Prey| BTS

Summary

Gdzie młoda dziewczyna dostaje od swojej babci dosyć nietypowy prezent

Status
Excerpt
Chapters
2
Rating
n/a
Age Rating
16+

Chapter one

"Czasmi niebezpieczeństwo czai się tuż za tobą"


- (y/n)! zejdź do nas na chwilkę - wykrzyczał glos kobiety. Dziewczyna, która jeszcze przed chwila leżała na łóżku, słuchając swojej ulubionej muzyki, teraz potykala sie prawie o wszystko próbując jak najszybciej sie ubrać.


- gdzie to jest - mówiła nerwowo, przewracając sterty ubrań. Wiedziała, że musi sie pospieszyć. Jej babcia była raczej niecierpliwa osobą i sama w sobie starsznie nie lubiła spóźnialskich osób. Jej starania jednak opłaciły i juz po chwili zobaczyła długo oczekiwany przez nią materiał. Szybko pociągnęła go do siebie, po czym założyła.


Przejrzała sie w lustrze chcąc sprawdzić czy nic na pewno jej nie umknęło. Gdy jednak jej wzrok dotarł do sukienki, która wydawala się dziwnie mokra, załamała się. Kątem oka spojrzała na psa, który jak by dumny ze swojej roboty, wystawił język.


- naprawdę mi to robisz? mogłam cię nazwać Żyguś, wiesz - pies na ten komentarz parsknął, odwracając się do dziewczyny plecami. Dziewczyna wydała z w nie dźwięk niezadowolenia i ściągnęła z sobie pogryzioną rzecz.


Gdyby tylko by wiedziała, że babcia przyjdzie wcześniej. Co roku zapomina o tym, że staruszka ma zepsuty zegar i zawsze przychodzi o godzinę szybciej.


Nie marnując już czasu na zobaczenie się w lustrze zbiegła po schodach, od razu rzucając się w uścisk swojej babci.


- oh, ale wyroslas - powiedziała oglądając młodszą do okoła - no i wyladnialas.


Dziewczyna na komentarz swojej babci zarumieniła się, próbując przykryć róż na jej policzkach włosami. Po przywitaniu ze starszą, wszyscy usiedli do stołu.


- powiedz mi moja droga masz chłopaka? - zapytała starsza, zaskakując przy tym każdego w pomieszczeniu. Dziewczyna zamarła mając w sobie łyżeczkę z kawałkiem tortu.


Popatrzyła na babcie, która zadowolona z zadanego pytania uśmiechała się.


- mamo wydaje mi się, że (y/n) jesz...


- nie gadaj głupot dziecko, (y/n) jest już na tyle dorosła by mieć swoją sympatię - dziewczyna słysząc słowa sowjej babci zachlystnela się jedzeniem, od razu przykuwając przy tym uwagę.


Gdy dziewczyna wreszcie mogła normalnie oddychać, wyprostowała się pijąc wode by chodź trochę złagodzić jej podrażnione gardło.


Chwilę panowała cisza, która została przerwana przez nagle podniesienie się babci. Dziewczyna popatrzyła na starszą pytającym spojrzeniem.


- przepraszam was, ale muszę już iść. Nie chcę się przecież spóźnić na lekcje szydełkowania - powiedziała zakładając swój płaszcz - a tobei kochana wszytkiego najlepszego, prezent jest w twoim pokoju - pocałowała ją w policzek, szybko wychodząc z domu.


Dziewczyna popatrzyła się zdziowna na swoją mamę, która tak samo zdziowna nie wiedziała co dokładnie się przed chwilą stało.


Dziewczyna wróciła do pokoju, ciekawa co jej babcia dała jej tym razem. Nie oczekiwała czegoś większego, zawsze kończyło się to jakaś kasą, ewentualnie czekoladą.


Otworzyła drzwi tak zmęczona, że nie dokonca mogła nawet otworzyć oczu. Popatrzyła na swoje łóżko, na którym spodziewała się swojego psa. Zamiast jego jednak znalazła siedem różnych pluszaków.


Jej pies za to leżał na pod łóżkiem bojąc się spod niego wyjść.


- wychodź stamtąd tchórzu - powiedziała klaskajac w dłonie. Jej pies jednak jeszcze bardziej się cofnął.


Dziewczyna postanowiła, zostawić psa i bardziej przyjrzeć się maskotką. Usiadła na łóżku biorąc każdą po kolei.


Pierwszy byl paw, który miał na swojej szyi dziwną obroże. Następny był czarny kot. Dziewczyna zauważyła, że każdy z pluszaków miał podobną obroże. Odkładając kota, wzięła tym razem fretkę.


Obejrzała jej dziwnie szczęśliwą mordkę, odkładając ją na miejsce. Kolejnym z pluszaków był czarny wilk, który był największy z pluszaków. Dziewczyna popatrzyła w jego czarne oczy, od których oczekiwała jedynie pustki. Jednak jego oczy wydawały się dziwnie żywe, przez co dziewczyna szybko odłożyła maskotkę biorąc kolejną do ręki.


Tym razem był to rudy lis, który wydawał się bardzo słodki i milusi. Coś jednak mówiło jej, że to tylko pozory. Delikatnie postawiła maskotkę koło innych, biorąc do rąk dwie ostatnie.


Tym razem był to lew i słodki czarny króliczek. Dziewczyna na widok dwóch rozkosznych zwierząt, uśmiechnęła się do siebie. W sumie wszytkie były prześliczne, ale nie wiedziała czemu babcia miałaby jej dać pluszaki.