01
Mało serce wyskoczyło Jimin’owi z piersi, kiedy usłyszał gwiżdżący czajnik, który wcale nie był mu na rękę. A to dlatego, że zupełnie o nim zapomniał, kiedy zanosił tę durną jajecznicę. Ledwo co dotarł do kuchni, wyłączył czajnik, a tuż za jego plecami zmaterializowała się Rose z miną taką, jakby Jungkook próbował ją ukatrupić widelcem.
── Rose, co ty tutaj robisz? ── spytał po chwili Jimin, nie mogąc kompletnie zrozumieć, co ona tutaj robi, ale po kolejnej minie, jaką zrobiła, zrozumiał, że po prostu chciała z nim na osobności pogadać.
── O co chodzi? ── spytał Jimin ponownie, widząc, że nie odpuści, jeśli jednak z nią nie pogada, bo jak widać, coś ją poważnie gryzło.
── Czemu nie powiedziałeś mu, że jestem Wampirzycą? ── rzekła po chwili Rose bez owijania w bawełnę, których za żadne skarby się nie spodziewał, ale co się dziwić?
Po jej słowach na nowo zapanowała cisza, podczas której słychać było jak nalewa Jimin wrzątku do kubków i międzyczasie przygotowując picie dla Rose. Wiedział, że nie da mu spokoju, jeśli jej nie odpowie na jej słowa, tego był pewny. Dlatego też pozostało mu jedynie opowiedzieć na jej pytanie, czy tego chciał, czy też, czy nie.
── Nie powiedziałem mu, o tym jeszcze, tylko dlatego, że dopiero wczoraj powiedziałem mu prawdę o mnie, do tego w nocy zaatakowały nas dwa bijące się nietoperze wampiry, to dlatego ── rzekł Jimin po chwili, mocno wzdychając, tuż po tym jak powiedział te słowa.
Wiedział, jak zareaguje na te słowa, ale nie chciał udawać, że nic się nie stało. A zwłaszcza, o tym co się działo w nocy, że nawet nie miał głowy, aby ją poprosić o pomoc, pomijając to, jak Jungkook się do niego strachu kleił. Co było mocno dla niego szokiem, bo nie spodziewał się takowej u niego reakcji. Może, gdyby zdawał sobie sprawę z tego, zapewne inaczej by wówczas zareagował.
── Dopiero teraz mi o tym mówisz?! Po kiego grzyba udawałam, że jestem śmiertelniczką! ── warknęła po chwili Rose, podnosząc przy tym znacznie głos, tak mocno była poruszona jego słowami.
Nie mogła uwierzyć, że tego nie zrobił kiedy coś takiego się działo. Z drugiej strony, mógł po prostu, nie mieć możliwości tego wykonania, co też mogło być możliwe. Westchnęła po chwili, odrywając od niego wzrok, aby się uspokoić. Co nie było takie proste, jak się jej na samym początku wydawało, ale nic na to poradzić już nie mogła.
── Wybacz, kompletnie mi wyleciało z głowy, za dużo miałem na głowie, plus dopiero teraz cię poznał i nie zdążyłem mu o tym powiedzieć. Poza tym sama mogłabyś mi to powiedzieć, a nie iść za mną do kuchni i jadalni mną o tym rozmawiać. Zwłaszcza że herbata już nam stygnie, a zimnej po takim śniadaniu jest wskazane! ── stwierdził Jimin zaraz, wręczając jej kubek, który do niej należał, a sam wziął swój i Jungkook’a.
Tuż po tym, wyminął ją i wyszedł z kuchni, kierując się w stronę jadalni. Nawet jeśli nie zrobiła tego celowo, to i tak nieźle go wyprowadziła nieco z równowagi. Nie przypuszczał również, że to nie był koniec dziwnych zbiegów od liczności jak na te dwa dni. Nim się Jungkook obejrzał, zjadł wszystko, co miał na talerzu i prawie się udławił, kiedy usłyszał podniesiony głos Rose.
A to dlatego, że się wcale go się nie spodziewał. Chwilę mu zajęło, nim doszedł do siebie, ale bardzo potrzebował czegoś do popicia, aby w pełni mu przeszło. Wtedy, jak na komendę ujrzał Jimin’a zasuwającego z kubkami herbaty, a za nim Rose z miną, która mówiła sama za siebie, że nie była zadowolona z tejże rozmowy.
Spoglądał na niego, jak w malowany obrazek, czekając, jak tylko postawi przed nim, tę herbatę. Gdy tylko Jimin zdążył ledwo postawić dla niego kubek z nią, kiedy ją przechwycił. Co niemało zaskoczyło Jimin’a, ale miał to, na ten moment, w szerokim poważaniu, co o tym pomyślał. Czekał na tę herbatę, niczym jak na jakieś zbawienie, którego mógł teraz posmakować. Nie zważając, że była dość gorąca i przez to nieco poparzył sobie język.
── Przyjacielu, spokojnie, nikt ci tej herbaty nie zabiera! ── rzekł po chwili Jimin ze zaskoczeniem słyszalnym w tonie jego głosu, spoglądając się na niego zarazem.
A to dlatego, że nie spodziewał się takiej reakcji z jego strony. Nic na to poradzić Jungkook nie mógł, że tak bardzo potrzebował czegoś do picia, jak mu jedzenie stanęło w przełyku. To dlatego, zrobił tak, a nie inaczej i dopiero jak mu przeszło, to odstawił kubek na stół. Gdyby zrobił to wcześniej, zapewne ów kubek poszedłby z dymem.
── Po prostu stanęło mi jedzenie w gardle i nie miałem czasu, na pomyśleniu o tym! ── odparł Jungkook po chwili, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację, bo jakby nie patrzeć musiała ona dziwnie wyglądać, wówczas usłyszeli dzwonek do drzwi, który jakby nie patrzeć, był nieco dziwny jak na tę wczesną godzinę.
── Ciekawe, kogo o tej porze przywiało?! Rose zostań z Jungkook’iem na wszelki wypadek! ── rzekł Jimin, ruszając z bronią w kierunku drzwi, bo po wczorajszym, wszystko już było możliwe.
Ale z drugiej strony, gdyby ktoś, który by chciał ich zaatakować, to by tak grzecznie nie dzwonił do drzwi, tego był pewny. Jungkook spoglądał tylko pustym wzrokiem na miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu stał jego przyjaciel. Nie mając bladego pojęcia, o co mu właściwie chodziło, gdy je wypowiadał.
Coś jednak podejrzewał, że musiało mieć to związek z tym, co się w nocy wydarzyło, bo innego wyjaśnienia na to nie miał. Teraz tylko pozostało mu czekać, aż wreszcie on wróci, ale czy sam, czy nie, tego jednak nie był pewny. Pokręcił tylko głową, aby odsunąć od siebie, dopiero co kiełkujące pomysły.
Kończąc to go miał na talerzu i ze szczękiem odłożył sztućce na niego, spoglądając z wypisanym znakiem zapytania na Rose. Rose zaś również patrzyła pustym wzrokiem w miejsce, gdzie jeszcze sekundę temu, stał Jimin. Miała dość mieszane uczucia, ale pozostało jej tylko mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Musiała mu zaufać, bo innego wyboru nie miała, a nie chciała zostawiać Jungkook’a samego w pokoju. A to dlatego, że ten, który dzwonił, mógł być tylko podstawiony, a prawdziwy sprawca, mógł zjawić się przez okno, które wcześniej by wybił. Dlatego za wszelką cenę, musiała pozostać przy jego boku, nieważne jak mocno tego nie chciała.
── Ciekawe, kogo przywiało, o tej wczesnej porze? ── spytał Jungkook po chwili, nie mogąc już dłużej ścierpieć tej koszmarnej ciszy, jaka obecnie się w tym pomieszczeniu znajdowała.
Z drugiej strony, nie miał bladego pojęcia, jak miał do niej zagadać, aby tylko jej nie urazić. Czuł, że mogła być to kwintesencja ich wcześniejszego spotkania, że teraz miał problem ze zwykłym zagadaniem do niej. Tylko to przychodziło mu do głowy, bo innego wyjaśnienia na to nie miał, nie ważne, z której strony się na to patrzył. Co wcale mu nie poprawiało ani trochę humoru, tego był pewny. Miał nadzieję, że to nikt z tamtej rodziny, od której przecież uciekł.
── Też jestem ciekawa kto to, ale obiecałam Jimin’owi, że cię samego nie zostawię, więc pozostało mi tylko tak jak tobie czekać na jego niechybny powrót ── odparła po chwili Rose, na jego słowa, coraz bardziej mając złe przeczucia co do osoby, która ich odwiedziła.
── To widać, możemy przybić sobie żółwika, bo myślimy tak samo! ── stwierdził Jungook po chwili, nieco oddychając z ulgą, że miałem już pierwsze koty za płoty.
── Wychodzi na to, że tak, ale dalej się o niego denerwuje, że on tak długo nie wraca! ── stwierdziła po chwili Rose, nie mogąc już z nerwów usiedzieć na miejscu.








