What's My Name? • fanfiction

Summary

─ you left me! I was alone.. a helpless little girl. ─ she said, feigning regret in her voice. ─ I had nothing to do, you renounced me. and he? he gave me everything I needed. he raised me, gave me a home and a loving family.

Status
Ongoing
Chapters
1
Rating
n/a
Age Rating
16+

chapter zero — prologue

pojedyncze łzy spływały po zakurzonych policzkach dziewczyny, a jej niegdyś czerwone oczy, pełne blasku i radości, teraz wyblakły. pozbawione wszelkich emocji. różowowłosa dziewczyna patrzyła na nią tylko z czystą nienawiścią. kochała ją. kochała ją jak siostrę, może nawet jak kogoś innego? a teraz? brzydziła się nią. nienawidziła jej tak bardzo, jak tylko mogła. gdyby wiedziała, że tak to się wszystko skończy, nigdy by się z nią nie zaprzyjaźniła. z nienawiścią podniosła rękę do góry, a następnie machnęła i uderzyła ją w policzek z całej siły. dopiero po chwili zorientowała się co tak naprawdę zrobiła, ale.. wiedziała, że już czasu nie cofnie i to zapadnie im w pamięć na zawsze.. a ich relacja już nie będzie wyglądać jak wyglądała do tej pory. w oczach białowłosej dziewczyny ponownie zebrały się zły, zaś z jej nosa zaczęła spływać szkarłatną ciecz, którą była krew.


─ Vi.. ─ powiedziała cicho nie wiedząc co w tym momencie mogła tak naprawdę zrobić. ─ j-ja.. nie chciałam ich zabić.. przysięgam!


─ nienawidzę cię Angel. ─ powiedziała wściekle biorąc twarz dziewczyny w swoje dłonie i nieco ją ściskając nie kontrolując swoim emocji. ─ jesteś do niczego i bezużyteczna, rozumiesz? to już Pownder jest lepsza od ciebie. i wszyscy mieli co do tego rację, a moja siostra jak głupia cię broniła, że nadajesz się do tego, a ja jej w to wierzyłam. ─ rzekła puszczając jej twarz, a chwilę później popychając ją na ziemię, a sama przeszła obok niej, bez słowa zostawiając ją samą.


była już dla niej nikim. straciła rodzinę. została jej teraz tylko ukochaną siostra Vi - Pownder do, której miała zamiar wrócić nie patrząc na byłą przyjaciółkę i starą miłość.


czerwonooka, która została sama, już ją nie interesował świat dookoła. było jej wszystko jedno co się z nią w tej chwili stanie. czy umrze czy przeżyje. było jej to obojętne. jej własne myśli nie dawały spokoju chodź na chwilę, a ona sama miała ich z każdą chwilą co raz to bardziej dosyć. Silco - mężczyzna, który porwał Vander'a, który chciał zamienić go w bestię, i zabić dzieci, które przyszły go ratować, niestety oni sami i mężczyzna zginęli, zbliżył się do leżącej na ziemi dziewczyny, a w dłoni trzymał nóż, którym chciał zabić dziewczynę, ale.. nie zrobił tego od razu, postanowił najpierw się odezwać do swojej ofiary, dlaczego? sam nie wiedział do końca dlaczego.


─ witaj dziewczynko.


natomiast ta jedynie swój wzrok skierowała na niego, a chwilę później bez wahania bezboleśnie przewaliła go na ziemię tym samym przytulając się do jego klatki piersiowej próbując powstrzymać kolejne łzy. łzy słabość i bezradność.


─ z-zostawiła mnie.. porzuciła mnie jak zwykłego śmiecia..! ja naprawdę, nie chciałam ich zabić.. ─ wydusiła przez łzy.


podwładni Silco podeszli do nich i stanęli tuż za nimi, obserwując całe zajście, podczas gdy ten obiął dziewczynę, gładząc delikatnie jej włosy, aby ta nieco uspokoiła się i czuła się bezpieczna w jego ramionach.


— nie będziesz już sam. masz nas teraz. — powiedział cicho. w tej chwili czuł się za nią odpowiedzialny. czuł, że... wychowałby ją jak własną córkę i też zrobi. nie pozostawi ją na pastwę losu, a może się im przydać również. ─ my cię nie zostawimy tak jak ona Ren. ─ powiedział tym samym swój wzrok skierował na dziewczynę.


─ Ren..?


─ owszem, tak teraz będziesz się nazywać. ─ rzekł delikatnie unosząc kąciki ust ku górze.