Customize readability
Aa

Tylko Twój #00

Summary

Gdzie Madara ma niezdrową obsesję na punkcie Itachi'ego do tego stopnia, że zamienia się w stalkera i rujnuje Itachi'emu każdy możliwy związek. A Itachi próbuje za wszelką cenę pozbyć się Madary, aby móc w końcu być szczęśliwym z kimś innym. Do czasu gdy nie zdaje sobie sprawy z tego, że bez niego żyć nie może...

Status
Complete
Chapters
5
Rating
n/a
Age Rating
16+

ROZDZIAŁ 01

Dzień dla Itachi’ego mógłby zaczynać się, jak każdy inny, ale tak od jakiegoś czasu nie było. A to dlatego, że za każdym razem, kiedy próbował się z kimś umówić z przeciwnej płci, nic mu totalnie nie wychodziło. A wręcz przeciwnie, wszystko jak na złość, szło mu totalnie na opak, przez co każda randka kończyła się do czterech liter.

Oczywiście zarzekał się, że to nie była jego wina, ale żadna nie chciała mu pod tym względem uwierzyć. Na co wcale czarnowłosy się jej nie dziwił, ale powoli zaczynało go to irytować. Początkowo nie miał bladego pojęcia, co jest przyczyną jego randkowymi katastrofami.

── A niech go cholera jasna weźmie! ── warknął pod nosem Itachi, tuż po tym, jak zorientował się, kto tak naprawdę stał za jego koszmarnymi randkami.

Wszystkiego i każdego mógłby się spodziewać, ale nie tego, że za tym stał sam Madara Uchiha! Chociaż jakby patrzeć z innej strony, to jedyną osobą, która do tego była zdolna, był właśnie on. Nawet Obito, który udawał wariata, nie był do czegoś takiego z taką premedytacją zdolny.

Westchnął cicho i spojrzał się w kierunku błękitnego nieba, próbując poskładać swoje chaotyczne myśli. Był ogromnie wściekły na niego z tego właśnie powodu. I miał ochotę udusić go gołymi rękami, ale z drugiej strony, gdyby to zrobił, kto stałby się nowym szefem organizacji?

Przez co, musiał tę opcję wymazać z listy do realizacji. Tak czy inaczej, nie mógł pozwolić, aby on nim drygował, tego był w stu procentach, pewny! Dlatego też postanowił z nim na ten temat porozmawiać. Bo tylko tak mógł Itachi zrozumieć czemu tak, a nie inaczej się w stosunku do niego zachowywał.

── Oby to cokolwiek dało... ── dodał pod nosem Itachi, nie bardzo będąc pod tym względem przekonany czy to cokolwiek jednak da.

A co za tym idzie, poszedł się z nim rozmówić, ale jak wiadomo, nic to jednak nie dało. Nic więc dziwnego, że miał taki parszywy humor. Tuż po tym, jak dostał informację, że dzisiejsza randka jest odwołana. I nie wie, kiedy będzie mogła się z nim jednak spotkać. Wyglądało to tak, jakby nagle zmieniła co do tego zdanie i nie chciała mieć z nim nic wspólnego. To już przelało u niego szalę goryczy i miał ochotę się totalnie załamać.

── Weź, wyluzuj! Może niedługo znajdziesz sobie kogoś! ── rzekł po chwili Kisame, próbując jakoś partnera podnieść na duchu.

Co dla Kisame nie było łatwe, ponieważ nigdy wcześniej nie był w żadnym związku. A co za tym idzie, nie miał zielonego pod tym względem pojęcia, jak ma to zrobić. Jednak nie znaczyło to, że Kisame nie próbował tego zrobić! A taka właśnie była prawda i nic na to poradzić już nie mógł.

── DOBRE SOBIE! ── rzekł z nagła Itachi, podnosząc się z ławki na, której aktualnie wraz z nim siedział.

── A nie mam racji co do tego? ── spytał po chwili Kisame, nie bardzo rozumiejąc jego nagły wybuch.

── Ty nic nie rozumiesz! ── oznajmił po chwili Itachi, spoglądając się na niego z wyrzutem.

── Nim ci odpowiem, to najpierw usiądź, bo zwracamy na siebie uwagę! ── odparł Kisame na jego słowa, zarazem dając mu do zrozumienia, że nie powinni zwracać na siebie uwagę.

Jeśli nie chcieli, aby zostali zauważeni, bo tak naprawdę nie powinno ich tutaj być. Dopiero po słowach Kisame, Itachi zdał sobie sprawę, co aktualnie właśnie wyrabiał. Tak też, Itachi szybko powrócił na swoje miejsce, nim się do niego odezwał. Z tego powodu, że nie chciał już więcej na siebie zwracać uwagi.

── Masz co do tego stuprocentową rację, nie powinienem tego robić, ale nie mam już do niego kompletnie siły! Nie rozumiem tego, czemu on się tak w stosunku do mnie zachowuje! ── wyrzucając z siebie Itachi to, co od dłuższego czasu leżało mu na sercu.

Zdawał sobie sprawę z tego, że Kisame nie był idealną osobą do takich rozmów, ale nie miał innego wyboru, bo tylko z nim mógł o tym na spokojnie porozmawiać. Chociaż tak naprawdę, gdyby mógł wybrać, to pewnie z nim o tym by nie rozmawiał. Kisame tylko westchnął na dźwięk słów wypowiedzianych przez Itachi’ego, na chwilę skupiając wzrok na ziemi.

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo do tej rozmowy się nie nadawał. Co nie znaczyło, że nie próbował swojemu partnerowi pomóc! W końcu jednak przez jego umysł przemknęła myśl, której bał się wypowiedzieć na głos. A to dlatego, że była aż za bardzo niedorzeczna, ale bardzo możliwa.

── Nie dziwię ci się, że tak uważasz! Ją na twoim miejscu też bym tak myślał! ── odezwał się w końcu Kisame, mając zarazem nadzieję, że nie zdradzał w tonie głosu tego, o czym pomyślał.

Itachi w tym momencie spojrzał się na niego ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy. A to dlatego, że nie bardzo rozumiał, co on do niego właśnie powiedział. Dlatego odparł tak, a nie inaczej, bo innego wyboru na to nie miał, bo musiał jakoś z niego coś wyciągnąć.

── Co ty próbujesz insynuować? ── spytał po chwili Itachi, wcale nie owijając w bawełnę.

W kościach czuł, że jego partner próbował zatuszować swoje prawdziwe myśli. Tylko nie spodziewał się tego, że Itachi przeczyta między wierszami. Co było do niedługo niepodobne, bo zwykle na to nie zwracał uwagi. Widać musiało to go mocno poruszyć, innego wytłumaczenia na to nie widział.

── Ja niczego nie insynuuję, wydaje ci się! ── obruszył się po chwili Kisame, próbując za wszelką cenę wyglądać na takiego, który niczego nie insynuował.

── Jasne, już Ci uwierzę‽ ── prychnął poirytowany Itachi, nie mając zamiaru uwierzyć mu na słowo.

Z drugiej jednak strony, bał się tego na, Coś w środku podpowiadało, że podejrzewał to, o czym on myślał. Chociaż mógł tak naprawdę, pod tym względem się mylić. Tak czy inaczej, postanowił jednak dopytać się, bo jak inaczej miał się tego dowiedzieć? Nie było to łatwe, bo jednak Madara już mu nieźle wlazł za skórę. Co powoli zaczynało go irytować i nic na to poradzić.

── Uwierz mi, ja naprawdę niczego nie insynuuję! ── brnął przy swoim Kisame, z każdą coraz bardziej zdradzając to, że jednak było coś na rzeczy.

── Przecież widzę, że coś jest jednak na rzeczy. Więc czemu zarzekasz się, że jest inaczej? ── spytał po chwili Itachi, nie mając zamiaru się poddać.

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Kisame ot, tak nie zdradzi tego, o czym od dłuższego czasu on myślał. Kisame zdawał sobie sprawę z tego, że jego partner ot, tak nie odpuści nim, nie zdradzi tego, na co aktualnie wpadł. W końcu nie mając innego wyboru, był zmuszony to wyjawić, zarazem nie miał bladego pojęcia, jak on na tę rewelację zareaguje.

── Niech ci będzie... Tylko mnie za to nie zabij, dobrze? ── oznajmił po dłuższej ciszy Kisame, mając nadzieję, że do rękoczynów nie dojdzie.

── Niby jak mam cię za coś zabić, jeśli mi o tym jeszcze nie powiedziałeś? ── odparł pytająco Itachi, robiąc coraz większe oczy.

Bo taka właśnie była prawda i nic na to poradzić Itachi nie mógł. Tak naprawdę, chciał mieć już tę rozmowę za sobą. Na co jak widać, się nie zanosiło i to jeszcze bardziej potęgowało jego poirytowanie. Co było poniekąd zrozumiałe, zważywszy na, to co od niego usłyszał.

── Tylko przysięgnij, że się nie wkurzysz na mnie, dobrze? ── ponowił swoje słowa Kisame, chcąc się upewnić, że niczego mu nie zrobi.

Na dźwięk tychże słów Itachi, miał ochotę coś Kisame zrobić, ale w ostatniej chwili jednak zmienił zdanie i nie ruszył się z miejsca, w którym się znajdował. A to dlatego, że nie chciał zwracać na nich uwagi ludzi z wioski. Dlatego też pozostało mu tylko się uspokoić i poczekać na to, co powie jego partner. W końcu jednak odezwał się, bo widział, że jeśli nie przysięgnie mu, że się na niego nie odezwie, to niczego mu nie powie.

── Przysięgam, że się na ciebie nie wkurzę! Pasuje? ── odrzekł w końcu na jego słowa Itachi, mając zarazem udusić go za tą debilną gadkę.

Teraz pozostało mu mieć nadzieję, że słowa, które właśnie wypowiedział, będą dla niego wystarczające. Kisame jeszcze przez chwilę milczał, jakby upewniał się, czy jednak powinien je wypowiedzieć. Przez co na chwilę zamknął oczy i policzył do dziesięciu, nim się odezwał, zarazem przy tym otwierając swoje oczy i spoglądając się na niego.

── Moim zdaniem, Madara coś do ciebie czuje. Dlatego tak dziwnie się w stosunku do twoich podbojów zachowuje! ── oznajmił w końcu Kisame, wyrzucając z siebie to, o czym od dłuższej chwili myślał.

Po jego słowach nastąpiła obopólna cisza, którą można było kroić nożem. Było słychać tylko gwar rozmów i dźwięki pojazdów i tak dalej. Co dało do zrozumienia, że musiały one mocno na czarnookim one wywrzeć. I miał co do tego stuprocentową rację, bo Itachi przez dłuższą chwilę zastanawiał się, czy dobrze usłyszał. A to dlatego, że nie było mowy, aby Madara coś do niego czuł. Jednak z drugiej strony, im bardziej się nad tym zastanawiał tym, bardziej był pewny, że coś jednak było na rzeczy.

── Jesteś tego w stu procentach, pewny? ── przerywając ciszę Itachi, zadając mu pytanie, aby się upewnić.

Kisame po raz kolejny westchnął na dźwięk tychże słów, bo tak naprawdę się ich, jak najbardziej spodziewał. Co było poniekąd zrozumiałe, ale jednak nie przypuszczał, że aż tak te słowa na jego partnera wpłyną. Gdyby wiedział, pewnie inaczej owe słowa by wypowiedział.

── Tak, jestem tego w stu procentach, pewny, że Madara się w tobie zakochał i jest z tego powodu zazdrosny! ── potwierdził swoje słowa Kisame, z lekka się odsuwając od niego, aby móc w porę wziąć nogi za pas.

To dlatego tak bardzo nie chciał ich wypowiadać na głos! Bo zdawał sobie sprawę z tego, jakie są one dziwne. Itachi na dźwięk potwierdzenia słów Kisame, westchnął cicho i spuścił na chwilę głowę w dół. Nie spodziewał się tego, że się jednak nie przesłyszał. A co za tym idzie, jego podejrzenia od dłuższego czasu się ziściły.

Nic więc dziwnego, że jego randki nie wychodziły. Bo podświadomie, szukał w nich czegoś, co miał Madara. Z każdą myślą, coraz bardziej był pewny, że i on sam coś do niego czuł. Jednak dopiero dzięki tej rozmowie, zdał sobie sprawę z tego, że i do niego coś jednak czuł.

── A to dopiero nowina! Kto by się po nim, czegoś takiego spodziewał, a co dopiero po mnie ‽ ── oznajmił z nagła Itachi, nie zwracając uwagi na to, że wypowiedział owe słowa na głos.

Let † ៣០៣០ ⛓ know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

Earning His Love

Joyce: A romantic feel good story with enough angst to get your emotions in a wad.

Read Now
Broken Halos MC

Lynn Hamilton: Author does an amazing job of creating a story that will make you feel like you’re there and part of the story. Very descriptive and well written. The book has a great plot that makes it interesting and coming back for more.

Read Now
Ruthless Lord

Bethel Stephanie: This was a beautiful story I can't believe I finished book 1, I cant wait for book 2, it's beautiful. The story abd characters are beautiful 💕💕💕

Read Now
Rebuilding After Betrayal

Adetutu Akinfaderin: I like the plot of the story in general ,though it’s a bit sad it isnt so long as I would have wanted but that’s fine , I’ll definitely recommend it to my friends whose name is actually Shay 😁😁

Read Now
Bear Shifter Secrets

Pam: Great Book is there going to be a sequel. I hope so i enjoyed the book immensely. Solid story line i just want more.

Read Now
My Horny Alien

Margaret Hines: I’m curious to see how Lily does in her new world.

Read Now
A Blessing in Disguise

Ingibabes511: Beautiful storytelling, too short but crafted wonderfully, your ability to draw us in with just a few short descriptive nuances and I for one would not be unhappy if you decided to make this into a series following their lives, where we learn more about her goddess given talents and if they have pup...

Read Now
Half-Claimed

Kimberly: This book moved me in ways most books don't. It's well written and I could feel everything the MFC was going through. I really have no words that really encompass my thoughts and feelings other than, well done author and I now need to read all of your books.

Read Now
Alpha’s Claim

Dawn Singleton: What a wonderful book! I loved the characters & the plot. Captivating from start to finish!

Read Now