Customize readability
Aa

Aksamitny Cień #05: Niekontrolowane Nawiedzenie

Summary

Gdzie Indra przez przypadek używa pewnego artefaktu, który powoduje nie tylko podróż w czasie i przestrzeni, ale też przeniesienie na inny plan egzystencji. Aby wrócić z powrotem, musi znaleźć kogoś, kto mu pomoże i tak trafia na nic nie świadomą Sakurę Haruno, która kupuje artefakt na pchlim targu. Czy uda się mu wrócić z powrotem, nie doprowadzając różowo włosą do obłędu, która postanawia poszukać pomocy u medium, by pozbyć się nieproszonego gościa, nim będzie za późno? A może jednak coś między nimi zaiskrzy i wcale Indra wracać nie będzie chciał?

Status
Ongoing
Chapters
1
Rating
n/a
Age Rating
16+

ROZDZIAŁ 01

Dzień dla Sakury zapowiadał się jak każdy inny i nic nie wskazywało, że cokolwiek miało się zmienić. Niechętnie otworzyła oczy, tuż po tym, jak światło dzienne przedarło się przez zasunięte kotary. A co za tym idzie, nic nie wskazywało na to, co dzisiaj miało się wydarzyć. O czym jak wiadomo, miała dopiero się dowiedzieć.

— Mhm... — wyrwało się z ust Sakury, która niechętnie zaczęła ściągać z siebie kołdrę, aby móc zsunąć nogi na dół.

Na samą myśl, że musi przechodzić kolejny dzień tak samo jak poprzednio przyprawiało ją o mdłości. Do czasu, gdy nie zdała sobie sprawy z tego, że wczoraj wzięła parę dni wolnego, aby zregenerować siły. A co za tym idzie, nie musiała zrywać się tak wcześnie jak zwykle miała.

— Że też o tym zapomniałam — mruknęła pod nosem Sakura, podczas tego, jak szukała kapci, które jak na złość znaleźć nie mogła.

W końcu, jednak zrezygnowała z ich dalszego poszukiwania i skupiła się na poprawieniu łóżka. Dopiero gdy go ogarnęła, ruszyła w kierunku okna, aby odsunąć zasłonięte kotary i otworzyć okno. Mało przy tym, nie łapiąc orła, na śliskiej podłodze. Podczas mruczenia przekleństw pod nosem udało się jej dotrzeć do celu obecnej podróży.

Jednym ruchem odsunęła kotary, przez co oślepiło ją jasne światło. Przez co różowo włosa musiała się na nowo przyzwyczaić, nim mogła otworzyć w końcu to cholerne okno. Wówczas do pokoju wleciało letnie powietrze, a z daleka było słychać radosny śpiew ptaków.

Na chwilę się w niego zasłuchała, nim w końcu oderwała się od ich śpiewu i ruszyła w kierunku łazienki. Po drodze, znajdując kapcie, których wcześniej nie była w stanie znaleźć. A które jak najbardziej i najszybciej chciała je znaleźć, bo bez nich dalej ruszyć się nie mogła.

— A tu jesteście, paskudy jedne! — syknęła po chwili Sakura na ich widok, aby zaraz założyć je na nogi.

Nie tracąc ani chwili dłużej, zabrała potrzebne rzeczy i w końcu na jakiś czas zamknęła się w łazience. Kiedy Sakura załatwiła swoje potrzeby fizjologiczne i ogarnęła się, mogła na spokojnie opuścić łazienkę. Mało przy tym, nie wyłamując drzwi z zawiasów, bo zapomniała, że były one zamknięte, co było niedorzeczne, bo aktualnie mieszkała sama. A co za tym idzie, nie było sensu, aby zamykała na zasuwkę drzwi od łazienki.

— Ugh... — z ust Sakury wydobył się kolejny jęk, którego ukrócić nie była w stanie.

Od samego obudzenia, nic nie szło po jej myśli i miała wrażenie, że coś dziwnego się dzisiaj wydarzy. Jednak nie miała zamiaru się pod tym względem poddać i musiała zrobić, to co dzisiaj zaplanowała zrobić. A miała zamiar wystawić swoje stare rzeczy, których już nie potrzebowała i postanowiła poszukać czegoś u innych, które mogły jej się przydać.

Chociaż tak naprawdę nie chciała ruszać się ze swojego łóżka i chciałaby dłużej pospać. Jednak nie mogła tego zrobić i niechętnie ruszyła się w kierunku łazienki, aby załatwić swoje sprawy fizjologiczne. Mało się przy tym, nie potykając o durny chodnik, który postanowił podłożyć jej nogę, aby się wywaliła.

W ostatniej chwili udało jej się utrzymać równowagę I się nie wywalić. Zarazem okropnie, klnąc, na czym świat stoi i czemu, akurat dzisiaj musiała to wszystko robić. Dopiero kiedy wyrzuciła z siebie wszystkie kłębiące się w niej emocje, mogła na spokojnie odetchnąć z ulgą.

Nawet nie zauważyła, kiedy już myła ręce i wycierała je w ręcznik, aby po chwili zgasić na tę chwilę światło w łazience podczas jej opuszczania. Drzwi od niej złowieszczy zaskrzypiały, nieco przerażając i tak już zdenerwowaną tym wszystkim Sakurę. Westchnęła tylko ciężko i skierowała się w stronę okien, aby móc je pootwierać, by wywietrzyć po nocy.

Wtedy ruszyła w kierunku kuchni, aby zrobić sobie świeżą kawę, jak i samo śniadanie, bez którego nie było mowy, aby, cokolwiek dalej Sakura mogła zrobić. Chociaż coś od samego ranka podpowiadało jej, że coś dzisiaj dziwnego się wydarzy. Jednak tym razem, po raz kolejny różowo włosa machnęła na to ręką, bo inaczej na niczym innym się skupić, by nie mogła.

Wówczas nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo potem będzie tego poniekąd żałował. Jednakże o tym dopiero miała się dowiedzieć, a na tę chwilę skupiła się nad tym, aby zrobić sobie coś do jedzenia. Stąd nawet nie zauważyła, kiedy dotarła do kuchni i stanęła w ich drzwiach.

— Kiedy ja...?! — mruknęła pod nosem Sakura, tuż po tym, jak zdała sobie sprawę z tego, gdzie aktualnie się znajdowała.

Chwilę jej zajęło, nim postanowiła, cokolwiek więcej powiedzieć, co o tym myśli na swój temat. Co poniekąd było pod tym względem zrozumiałe, że nie miała pojęcia, co miała o tym wszystkim myśleć. Z czego, jak wiadomo, nie była zbytnio zadowolona, co było poniekąd zrozumiałe.

— Co ze mną dzisiaj jest nie tak?! — dodała pod nosem Sakura, podczas tego, jak ponownie ruszyła, aby przejść przez próg kuchni.

A to dlatego, że tylko tak mogła do niej wejść, aby, cokolwiek zrobić sobie do jedzenia. Im bardziej próbowała odsunąć te dziwne przeczucia, tym bardziej one z jeszcze większą siłą do niej wracały. A przecież miała jedynie zrobić porządek i pójść potem odwiedzić pchli targ, jak to miała w zwyczaju tego dnia robić.

Tak czy inaczej, po tym, jak nie była w stanie znaleźć racjonalnego wytłumaczenia na jej dziwne przeczucia, dała sobie z nimi w końcu spokój. Z tego powodu że nie było sensu nad nimi się pochylać, bo mogłaby to robić do końca samego dnia i nawet jeszcze dłużej. Westchnęła tylko cicho i skupiła się nad przygotowaniem kawy, aby móc postawić się na nogi. Na szczęście jeszcze nie musiała udawać się do sklepu po lewej, bo tego za bardzo nie lubiła robić.

Jednak o tym bardziej głos powiedzieć nie mogła, co było dla niej mocno frustrujące. Po otwarciu okna w kuchni i włączeniu expressu do kawy, aby sobie przygotować świeżą kawę, skupiła się nad przygotowaniem śniadania. Mało nie podskoczyła, kiedy usłyszała obok siebie dziwny dźwięk, który potem okazał się dźwiękiem głupiego expresu do kawy.

— Od kiedy, ja taka strachliwa się stałam? — spytała po chwili Sakura samą siebie, ciesząc się w duchu, że nikt z jej znajomych, jej w tej sytuacji nie widział.

Jednak odpowiedzi na to pytanie na tę chwilę odnaleźć nie była w stanie, co poniekąd ją zaczęło irytować. W końcu, jednak i z tym dała sobie spokój, bo i tak do niczego, by nie doszła, tego była w stu procentach pewna. Wzięła kubek i nalała sobie gorącej kawy, a potem powoli skierowała się do lodówki, aby wyjąć mleko zagęszczone do kawy.

Zamknęła drzwi od lodówki i wróciła do stoku i odkręciła kartonik, aby dolać mleka do kawy, nim zdała sobie sprawę z tego, że nie dodała do niej cukry. W tym momencie już miała dosłownie dość tego dnia, chociaż on dopiero się zaczął. Widać było, jak na dłoni, że nic nie będzie szło jej dzisiaj pomyśli, a to nie napawało ją zbytnio optymizmem.

Ponownie westchnęła i po odstawieniu mleka na swoje miejsce w lodówce, wzięła cukierniczkę i włożyła małą łyżeczkę cukru do kawy i energicznie nią w kubku wymieszała. Odstawiła cukierniczkę na swoje miejsce i skupiła się nad dokończeniem przygotowania śniadania.

Dopiero kiedy tego dokonała, mogła na spokojnie usiąść przy kuchennym stole i zjeść śniadanie i wypić kawę. Chociaż doskonale zdawała sobie sprawę tego, że i tak będzie musiała to zrobić, czy tego chciała, czy też, czy nie. Stąd pochłaniała śniadanie i kawę, jakby więcej ich widzieć na oczy nie miała.

— Oby teraz wszystko szło, jak trzeba, bo jak nie... to nie będę z tego powodu zadowolona — powiedziała do siebie Sakura, tuż po tym, jak odkładała brudne naczynia do zlewu wraz z kubkiem po kawie.

Dopiero wtedy mogła na spokojnie udać się do łazienki, aby ponownie załatwić swoje sprawy fizjologiczne. Kiedy tego dokonała, mogła Sakura na spokojnie rozpocząć przygotowania do sprzątania. Na samą myśl o sprzątaniu, robiło jej się słabo, ale przecież obiecała, że posprząta, więc nie mogła się teraz z tego wymigać.

Nieważne, jak to chciała przedłużać, to i tak musiała tęgi dokonać. Powłócząc nogami, skierowała się do łazienki, a potem do kuchni i tak dalej, aby zebrać wszystkie potrzebne rzeczy do sprzątania całego mieszkania. Kiedy tego dokonała, postawiła wszystko w przedpokoju, aby upewnić się, czy wszystko jak trzeba, zebrała.

Wiedziała, że im szybciej ogarnie, to im szybciej to sprzątanie zakończy. Chociaż coś w środku podpowiadało jej jednak, aby szybko tego sprzątania nie skończyła. Z tego powodu, że coś podpowiadało jej, aby jednak nie udawała się na ten pchli targ, jak wcześniej sobie ustaliła.

— Co za idiotyzm... — mruknęła pod nosem Sakura, tuż po tym, jak zdała sobie sprawę z tego, o czym aktualnie myślała.

Zbytnio nie przejmowała się takimi sprawami, ale te uporczywe myśli nie chciały jej dać spokoju. Im bardziej próbowała się ich pozbyć, to, tym bardziej one do niej wracały. Z czego, jak wiadomo, nie była zbytnio zadowolona, co jeszcze bardziej potęgowało jej zmartwienia.

— A już widzę, jak coś dziwnego dorwę na tym pchlim targu! — dodała po chwili pod nosem Sakura, podczas tego, jak nalewała Wody do kubła, aby umyć podłogę.

Let † ៣០៣០ ⛓ know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

Charly's Weihnachten

T.M: Ich kann es gar nicht anders sagen also ich liebe diese Geschichte einfach. Sie hat für mich einfach alles was es braucht. Sie hat mich einfach mitgenommen auf eine echt schöne Reise. Danke❤️

Read Now
Ein Kuss für den CEO

Linda: Ein sehr einfühlsamen Buch, mit einer Spur drama. Zwischendurch musste ich schmunzeln.

Read Now
Silver's Second Chance

Clare: Loved the second chance mate story line. But loved even more the strong female lead. Would love to a mini fic of this couple a few years down the line.

Read Now
Half-Claimed

TopazHorizon: Okay, no sex here at all - I know all you werewolf romance fans love a good sex scene 😉 But it's still a good love story. Love for your own self, love for your skills, love for your community and beyond, and love for family, even when it's complicated. And I feel like I became smarter, too. All tho...

Read Now
Fated to My Ex- Best Friend

MartinaOliver__: Thanks for this Great Stroy

Read Now
Graves Lost Daughter

Gillian: Truly loved this story. It had me smiling, crying and smiling again. I love how each of the characters grew stronger, emotionally. And I definitely fell in love with Gabe.

Read Now
Fashion victime du PDG

Roland: Intrigue intéressante

Read Now
Luna auf der Flucht

Manuela: Sehr spannende Geschichte voll und ganz gut geschrieben

Read Now
THE WOMAN HE BOUGHT

ohoney2004: I enjoyed reading this novel. Great story line, interesting character interactions, great ending.

Read Now
Aksamitny Cień #05: Niekontrolowane Nawiedzenie