
Chapters
3
Rating
n/a
Age Rating
16+

Prologue

0.1

Zawód



Dziewczynka patrzyła przez szybę auta, obserwując otaczające ją obiekty. Wzrok, mimo iż na widok nowych domów i ludzi powinien wydawać się radosny, jej był się przygaszony, jakby zmuszała się do oglądania nowego otoczenia.


W aucie panowała napięta cisza, spowodowana przez nikogo innego, jak nią samą. Mężczyzna, który uchodził za jej ojca, mocno ściskał kierownicę, skupiając się tylko na prowadzeniu. Dziewczynka nie spodziewała się żadnej z tych rzeczy, które jej się przytrafiły. Powtarzający się scenariusz złych rodziców, którzy się rozwiedli, a ona sama jest teraz źle traktowana przez jednego z nich, nasuwał się na myśl, widząc smutnie wyglądającą postać dziewczynki.


Prawda była jednak inna i praktycznie to wszystko było stekiem kłamstw. Jej rodzice kochali się mocno, a ona była ich oczkiem w głowie. Jak każda para kłócili się o drobnostki, czasami doprowadzając do większych sprzeczek, ale mimo wszystko każda z nich kończyła się zgodą.


Jej ojciec miał dobrą pracę, tak jak i jej mama. Nic praktycznie nie mogłoby zburzyć tego pięknego obrazka. Jednak los musiał zepsuć spokój, który panował wśród nich. Wszystko zaczęło się od stracenia pracy przez jej mamę, kobieta czuła się źle siedząc w domu i marnie czekając na powrót swojego męża wraz z ich córką. Czuła się niedoceniana i samotna, jakby jej jedynym zadaniem było sprzątanie w domu.


Po kilku miesiącach bezrobocia jej mąż zauważył, że jego ukochana coraz częściej uśmiecha się do telefonu, ignorując go przy tym. Nic nie wyszłoby na jaw, gdyby kobieta nie zostawiła telefonu, idąc na zakupy. Wtedy dopiero zaczęło się piekło dla małej dziewczynki, która nie do końca rozumiała, co się dzieje.


Jej spokojnie powroty do domu, zastąpiły krzyki przy przekraczaniu progu. Jej rodziców coraz częściej nie było. Ona patrzyła na to wszystko z boku, zostając kompletnie pominięta przez parę.


Rodzice nie zauważyli tego, jak mała dziewczynka widziała ich płacz. Jak za każdym razem widząc swojego tatę wieczorem przy stole ze szklanką, jak sam jej to kiedyś powiedział, złej cieczy w ręku, samotnie płaczącego i zadającego sobie cały czas to samo pytanie, próbowała powstrzymać i tak już cieknące jej łzy.


Ona odczuwała to jeszcze bardziej. Gdy nagle jej rodzice przypomnieli sobie o niej, starając się, by zamieszkała z jednym z nich. Nienawidziła jednego miejsca, które za każdym razem widziała we śnie. Ten pan, który z kamienną twarzą próbował uspokoić kłócące się jeszcze wtedy małżeństwo.


Nie wiedziała, kiedy znalazła się w aucie obładowana walizkami.


– Gdzie lecimy, tato? – zapytała, czując, jak mężczyzna mocniej ciągnie ją za małą rękę.


– Tam, gdzie nikt nas już nie skrzywdzi. – Na jego twarzy pojawił się sztuczny uśmiech, który mimo wszystko dodał otuchy małej dziewczynce.


Ściskając swojego misia, przechodziła przez barierki, nie wiedząc, że to ostatni raz, kiedy widzi to miejsce.


Mocniej zacisnęła palce na pluszaku, którego trzymała przez cały czas. Oczy, mimo iż, wydawałoby się, wylały za dużo łez, nadal pozwalały ściekać kolejnym kroplom po jej bladych policzkach, przykrytych lekkim rumieńcem.


Każde wspomnienie mamy zataczało koło w jej głowie. Domyślała się, że nie zobaczy jej w najbliższym czasie. Wiedziała, że będzie brakować jej tego matczynego ciepła i wspólnych zabaw z kobietą. Mimo to, nie było to jedyne zmartwienie młodej osóbki.


Od czasu gdy wysiadła z samolotu, wszystko zaczęło wydawać jej się inne. Nic nie mogła zrozumieć, a ilość zabieganych ludzi, którzy od czasu do czasu patrzyli na nią ciekawym wzrokiem, przerażała ją.


Nigdy nie czuła się tak bezsilna jak teraz. Gdyby wcześniej wiedziała, że jej mama robi coś złego, zatrzymałaby ją. Gdyby wcześniej wiedziała, że nie zobaczy już swoich przyjaciół, zrobiłaby coś. Gdyby wcześniej wiedziała, że jej mama czuje się źle, pomogłaby jej.


To by ten wiek, kiedy już powoli zaczęły docierać do niej, niektóre z ważniejszych rzeczy. Świat zaczął wydawać się inny, a ona kwestionowała niektóre tematy.


Mężczyzna, który już od jakiegoś czasu przestał prowadzić auto, wpatrywał się że smutkiem w swoją córkę. Jego oczy były przepełnione współczuciem i miłością skierowaną w stronę dziewczynki. Po krótkiej chwili postanowił przerwać ciszę i uświadomić mniejszej, że dotarli do "nowego życia".


– Kochanie, jesteśmy. – Jego głos wydawał się za spokojny jak na zaistniałą sytuację. W pewnym sensie nawet irytował dziewczynkę. Powoli skierowała wzrok na lusterko, w którym odbijała się jej postać.


Mężczyzna szybko wyszedł z auta, zostawiając mniejszą w środku. Słyszała, jak jej tata wyciąga walizki i zamyka bagażnik. Po chwili mężczyzna otworzył drzwi od strony dziewczynki, patrząc na nią z jak najlepszym uśmiechem, na jaki tylko w tej sytuacji umiał się zdobyć.


– Wiem, że jest ci trudno, ale zobacz, wszystko możesz zacząć od nowa. Nie będziesz już musiała się martwić o swoją wredna nauczycielkę czy chłopca, który zawsze chował twój plecak, bo ich tu nie będzie – przekonywał ją, starając się brzmieć jak najweselej.


Mężczyzna czekał, aż dziewczynka odwróci się do niego, by przyznać mu rację i zacząć znowu uśmiechać się tak, jak to miała w zwyczaju. Dopiero teraz dotarło do niego to, jak dawno widział jej radosny wyraz twarzy.


Wszystkie jego nadzieje zostały rozwiane wraz z wysiadającą dziewczynką. Oczy, które kiedyś świeciły iskierkami radości, teraz były opuchnięte i jeszcze mokre od niewyschniętych łez.


Dziewczynka przeszła koło swojego ojca, zostawiając go w osłupieniu.


– Dlaczego kłamiesz, tato, przecież wiesz, że nigdy nie będzie lepiej – wyszeptała swoim cieniutkim głosikiem.


Słowa dziewczynki uderzyły w mężczyznę całą swoją siłą. W głębi duszy wiedział, że nigdy już nie będzie szczęśliwej rodziny, którą miał jeszcze kilka miesięcy temu.




Pamiętajcie o komentarzach gwiazdki