Pocałunki w blasku księżyca [Poland version]

Summary

Zawsze marzyłam, aby moje życie było jak film, najlepiej jak komedia romantyczna. Ale życie to nie film, a do tego to nie my ustalamy zasady gry w nim. Czasem przypadek losu sprawia, że wszystko co dotychczas mieliśmy już wcale nie jest tym czym było. Tylko ból, krzyk i krew towarzyszyły mi w mojej wędrówce ku nowemu życiu, którego nigdy nie chciałam...

Status
Ongoing
Chapters
3
Rating
n/a
Age Rating
13+

Prolog

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak mocnymi uczuciami darzę bliskie mi osoby. Zawsze miałam wrażenie, że to po prostu dziwnie mocna więź. Lecz tak nie było. Z siostrą i ojcem łączyła mnie nierozrywalna nic rodzinnej miłości, a on.... On po prostu był powodem dla którego nadal żyłam, jeśli to tak w ogóle można było nazwać. Właściwie bardziej egzystowałam na tym świecie...

Moje miłosne doznania z nikim nie były tak dobre jak z nim. Kiedy nasze usta się stykały czułam jakby cały świat wirował w około nas. Nic tak nie poprawiało mi humoru jak jego uśmiech.

- Jesteś całym moim światem – wszeptałam mu do ucha, podczas któregoś pocałunku. – Niczego więcej prócz ciebie, nie chcę i nie potrzebuję.

Wtedy wiedziałam, że tak smakuje miłość. Ta miłość jest jak ogień, który powoli spala od środka. Po tym co się wydarzyło w moim życiu, myślałam, że nie mam szans na szczęście i miłość, a jednak w moim życiu ponownie pojawił się on i zmienił to. I chyba teraz już wiem jak wygląda najszczersza i najprawdziwsza miłość. Dzięki niemu to wiem. Żadne uczucie we mnie nie jest silniejsze niż to.

- Mam nadzieję, że już teraz nic nie zasoli nam naszej słodkiej bajki – mówiąc to mężczyzna uśmiechnął się delikatnie. Ja oddałam uśmiech, wkładając rudego loka za ucho i wpatrując się w jego nowe złote oczy. Teraz był taki jak ja, przynajmniej w jakiejś części. Był nowy, piękny i przede wszystkim odporny na różnego rodzaju ataki.

Jednakże żadne z nas nie przewidziało tego, co wkrótce miało się wydarzyć.