Customize readability
Aa

Zabójcze Zauroczenie ( BL )

Summary

Czasem jedno spotkanie może zmienić jednej osobie życie o sto osiemdziesiąt stopni... O tym przekonał się niejaki Tsunehito.

Status
Complete
Chapters
12
Rating
n/a
Age Rating
18+

ROZDZIAŁ 01

Słońce powoli zaczynało się chylić ku zachodowi, zmieniając swoją barwę z pomarańczowej na czerwoną. Nim zupełnie zniknęło za horyzontem, było przykryte czarnymi sylwetkami budynków i drzew. Kolor nieba z błękitu przechodził w granat, mieszając się z blaskiem zasypiającego słońca.

A dzień się kończył, tak samo jak obecna pora roku. Lato powoli zamieniało się w jesień, ale Tsunehito nadal tkwił w jednym i tym samym miejscu, nie zważając na spojrzenia obcych osób, które jak wiadomo, oceniali go od góry do dołu. Zarazem wcale nie miał zamiaru ukrywać faktu, że tak właśnie robili.

A teraz siedział tak, jak zawsze, niczym ostatni kołek w tej samej obskurnej kafejce. Kafejce, w której podawano ohydną ciecz, którą nazywali „kawą”, a która jak by nie patrzeć, wcale jej nie przypominała. Jednak nic innego, co byłoby „jadalne” i nie posiadało procentów w formie płynnej, w tym miejscu nie było dostępne.

Gdyby tylko miał możliwość wyboru, zapewne jego noga nigdy by w tym miejscu nie stanęła. A tym bardziej na tej zużytej podłodze, która swoją świetność miała wieki temu i która była oklejona, Bóg jeden raczy wiedzieć czym, czego Tsunehito nie chciał wiedzieć.

Nie wspominając o tych samych, wytartych, starych krzesłach i stolikach, których kolor już dawno wyblakł. Do tego dochodziły pociemniałe ściany oraz podarte, wymięte kawałki brudnego materiału, które niegdyś można było nazwać firankami. Z sufitu zwisały stare, ledwo trzymające się lampy, które przez brud prawie wcale nie przepuszczały światła z żarówek.

Nic więc dziwnego, że nie był w stanie pojąć, czemu oni nadal chcieli tutaj pracować. A tym bardziej tego, że ludzie tutaj zaglądali, co już przechodziło jego pojęcie, choć nic na to poradzić nie mógł. A to dlatego, że było to jedyne takie miejsce w tym całym, według niego, zapchlonym mieście.

Stąd przez chwilę spoglądał na szare szyby, przez które prawie nic nie było widać, zarazem próbując pozbierać swoje chaotyczne myśli, które za żadne skarby nie chciały ułożyć się w jedną całość. Co jak wiadomo, nie było Tsunehito na rękę, ale zdawał sobie sprawę, że innego wyboru nie miał.

Nieważne, ile by myślał, i tak nic tak naprawdę nie przychodziło mu do głowy. Dlatego też westchnął ciężko i spojrzał na to, co miał przed sobą. A co wcale nie napawało go optymizmem, bo zbytnio nie chciał tego pić, ale w tej kwestii wyboru nie miał.

── Jakim cudem to miejsce jeszcze istnieje? Na moim miejscu albo bym je wyremontował, albo po prostu zamknął i sprzedał komuś innemu… ── stwierdził Tsunehito do siebie, sącząc wolno zawartość podniszczonej filiżanki.

Filiżanki, która kiedyś mogła należeć do drogiej zastawy, bo to samo tyczyło się „niby” talerzyka, na którym jeszcze chwilę temu stała. Teraz znajdowała się w jego własnych rękach, a on przyglądał się jej ze wszystkich stron. Z każdą chwilą czuł się coraz gorzej od tego zatęchłego zapachu unoszącego się w tym zastygłym, dawno niewietrzonym pomieszczeniu.

Do tego jeszcze dochodził dym z papierosów, które wypalane były tutaj nałogowo, bez zważania na zdrowie innych ludzi. Tsunehito miał coraz większą ochotę opuścić ten podejrzany lokal o wątpliwej reputacji. Jednak jak na złość, nie był w stanie tego zrobić, co bardzo go irytowało.

A zegar wiszący na ścianie od dawna wskazywał tę samą godzinę, o której zakończył swój żywot i nikt więcej się nim nie zajął. Nikomu z obsługi nie przyszło jak do tej pory do głowy, aby wymienić w nim baterię. Co go wcale nie dziwiło, bo sama obsługa była bardzo dziwna i zarazem podejrzana.

── Ile jeszcze mam do kurwy nędzy czekać‽ ── zaklął pod nosem Tsunehito.

Zarazem sięgnął do torby, aby wyciągnąć z niej komórkę, by spojrzeć, która aktualnie była godzina. Dowiedział się z niej, że dochodziła właśnie dwudziesta pierwsza. A on nadal nie dostał żadnej wiadomości od swojej dziewczyny, co zaczynało być już mocno podejrzane.

Nic więc dziwnego, że żołądek znowu zaczął mu się ściskać w jedną wielką kulę, gdy zaczął sobie przypominać o ostatnich wiadomościach, w których podawano, że pojawiła się kolejna ofiara „Wampira Psychopaty”, którego jak dotąd nie pojmano. Określenie to wzięło się stąd, że każda z ofiar nosiła na szyi rany kłute, jakby zostały zadane grubą igłą.

Policja nadal nie miała bladego pojęcia, jak sprawca osuszał z krwi swoje ofiary, bo nic im jak dotąd nie pasowało. Działo się tak dlatego, że nie wierzyli, iż sprawca naprawdę był wampirem – dla nich te istoty to była bujda na resorach. Jednak Tsunehito sądził, że w każdej bajce tkwi jakieś ziarno prawdy, choć była to tylko jego opinia.

A co za tym idzie, nie znaczyło to, że inni mieli zupełnie inną opinię pod tym względem. Jednak w takiej sytuacji nie byłoby mowy, aby to nie była prawda. Coś, jednak musiało, w tym być, bo inaczej nie porównywaliby tego mordercy do wampira – tego był w stu procentach pewny.

── Też nie mam o czym myśleć, tylko o takich idiotyzmach! ── mruknął pod nosem do siebie Tsunehito.

Po chwili odblokował telefon i poszukał w kontaktach numeru swojej dziewczyny. Postanowił, jednak do niej zadzwonić, bo jak wiadomo, mogło się coś stać i po prostu zapomniała. Tak czasem się działo, więc mogło stać się i tym razem, chociaż nie musiało.

Nie miał zamiaru myśleć o tym, że po prostu go ot, tak olała. Miał cichą nadzieję, że tak właśnie nie było, choć jak wiadomo, było to bardzo możliwe. Próbował się do niej dodzwonić, ale jak dotąd bez skutku. Schował więc telefon i włożył go z powrotem do torby, aby po chwili wstać z tego skrzypiącego krzesła.

Będąc zarazem przesiąkniętym zapachem papierosów, alkoholu i stęchlizny, zapłacił za swoją parszywą kawę. Wyszedł, aby opuścić to miejsce i wyjść na rześkie już październikowe nocne powietrze, które na chwilę go zatkało. W końcu mógł porządnie nabrać powietrza w płuca i odetchnąć pełną piersią, czego wcześniej, jak wiadomo, nie mógł dokonać.

Spojrzał ponownie na witrynę i drzwi tego miejsca, które wcale — prawdę mówiąc — nie zapraszały do środka. A mijający go ludzie kompletnie nie zwracali uwagi na ten lokal, tak jakby w ich mniemaniu wcale nie istniał. Westchnął tylko cicho, otulając się szczelniej kurtką, którą miał tego dnia na sobie. Zarazem klął soczyście pod nosem, że nie założył grubszej kurtki, ale zdawał sobie sprawę, że było już dawno po herbacie i nic na to nie mógł poradzić.

── Po co ja tu jeszcze jak ten ostatni kołek sterczę? ── spytał po chwili sam siebie Tsunehito.

Przyglądał się przy tym różnokolorowym spadającym liściom z pobliskich drzew. Może i był to dość ciekawy widok, ale z drugiej strony oglądanie go samotnie nie było tym, o czym marzył obecnie. A to dlatego, że widział rozbawione, szczęśliwe pary, które nic sobie nie robiły z tego, że inni się na nie patrzyli.

W głębi ducha zazdrościł tym chłopakom, do których teraz mogły się przytulać ich dziewczyny. On zaś, jak na złość, nie mógł tego doświadczyć, bo jego dziewczyny z nim nie było. W końcu nie był w stanie więcej na to patrzeć, więc ruszył przed siebie, pragnąc jedynie kubka porządnej czekolady i łóżka, aby się wygrzać.

Nie mógł jej wybaczyć, że tak go potraktowała, a tym bardziej, że nie miała zamiaru odebrać od niego telefonu. Część jego jednak podświadomie martwiła się o nią – a nuż jednak coś jej się stało i dlatego nie była w stanie odebrać? Tylko to na tę chwilę przychodziło mu do głowy, a nie to, co za chwilę miało się wydarzyć.

Chłód w końcu zaczął mu porządnie dokuczać, więc nie myśląc już więcej, ruszył w kierunku przystanku autobusowego. Bo samo stanie w tym miejscu Tsunehito już tak naprawdę nic nie dawało, co mocno go dobijało. Nie wiedzieć czemu, ale powoli zaczynał mieć co do tego wszystkiego mieszane uczucia.

Coś w głębi jego duszy podpowiadało mu, że po prostu go wystawiła i wcale nie miała zamiaru się z nim dzisiaj spotkać. Co było mocno prawdopodobne, ale nie chciał brać tego pod uwagę. Wolał mieć nadzieję, że tak właśnie nie było i naprawdę coś musiało się stać, że tak postanowiła.

── W takim razie jutro spróbuję do niej ponownie zadzwonić. A jeśli nie, to po prostu udam się do jej domu… ── skwitował po chwili ze zrezygnowaniem Tsunehito.

Zarazem zastanawiał się, jaką będzie miała wymówkę, że tak wystawiła go do wiatru o takiej porze roku. Targał nim nie tylko upiorny wiatr, ale też sprzeczne emocje siedzące w środku, które nie dawały mu spokoju. Chciał się ich pozbyć, ale nie był w stanie tego dokonać z każdym wykonanym przez siebie krokiem.

A jego drogę przecinały, jak na złość, zakochane pary tulące się do siebie, jakby nigdy nic. Miał w tym momencie ochotę pójść i skoczyć z pobliskiego mostu, aby więcej tego nie widzieć. Jednak i ta opcja nic by mu nie dała, dlatego pozostało mu jedynie nie zwracać na nie uwagi i po prostu przeć przed siebie.

Chociaż nie było to tak proste, jak mu się na samym początku wydawało, i to w tym wszystkim było najgorsze. Stąd też jedynie pokręcił głową i skupił się na tym, co miał przed sobą do wykonania, bo to teraz było najważniejsze. Z czego, jak wiadomo, zbytnio nie był zadowolony, ale innego wyboru nie miał, co mocno go dobijało. Musiał to jakoś wytrzymać, bo inaczej nie byłby w stanie dotrzeć do swojego domu.

── Za jakie grzechy, muszę to oglądać? ── spytał po chwili Tsunehito, wzdychając mocno, zarazem spuszczając głowę w dół, przystając na chwilę.

Let † ៣០៣០ ⛓ know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

The Shifters: Trysta and Fiero

jobrien: I just loved this book I couldn't put it down...I look forward to the next ones....I would recommend this book to anyone thanks for writing it

Read Now
Destino Secreto

Karin Rogowski: Gut geschrieben und beschrieben. Die Charaktere und Situationen sind stimmig und nehmen einen gefangen. Mich hat das Buch ab der ersten Zeile fasziniert, genau wie die anderen Bücher davor. Sehr guter Schreibstil und eine sehr gute Übersetzung, nebenbei bemerkt. Dankeschön, dass Du Deine Bücher ...

Read Now
Die Wölfe von Welby

maryketteler: Ich bin von diesem Roman sehr angetan. Es handelt sich um eine wunderschöne Geschichte, die durch ein tolles Happy End abgeschlossen wird.

Read Now
The Luna Trials

Nadège: Je recommande ce titre. Très plaisant à lire. Des personnages et une intrigue bien construits. Quelques redondances mais qui ne gâchent pas le plaisir.

Read Now
Ascardia - Aschewölfin (Chosen Mates) - ehemals Herz aus Asche

cbalder: Ein weiterer sehr spannender Band, sehr schön geschrieben 💛

Read Now
Le Lycan ensorcelé

freespirit492: J'ai adoré lire cette histoire captivante et émotionnellement touchante des personnages attachants et très bien écrite bravo à toi et merci pour le plaisir que j'ai eu à lire cette histoire!!!

Read Now
Ruthless Lord

Victoria: Hi,I analyzed your work, and I think it has a very unique and engaging storytelling style. The way you present your ideas and emotions really stands out. By the way are you currently working on any other stories or writing projects?

Read Now
Mated to the Wrong Alpha

Victoria: Hi,I analyzed your work, and I think it has a very unique and engaging storytelling style. The way you present your ideas and emotions really stands out. By the way are you currently working on any other stories or writing projects?

Read Now
Bloodlines

Victoria: Hi,I analyzed your work, and I think it has a very unique and engaging storytelling style. The way you present your ideas and emotions really stands out. By the way are you currently working on any other stories or writing projects?

Read Now
Zabójcze Zauroczenie ( BL )