Rozdział 1
Sarajewo 28 czerwca 1914
- Ta misja jest bardzo ważna agencie 012
Powiedział, patrząc się w lustro dopinając ostatni guzik w marynarce i nakładając cylinder na głowę.
- Rosyjski wywiad wypuścił swoich agentów i depczą nam po piętach. Wydaje mi się że mamy kreta w swoim ministerstwie, za dużo wiedzą. Wracając Rosjanie nie chcą dopuścić do zamachu i wybuchu wojny. Wtedy nie dojdzie do rewolucji październikowej i pozostanie carat
- Czyli odrobili lekcje ?
Wtrącił się ten drugi
- Tak i dlatego spotkasz się z Gawriło Principem, należy on do nacjonalistycznej serbskiej organizacji „Czarna Ręka". Przekaż mu ładunki wybuchowe i broń. Będzie czekać na Dworcu Głównym, peron 6. Wszystko jasne?
- Tak, zrozumiałem agencie 009
- Ja w tym czasie ....
Zdanie przerwało pukanie do drzwi
- Zamawiałeś coś
Spytał ten w cylindrze rozpinając marynarkę i wyciągając z kabury zawieszonej na ramieniu Glocka cicho odbezpieczając i przykręcając tłumik
- Nie
- Idź otwórz
Ruszył w stronę drzwi powolnym krokiem. Stanął na przeciwko i zapytał po serbsku
- Kto ?
- Obsługa, mam wiadomość dla Szanownych Panów
- Jaką ?
Nie odpowiedział, drzwi otworzyły się z hukiem, do środka wparowało dwóch karków przebranych za lokai. Pierwszy z nich od razu zdzielił agenta kolbą od Tokareva w skroń. Runął na ziemie i zalał się krwią, uderzenie było silne.
Drugi zauważył agenta w garniturze. Nie myśląc zaczął oddawać strzały w jego stronę. Jego kompan też dołączył się do strzelaniny. Agent długo nie myśląc doskoczył do dość wielkiego stołu, przewrócił go i schował się za nim. Stamtąd zaczął odpowiadać ogniem.Kule świstały mu nad głową i nie mógł celnie oddać strzału. Po chwili skończył mu się magazynek
Szlag, pomyślał. Był w pułapce. Rozejrzał się po pokoju. Jedyną drogą ucieczki było okno po jego prawej. Skacze, pomyślał bez zastanowienia.
Wstał, zrobił dwa ogromne kroki i z pędem wybijając szybę runą na chodnik z drugiego piętra. Znalazł się na chodniku, leżał twarzą do ziemi, skok i upadek nie był zbyt czysty. Wokół niego zebrało się dość sporo ludzi. Nie dziwne dzisiaj wszyscy podążali na główną ulice Sarajewa aby zobaczyć księcia Ferdynanda. Czuł okropny ból w nodze. Złamana pomyślał.
Tłum gapiów okrążył go dokoła. W oddali słyszał głosy dwóch rosyjskich agentów którzy krzyczeli aby zrobić im miejsce. Wiedział co będzie czekać na niego jeśli go złapią, wywiad z takimi jak on się nie bawił. Szybkim ruchem złapał zegarek i zaczął palcem szukać daty po dotykowym ekranie. Udało się. W ostatnim momencie kiedy jeden z karków miał go podnosić już z ziemi, nagle rozpłynął się w powietrzu.
- Blyat warknął jeden z nich
Z ich min było widać że nie byli dość zadowoleni.