Customize readability
Aa

Pomiędzy Piętrami #00

Summary

Gdzie Asagi i Kamijo zostają uwięzieni między piętrami budynku i zostają zmuszeni czekać na pomoc, która szybko nie nadejdzie. Do tego dochodzą uczucia do Kamijo, które Asagi próbuje zmusić, ale nie jest w stanie...

Status
Complete
Chapters
7
Rating
n/a
Age Rating
16+

01

Dzień dla Asagi'ego zapowiadał się, jak każdy inny i nic nie wskazywało na to, co dzisiaj miało nastąpić. Tak jak zwykle wypił poranną kawę i upewnił się, że wszystko było w porządku. Dopiero wtedy mógł na spokojnie opuścić swój pokój hotelowy, próbując za wszelką cenę zdusić w sobie uczucia, które od jakiegoś czasu kiełkowały w jego sercu. Dlatego za bardzo nie chciał wychodzić z pokoju i spotykać się zresztą zespołu, jak i dwoma innymi zespołami. A najbardziej nie chciał zbytnio mieć styczności z samym Kamijo.

── Jak tak dalej pójdzie, to wyjdę na jakiegoś wariata... ── mruknął pod nosem Asagi, po raz kolejny, przymierzając się do naciśnięcia klamki od drzwi.

Raz po raz, kładł dłoń na niej, aby po chwili ją z niej zabrać i tak powtarzał z kilkanaście razy, nim w końcu, jednak podjął decyzję, aby je otworzyć. A to dlatego, że doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli zaraz nie opuści pokoju, to ktoś z obsługi, lub nawet zespołu zapuka do drzwi.

Na samą myśl, aż mu się niedobrze zrobiło, bo wówczas musiałby wyjaśnić, czemu tak długo zwlekał z opuszczeniem pokoju. A tego, jak wiadomo, za bardzo nie chciał, bo wówczas zrobiłoby się nieprzyjemnie. Nic więc dziwnego, że miał mieszane uczucia, co do dzisiejszego dnia, gdzie mieli kontynuować przygotowania do dalszych koncertów w obecnej trasy koncertowej.

── Będzie dobrze, zobaczysz... ── to były ostatnie słowa, jakie Asagi wypowiedział podczas tego, jak opuszczał w końcu swój pokój hotelowy.

Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że mogło być zupełnie inaczej, niż sobie zaplanował. O czym, dopiero miał się dowiedzieć, a na tę chwilę skupiony był na tym, aby w końcu opuścić ten cholerny pokój hotelowy. Co za bardzo mu nie wychodziło, bo w kółko cofał rękę, która miała nacisnąć tę wredną klamkę.

Dopiero po którymś razie, udało mu się wreszcie ją nacisnąć, tuż po tym, jak odblokował zablokowane drzwi od swojego pokoju. Wziął głęboki oddech i w końcu nacisnął tę przeklętą klamkę, która parzyła go niemiłosiernie w rękę, jakby była podgrzewana przez coś. Oczywiście naprawdę nie była ona podgrzewana ani rozgrzana, jak się Asagi'emu wydawało.

Po prostu tak bardzo się stresował tym, czy na korytarzu napotka Kamijo, że nie miał ochoty opuszczać pomieszczenia, w którym się aktualnie znajdował. Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wcześniej czy później i tak będzie musiał opuścić to miejsce i stawić czoła swojemu problemowi.

── Co będzie, to będzie, bo nie będę przecież sterczał w tym miejscu przez resztę swojego życia, prawda? ── powiedział pod nosem Asagi, doskonale, zdając sobie sprawę z tego, że wcześniej czy później i tak będzie musiał to miejsce opuścić, czy tego, by chciał, czy też, czy nie.

A lepiej według niego byłoby, gdyby sam opuścił pokój, niż ktoś z obsługi, z jego zespołu lub stuffu się do niego dobijał. Na samą myśl, aż zrobiło mu się niedobrze, bo oczami wyobraźni zaczął widzieć, to jak się im tłumaczy, czemu jeszcze nie opuścił swojego pokoju.

Tym bardziej że dzisiaj mieli sprawdzić miejsce, w którym miał się odbyć ostatni koncert, więc musiał się tam zjawić. Westchnął tylko cicho i po odliczeniu do dziesięciu, w końcu przekroczył próg swojego pokoju, aby wyjść na korytarz. Na całe szczęście, nikogo znajomego w tym momencie nie spotkał, co było czarnowłosemu na rękę.

A to dlatego, że za bardzo nie miał zbytnio ochoty na pogaduszki, na temat pogody i tak dalej. Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie było to takie proste, jak mu się na samym początku wydawało. Tak czy inaczej, w końcu udało mu się postawić nogę przez próg i teraz już odwrotu pod tym względem nie było.

A mieszane uczucia tylko pogarszały jego obecne i tak parszywe samopoczucie. Nie miał bladego pojęcia, czy uda mu się do samego końca ukryć te uczucia, które w nim narastały, ale musiał za wszelką cenę nie dopuścić, aby nikt o nich się nie dowiedział.

A najbardziej nie mógł dopuścić do tego, aby sam obiekt jego kiełkujących uczuć, się o nich dowiedział! Asagi doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli Kamijo dowiedział się o jego uczuciach do niego, byłoby wówczas po nim. Tym bardziej że nie miał stuprocentowej pewności, jak on na taką rewelację zareaguje.

Znowu z jego ust wydobyło się niekontrolowane westchnienie, którego nie był w stanie zahamować. Nawet przestał już liczyć, ile razy do tej pory westchnął, co było poniekąd pod tym względem zrozumiałe. Tak czy inaczej, skupił się na tym, aby szybkim krokiem udać się w stronę restauracji, aby na spokojnie zjeść śniadanie.

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli zaraz czegoś nie wrzuci na ruszt, to może się to źle skończyć. A przecież nie miał zamiaru rzucić się na zwykłego śmiertelnika, bo nie wiedział, czy jest obserwowany przez Łowców. Nie chciał mieć z nimi do czynienia, bo wówczas jego dalsza kariera muzyczna stanęłaby pod znakiem zapytania.

── A może tak odpuścić dzisiejszą próbę? ── mruknął pod nosem Asagi podczas tego, jak kierowała się korytarzem w kierunku najbliższej windy, aby móc nią zjechać na dół.

Tak bardzo był pogrążony w swoich myślach, że wcale zauważył tego, kto się w jego kierunku zbliżał. Chociaż z drugiej strony to było na jego rękę, bo gdyby to zauważył, pewnie zrobiłby tył zwrot i wrócił do swojego pokoju. A tak właśnie nie było i o tym dopiero miał się Asagi niebawem dowiedzieć. Jednak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie mógł ot, tak opuścić próby, i to mocno go dobijało.

── Może gdybym wyjawił swoje uczucia do niego, to wszystko, by się zmieniło? ── pomyślał po chwili Asagi, podczas tego jak wędrował korytarzem w wybranym przez niego kierunku.

Nawet w najśmielszych snach, nie zdawał sobie sprawy z tego, co za jakiś czas się wydarzy. A, tym bardziej że zostanie zamknięty w windzie z nikim innym jak samym Kamijo! Tak czy inaczej, skupił się teraz na tym, aby coś wrzucić na ruszt, bo inaczej nie będzie mu do śmiechu.

Nawet nie zauważył, kiedy dotarł do wind, które na tę pokazywały różne piętra, na których aktualnie się znajdowały. Westchnął tylko cicho i pozostało mu jedynie wcisnąć przycisk, aby ściągnąć jedną z nich na jego piętro. Tylko tak czarnowłosy mógł zjechać na niższy poziom, do restauracji.

Tak bardzo był skupiony na tym, co teraz robił, że nawet nie zauważył tego jak ktoś bardzo mu znajomy się do niego aktualnie zbliżał. Z tego powodu że dopiero teraz przypomniał sobie, że miał się spotkać zresztą zespołu właśnie w restauracji. A co za tym idzie, nie było mowy, aby ot tak teraz zdezerterował i nie postanowił się tam pojawić.

Z drugiej, jednak jeśli to zrobi, będzie zmuszony trafić na Kamijo, a tego w tym momencie za bardzo nie chciał. Nie był zbytnio z tego powodu zadowolony, ale innego wyboru pod tym względem nie miał co mocno go pod tym względem dobijało! Jednak musiał się z tym faktem pogodzić, czy tego chciał, czy też, czy nie.

── I co ja teraz mam zrobić?! ── wymruczał pod nosem Asagi, próbując wykombinować, co teraz tak naprawdę miał zrobić, ale nic tak naprawdę nie przychodziło mu do głowy.




Dzień w tym czasie dla Kamijo zapowiadał się nie tak jak zwykle miał on się zapowiadać. A to dlatego, że od jakiegoś czasu miał dziwne wrażenie, że coś było na rzeczy, ale na tę chwilę nie był w stanie stwierdzić, w czym był tak naprawdę problem. Chociaż coś w środku podpowiadało mu, że ów problem, który go męczył miał związek z Asagi'm.

Jednak nie był w stu procentach, pewny, że to właśnie z nim miał ów problem, co wcale mu pod tym względem nie pomagało. Nie miał bladego pojęcia, czy uda mu się do samego końca ukryć te uczucia, które w nim narastały, ale musiał za wszelką cenę nie dopuścić, aby nikt o nich się nie dowiedział.

A najbardziej nie mógł dopuścić do tego, aby sam obiekt jego kiełkujących uczuć, się o nich dowiedział! Kamijo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli Asagi dowiedział się o jego uczuciach do niego, byłoby wówczas po nim. Tym bardziej że nie miał stuprocentowej pewności, jak on na taką rewelację zareaguje.

Znowu z jego ust wydobyło się niekontrolowane westchnienie, którego nie był w stanie zahamować. Nawet przestał już liczyć, ile razy do tej pory westchnął, co było poniekąd pod tym względem zrozumiałe. Tak czy inaczej, skupił się na tym, aby szybkim krokiem udać się w stronę restauracji, aby na spokojnie zjeść śniadanie.

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli zaraz czegoś nie wrzuci na ruszt, to może się to źle skończyć. A przecież nie miał zamiaru rzucić się na zwykłego śmiertelnika, bo nie wiedział, czy jest obserwowany przez Łowców. Nie chciał mieć z nimi do czynienia, bo wówczas jego dalsza kariera muzyczna stanęłaby pod znakiem zapytania.

A tego, jak wiadomo, za bardzo nie chciał, więc musiał to jakoś ogarnąć. Samo opuszczenie pokoju, w którym aktualnie się znajdował, nie było takie proste, jak mu się na samym początku wydawało. Tym bardziej że ledwo udało mu się zwlec z łóżka i się przygotować, czego za wszelką cenę nie chciał.

Let † ៣០៣០ ⛓ know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

The Orc's Pet

Mary Wilkins: This was an enjoyable short story. Well done! 😄👏🏾👏🏾

Read Now
Crowned in Blood: Fated to the enemy

Happiness Aghogho: I love this.... so thrilling. Looking forward to the end

Read Now
SECRET BILLIONAIRE

Jkind12: Very enjoyable!

Read Now
Rebuilding After Betrayal

Evodia Naah: I love this and honestly I didn’t want it to end🤗Absolutely worth the read!!

Read Now
The Heir's Shadow

Biva: Quite good for a novella. Impressive writing style and we'll edited. Just one thing- Karla keeps referring herself to a stray cat and while at first it makes sense the analogy gets stale after a while.

Read Now
Half-Claimed

Saraa: Hey! I really enjoyed your story. It made me wonder how you actually write. Are you someone who plans everything in advance, or do you discover the story as the chapters unfold?

Read Now
Alpha’s Claim

Read4Free16: Devotion, strength and trust all in creating a wonderful read

Read Now
How To Kidnap A Mafia Boss

Shukan: This is great must read

Read Now
Pomiędzy Piętrami #00