Customize readability
Aa

Nowe Życie #03: Destined Hearts

All Rights Reserved ©

Summary

Gdzie Esme Walsh poznaje prawdę o pochodzeniu znamienia na swoim nadgarstku. Nie spodziewając się tego, jakie będą tego konsekwencje w postaci małżeństwa z pewnym notorycznym i specyficznym mrocznym arcymagiem o imieniu Orion Celestial! Wszystko byłoby jeszcze jako tako, bo posiadanie drugiej połówki w świecie, w której dano jej odrodzić, to było coś normalnego. Jednak nie dla Esme, której nie bardzo odpowiada facet, który uwielbia zakładać damskie ciuchy... A to tylko czubek góry lodowej, co jeszcze na nią czeka...

Status
Ongoing
Chapters
8
Rating
n/a
Age Rating
18+

ROZDZIAŁ 01

Odkąd Esme Walsh odzyskała wspomnienia o poprzednim życiu, minęło już ponad dziesięć lat. A wówczas miała zaledwie osiem, kiedy przez przypadek uderzyła się w głowę podczas ćwiczeń związanych z mieczem. Jej rodzina od pokoleń wychowywała kolejnych magicznych rycerzy. Wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego, co przeznaczenie dla niej przygotowało.

A, tym bardziej że dziwne znamię, które miała, od kiedy pamiętała, nie było zwykłym znamieniem, ale czymś w rodzaju oznaczenia, kim była jej przeznaczona druga połówka. O czym miała właśnie się dzisiaj dowiedzieć. Chociaż tak naprawdę wątpiła, że tak właśnie miało się stać, ale lepsze to było, aniżeli nic.

⸻ Ugh... ⸻ mruknęła pod nosem Esme, otwierając powoli oczy, tuż po tym, jak usłyszała dźwięk, którego nie chciała za wszelką cenę usłyszeć.

A był nim, nie, kto inny, ale sam budzić, którego nomen omen sama poprzedniego wieczoru nastawiła. Gdyby nie to, że miała wizytę u eksperta do magicznych znamion, pewnie mogłaby jeszcze sobie spokojnie pospać. Ostatnimi czasy, nic jej w tym, co robiła, nie wychodziło. Miewała sny, w których była kimś zupełnie innym, ale kiedy się budziła, mało z nich, cokolwiek pamiętała.

A od kiedy ukończyła osiemnaście lat, zaczęła odczuwać emocje, które nie należały do niej. To już zaczynało być niebezpieczne, ale to było nic w porównaniu z bólem w miejscu, gdzie owo znamię się znajdowało, co nie napawało ją optymizmem. Co doprowadzało ją do szewskiej pasji i chciała się tego pozbyć.

⸻ Kiedy w końcu poznam przyczynę mojego problemu? ⸻ spytała po chwili samą siebie Esme, powoli, zsuwając z siebie kołdrę, aby móc zsunąć nogi na podłogę.

Doskonale dziewczyna zdawała sobie sprawę z tego, że mogło to być pytanie retoryczne, ale tylko, dzięki temu jeszcze nie oszalała. Chciała mieć już to za sobą, ale wiedziała, że szybko to jednak nie nastąpi. Musiała uzbroić się w cierpliwość, której ostatnimi czasy jej brakowało. Najmniejsza rzecz ją irytowała, nie mogła znaleźć sobie miejsca.

Czuła się tak, jakby czegoś jej brakowało, ale nie wiedziała co. Stąd bała się, że nie podoła ostatnim egzaminom, które zbliżały się w zastraszającym tempie. A tego, jak, wiadomo, za bardzo, by nie chciała, bo wówczas musiałaby powtarzać klasę, a tego, by nie chciała. Wtedy wszystkie jej wysiłki spaliłyby na panewce, a które nie były takie proste, jak się co poniektórym pod tym względem wydawało.

⸻ Muszę coś z tym zrobić, bo inaczej zrujnuję swoją przyszłość... ⸻ dodała pod nosemę śme, zarazem pieczołowicie, szukając durnych kapci.

Esme wcale nie żałowała tego, że odrodziła się w świecie zwanym „Bladym Wszechświatem", a planeta nazywała się „Oria". Westchnęła tylko cicho i na chwilę skupiła swój wzrok na suficie, na którym niczego poza żyrandolem nie było. Bardzo tęskniła ze stylem gotyckim, którego w tym świecie jej brakowało.

Nawet jeśli szukała podobnego stylu, to i tak nie było to, o co jej chodziło. Z czasem pogodziła się z tym, że go nie ma i chcąc nie, chcąc, musiała o nim zapomnieć. Jednego była pewna, że sny, które ostatnimi czasy nie były wspomnieniami jej poprzedniego życia. A co za tym idzie, skąd one się brały? Tego na tę chwilę odkryć nie była w stanie.

⸻ Ruchy, ruchy, bo za chwilę mama zacznie dobijać się do drzwi twojego pokoju... ⸻ mruknęła pod nosem Esme, podnosząc się z łóżka, aby po chwili je posłać.

Westchnęła ciężko i skierowała się w stronę okna, aby rozsunąć zasłonięte kotary. Właśnie powoli rozpoczynało się lato, więc bez problemu trzymała uchylone okno, bo inaczej pewnie, by się w pokoju udusiła. Jednym ruchem odsunęła kotary i ostrożnie otworzyła okno na oścież.

Wówczas pierwsze co zwróciło jej uwagę, a bardziej rzec, ujmując, przykuło jej uwagę, to wielgachna mroczna wieża, której jeszcze wczoraj na tle horyzontu nie było. Gdyby to była jak każda inna, to machnęłaby na to ręką, ale tym razem było zupełnie inaczej! Co nie było dla niej przyjemne, tego była w stu procentach pewna.

⸻ Co do... Ale złowieszczy widok... ⸻ powiedziała po chwili Esme, tuż po tym jak ją ujrzała, odczuwając dziwne zarazem uczucie, którego określić nie była w stanie.

Co nie znaczy, że nie przeszedł po niej dziwny dreszcz ekscytacji, jakby co najmniej nie pierwszy raz na oczy ją widziała. Co według niej było niedorzeczne, bo teraz pierwszy raz ją na oczy widziała. Pokręciła jedynie głową i cicho westchnęła, bo co innego w takim momencie jak ten mogła zrobić?

⸻ Jeszcze mi nawiedzonej wieży brakowało do szczęścia... ⸻ dodała po chwili Esme, zaraz też, odwracając się na pięcie I kierując się w stronę komody, a potem szafy, by wyjąć potrzebne rzeczy.

Od tego momentu zupełnie zapomniała o tym, co przed chwilą ujrzała, co było poniekąd jej na rękę. Nim się obejrzała, szybkim krokiem opuściła swój pokój i udała się w kierunku łazienki. Zarazem mając cichą nadzieję, że będzie ona wolna. Po drodze spotkała parę pokojówek, które na jej widok ukłoniły się i powiedziały „Dzień dobry, młoda panienko Esme", nim minęły ją na korytarzu, aby kontynuować to, co robiły.

Teraz już na serio odwrotu już nie było, nie ważne, czy tego chciała, czy też, czy nie. Wówczas ponownie przypomniała sobie o widoku koszmarnej wieży, przez którą aż jej się zimno zrobiło. A dreszcz przeszedł jej od czubka głowy, po same koniuszki palców u nóg, co było dość dziwne jak dla niej.

⸻ Br... ⸻ wzdrygnęła się po chwili Esme, mało nie przywracając się na równej podłodze.

Im bardziej chciała zapomnieć, tym bardziej oczami wyobraźni widziała ową złowieszczą wieżę. Miała tylko cichą nadzieję, że ona nie była zwiastunem czegoś złego. Jednak na tę chwilę nic na, jasnowłosa poradzić nie mogła, czy tego chciała, czy też, czy. Wiedziała, że dopiero kiedy to nastąpi, będzie wiedziała, czy ona miała coś z tym wspólnego, czy tylko takie miała wrażenie.

Teraz dla niej najważniejsze było poznanie odpowiedzi na temat tego dziwnego znamienia. Tylko tak mogłaby wreszcie przejść do porządku dziennego. Jednak szybko to nie miało nadejść, z czego nie była zbytnio zadowolona. Dlatego musiała robić wszystko, aby, tylko nie myśleć pesymistycznie.

⸻ Będzie dobrze, zobaczysz... ⸻ mówiła do siebie Esme, docierając w końcu do łazienki i przystając na chwilę tuż przed nią.

A to dlatego, że chwilę jej zajęło, nim dotarło do niej, że już się przed nią znalazła. Westchnęła tylko cicho i pokręciła jedynie głową, aby odegnać od siebie złe myśli. Co nie było takie proste, jak się jej na samym początku wydawało. W końcu jednak, ostrożnie nacisnęła klamkę od drzwi do łazienki i je otworzyła.

Dopiero wówczas, mogła na spokojnie poszukać włącznika światła, który w środku się znajdował. Kiedy zapaliła w końcu światło, weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi na zamek. Teraz już na serio odwrotu nie było i pozostało jej się tylko przygotować. Wolnym krokiem położyła rzeczy, które ze sobą zabrała w odpowiednim miejscu na nie przystosowane.

⸻ Niech się dzieje wola boska! Może to wcale nie był zły omen, jak mi się wydawało... ⸻ mruknęła pod nosem Esme, tuż po tym, jak dotarła do umywalki, gdzie nad nią znajdowało się lustro, aby móc się w nim przejrzeć.

Jeszcze wczoraj na swój widok by krzyknęła, ale po tym, co zobaczyła wcześniej, jej koszmarny wygląd nie był wcale taki zły. Westchnęła ponownie cicho i zabrała się za ściąganie z siebie piżamy, aby móc się umyć i tak dalej. Nie zapominając o załatwieniu swoich spraw fizjologicznych.

Tym bardziej że wielkimi krokami zbliżał się jej okres, przez, co stawała się jeszcze bardziej poirytowana niż zazwyczaj. Byle co potrafiło wyprowadzić ją z równowagi i potrafiła być złośliwa. Nie wspominając o tym, że jadła więcej niż zazwyczaj, ale to było poniekąd w takich momentach normalne.

⸻ Niech ten okres w końcu się zjawi, bo oszaleję... ⸻ mruknęła pod nosem Esme, marząc, aby w końcu on nadszedł.

Mogła być pewna, że bez problemu nadejdzie, bo jak wiadomo, z żadnym facetem się nie miziała, aby teraz się stresować. Na samo wyobrażenie, zrobiła się czerwona po same koniuszki uszu i zrobiło się jej gorąco. Może dlatego, że nawet w poprzednim życiu, nie miała możliwości tego doświadczyć, a co dopiero w tym życiu! Nie to, że miała jakieś wąty, co do mężczyzn, ale może dlatego, że nie spotkała swojej drugiej połówki?

Tylko to przychodziło jej do głowy, bo innego wytłumaczenia na jej reakcję nie widziała. Tym bardziej że nie pociągały ją pod tym względem kobiety, więc czemu miała taki parszywy problem z facetami? Na to pytanie nadal nie znalazła odpowiedzi, ale czuła, że niebawem go odnajdzie. A co za tym idzie, nie było sensu zmuszać się do jego wyjaśnienia.

⸻ A niech to...?! ⸻ syknęła pod nosem Esme, gdy dotarło do niej, że w końcu okres raczył nadejść i oznajmić swoje przybycie.

Na całe szczęście to był pierwszy dzień, więc jeszcze jakoś mogła to przeboleć i załatwić. Gdyby to było jutro, pewnie nie dałaby rady i wszystko mogłaby sknocić. Jednak nie miała zamiaru używać specjalnego eliksiru, który pomagał w takich wypadkach, kiedy tego nie potrzebowała.

Let † ៣០៣០ ⛓ know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

Charly's Weihnachten

T.M: Ich kann es gar nicht anders sagen also ich liebe diese Geschichte einfach. Sie hat für mich einfach alles was es braucht. Sie hat mich einfach mitgenommen auf eine echt schöne Reise. Danke❤️

Read Now
Ein Kuss für den CEO

Linda: Ein sehr einfühlsamen Buch, mit einer Spur drama. Zwischendurch musste ich schmunzeln.

Read Now
Silver's Second Chance

Clare: Loved the second chance mate story line. But loved even more the strong female lead. Would love to a mini fic of this couple a few years down the line.

Read Now
Half-Claimed

TopazHorizon: Okay, no sex here at all - I know all you werewolf romance fans love a good sex scene 😉 But it's still a good love story. Love for your own self, love for your skills, love for your community and beyond, and love for family, even when it's complicated. And I feel like I became smarter, too. All tho...

Read Now
Fated to My Ex- Best Friend

MartinaOliver__: Thanks for this Great Stroy

Read Now
Graves Lost Daughter

Gillian: Truly loved this story. It had me smiling, crying and smiling again. I love how each of the characters grew stronger, emotionally. And I definitely fell in love with Gabe.

Read Now
Fashion victime du PDG

Roland: Intrigue intéressante

Read Now
Luna auf der Flucht

Manuela: Sehr spannende Geschichte voll und ganz gut geschrieben

Read Now
THE WOMAN HE BOUGHT

ohoney2004: I enjoyed reading this novel. Great story line, interesting character interactions, great ending.

Read Now