Prolog
Trzy lata wcześniej
Szum lasu towarzyszył Ciarze Winter w tańcu walki ze swoim starszym bratem Michaelem. Ćwiczyli w dzień w dzień pod okiem ich ojca i jego brata z dala od wioski Kidman, gdzie mieszkali.
Ciara w ostatniej chwili uchyliła przed drewnianym mieczem ćwiczebnym brata w brzuch. Jej brat był potężnie zbudowanym dwudziestoczteroletnim mężczyzną i miał ciężką rękę, wyćwiczoną latami ćwiczeń z ojcem. Lata mijają ich ojciec podupadł na zdrowiu ze starości. Michael wziął na siebie, aby najmłodszą siostrę nauczyć walczyć.
Ciara nigdy nie zapomnij gdy mając osiem lat ojciec powiedział jej podczas kolacji przy piecu kaflowym w ich chatce z dachem trzciny, charakterystyczną budowlą we wschodniej stronie Królestwa Avan, że ojciec nauczy ją walczyć. Ciara cieszyła się bardzo. W wiosce w której mieszkali mało kto potrafił walczyć, choć najazdy wrogów w ich strony w ogóle nie istniały i z tego powodu, że te ziemie było ubogie w minerały szlachetne. Królestwu nie opłacało się wydawać złota ze skarbca królewskiego na treningi walk wieśniaków z dalekiego wschodu. Kidman leżący ów przy południowo-wschodniej granicy Królestwa Ash, gdzie mieszkała Ciara wraz z ojcem i bratem była zacofanym zakątkiem świata z mała ilością złóż minerałów, gdzie Królowi najbardziej to interesowało. Nie oznacza, że wschód był jakąś pustynną równiną z niczym. Wschód był chlebem dla całego Królestwa Avan. W tym zapomnianym zakątkiem świata, produkowano rocznie miliony ton zboża, która potrafiła wyżywić całe Królestwo oraz handlować z innymi Królestwami.
Ojciec Ciary i Michaela był żołnierzem Armii Królewskiej. Stoczył kilka, a może setki bitew w imię Królestwa, które kochał, ale nigdy nie zapomni ile zabił ludzi w imię ojczyzny. Nigdy nie wybaczył sobie, że z jego ręki popłynęła krew zabitych przez niego niewinnych dzieci. Gdy w dzień w dzień w namiotach pułkownik plutonu wmawiał młodym żołnierzom o przyszłej chwale Imperium, on młody żołnierz połknął manipulację. Minęło trzydzieści lat i będąc na emeryturze wojaka, gdy idzie spać słyszy krzyki dzieci, kobiet i starców zamkniętych w płonącej stodole, gdzie sam podpalił.
Gdy urodziło się jego pierwsze dziecko - Michael, ojciec wiedział, że nauczy swojego pierworodnego syna przetrwania. Wiedział, że wojny nigdy nie skończą się i nie chciał aby był bezbronny, kiedy ojca nie będzie na świecie. Nauczył ciężką pracą Michela polowania i walki. Gdy matka Michaela ponownie zaszła w ciąże i oddając ostatnie tchnienie, wydała na świat piękną białowłosą dziewczynę z niebieskimi ślepiami. Ojciec był zrozpaczony po stracie żony. Przez długi czas nie potrafił opiekować się dziećmi, a zwłaszcza mała Ciarą. Nie potrafił spojrzeć na jej duże niebieskie oczęta. Dzięki dobroci wujka i cioci Ciary i Michaela zostali wychowani.
Siedemnastoletnia Ciara zauważyła lukę, której Michael nie osłaniał drewnianym mieczem i szybkim ruchem Ciara przeturlała się po ziemi obok Michaela i walnęła mieczem w pas brata. Michael z powodu mocnego bólu w nerki upadł twarzą na ziemię upuszczając drewniany miecz, łapiąc gołą ręką bolący bok.
- Ciara coś ty zrobiła?! - ryknął ojciec, marszcząc swoje siwo-brązowe brwi, łupiąc niebieskimi oczami na Ciarę.
Wujek wbiegł na pole ćwiczebne i odchylił Michaela na plecy. Jego brązowe włosy były oblepione przez leśne poszycie, a na twarzy wystąpił wielki uśmiech.
- Ojcze nie złość się na nią - zawołał Michael śmiejąc. - Młoda znalazła mój słaby punkt.
- Mój kochany braciszku nie musisz mnie bronić. Znam twoje kilka małych słabych punktów nie tylko w walce - odezwała Ciara podchodząc do leżącego brata. Kucnęła przy nim i pochyliła się do jego ucha, tak aby nikt oprócz Michaela nie usłyszał - Kiedy przedstawisz ojcu Sarę?
Michael nagle przestał uśmiechać się i spojrzał z otwartymi ustami na Ciarę.
- Skąd wiesz? - szepnął.
Ciara uśmiechnęła się łobuzersko do brata i trzepnęła z jego koszuli upadły listek z drzewa.
- Niestety widziałam co nie co, co robiliście w nocy Genny w stodole ojca. Na przyszłość sprawdź pomieszczenie czy nikogo nie ma.
- Ty mała gówniaro!!!! - Michael złapał nagle rękę Ciary i z całej siły przerzucił nad siebie, aż nagle Ciara wpadła plecami w błoto. Michael stękając wstał i podszedł do wściekłej Ciary. - Nie żyjesz. Na przyszłość dobij do końca wroga.
- Dzieciaki wystarczy już zabawy. - odezwał się wujek.
- Musimy już ruszać, słońce zachodzi, a mamy dużo... - nagle głos ojca został zagłuszony dźwiękiem rogu i tupot kopyt.
Cała czwórka spojrzała się na siebie i szybkim biegiem ruszyła do swojej małej wioski rolniczej Kidman. Michael był pierwszy w wiosce, a za nią Ciara, ojciec i kulawy wujek.
Zastali rzekę krwi z zabitych ciał. Małe dzieci sąsiadów Ciary i Michaela leżeli na plecach z rozciętą szyją, gdzie sączyła się czerwona krew. Kilka domów dalej widziała jak najeźdźcy podpali chatkę z trzcin. Mieszkał tam jej ulubiony przez Ciarę nauczyciel i uzdrowiciel pan Zin, który zaraził ją pasję do czytania. Płonąca się chata skrywała setki książek, które Ciara nie zdążyła ich do końca przeczytać. Teraz chatka wraz z nie odkrytymi tajemnicami z książek paliła się jak pochodnia.
Wszędzie była krew i rzeź. Ojciec Ciary i Michaela codziennie modlił się do bogów aby jego dzieci nigdy nie doświadczyli wojny na własnej skórze, aby nie widzieli rzeźni, ani nigdy nie przyczynili się do morderstwa niewinnych ludzi.
Pośrodku placu stała studnia gdzie obok niej stał czarno odziany najeźdźca w kapturze, a pod jego stopami leżała kobieta. W prawej dłoni trzymał długi miecz ubrudzony świeżą krwi, a lewej odcięta głowę biednej Sary.
Michael w gniewie i łzami w oczach skoczył z drewnianym mieczem ćwiczebnym na najeźdźcę jak małe dziecko. Wróg szybkim cięciem w brzuch powalił śmiertelnie brata Ciary. Ojciec odwrócił się do córki i popchnął ją, aby schowała się za powóz z sianem.
- Weź konia i uciekaj na zachód! - krzyknął ojciec do Ciary ze łzami w oczach i wręczył jej swój stary myśliwski sztylet z którym nigdy nie rozstawał -Pamiętaj, że ty i Michael byliście moim największym skarbem. Obiecaj mi, że przeżyjesz.
- Ojcze, proszę nie...- Ciara chwyciła dłonie ojca.
- Ciara na bogów! Obiecaj mi i swojej matce, że przeżyjesz.
- Obiecuję - Ciara pocałowała ojca rękę. Ojciec pogładził córce po włosach i pocałował jej czoło i szepnął:
- Jesteś podobna tak bardzo do swojej matki. - puścił jej rękę i pobiegł.
Ciara chciała znowu złapać za rękę ojca i prosić go aby z nim uciekła, ale ojciec i wujek podbiegli do drugiego wozu z sianem. Ojciec wziął kosę, a wujek widły. Ruszyli aby zaatakować mordercę Michaela. Nagle za ich plecami jechali szybkim kłusem dwóch jeźdźców i zamachując mieczami czystym cięciem odcięli głowę ojcu i wujkowi. Ciara pisnęła i szybko dłońmi zagłuszyła dźwięk. Nie mogła zrozumieć, że właśnie straciła wszystkich i zaraz może i ona zginie.
Gdy wytarła ostatnia łzę i schowała za pas sztylet ojca nagle ktoś chwycił jej włosy i ciągnął w kierunku sadu. Ciara rękoma próbowała wyswobodzić swoje włosy z uchwytu. Widziała jak zakapturzony najeżdża z chytrym uśmiechem ciągnie ją po ziemi. Ból był niesamowicie nie do wytrzymania. Widziała, że wróg delektuje się jej cierpieniem. Nagle nieznajomy w pół drogi do sadu ją puścił. Ciara opadła plecami na ziemię i zobaczyła jak najeźdźca podnosi miecz i ostrym końcem przebił brzuch dziewczyny. Poczuła wielki ból w brzuchu, a do jej przełyku nabrała się krew. Ciara złamała się za ranę na brzuchu i przewróciła się na bok i wypluła krew. Przed oczami zobaczyła jak przez mgłę pada trupem obok niej jej morderca.
Ostatnią chwilą przed śmiercią widziała przeoraną wiekiem twarz jej ulubionego nauczyciela i uzdrowiciela i nagle otchłań ciemności zabrał ją ze świata żywych.