ROZDZIAŁ 01
„Podczas malowniczego sezonu tańczących na niebie liści,
Pewny młody chłopak, ujrzał swoją dziewczynę z kimś innym”
Tak naprawdę nigdy nie lubił się za bardzo przedstawiać z powodu tego, że kompletnie mu to nie wychodziło i nadal nie wychodzi, nieważne jakby się starał ten fakt zmienić. Jednak tym razem nie miał pod tym względem żadnego wyboru, więc postanowił was przeprosić już na wejściu.
Za to, co zaraz wam powie, a to dlatego, że nazywa się Mel Bracken, ale wolał jak ludzie się zwracali do niego jako Lydia. Tym bardziej że nigdy za żadne skarby tegoż świata by nie przypuszczał, że przez to, co lubi. Tak, a nie inaczej zostanie potraktowany i zmieszany z błotem bez żadnych skrupułów.
Chociaż pewnie gdyby wcześniej Mel o tym wiedział, nie zgodziłby się na bycie z nią, tego może być w stu procentach. Jednak tak naprawdę już od dłuższego czasu, dostawał od niej subtelne sygnały, że coś było nie tak. Ale on był taki zauroczony, że widział jedynie przez różowe okulary i nie zwracał zupełnie na nie uwagi, sądząc, że są one po prostu nieistotne.
A to dlatego, że godzinami uwielbiał projektować kolejne stroje w stylu gotyckiej Lolity. A potem z uwielbieniem je samodzielnie wykonywać. Zarazem zastanawiając się, czy nie pójść do odpowiedniej szkoły, aby nie zmarnował swojego talentu. Tak czy inaczej, teraz stał Mel tak jak zawsze, w umówionym przez nich miejscu i czekał na Raven.
Nie przeczy, że trochę się teraz stresował, bo przecież dopiero rankiem udało mu się ukończyć swój strój, który obecnie na sobie miał. Był bardzo ciekawy jej reakcji, gdy go zobaczy, dlatego nie mógł się już na nią doczekać, kiedy ona go w nim zobaczy. Z każdą chwilą, coraz bardziej zaczynał się niepokoić, bo bał się, że coś mogło się jej stać i nie mogła się z nim spotkać.
Dlatego tak bardzo się denerwował, że jeszcze jej nie było na miejscu. Nic, więc dziwnego, że Mel postanowił wyjąć telefon z torebki, aby sprawdzić, czy nie miał żadnych nowych wiadomości od niej. Tylko tak, mógł być zupełnie pewny, czy wszystko było okey i przy okazji, która była już godzina, bo trochę jednak na tym dworze stał.
Coś jednak wewnątrz niego, zaczęło mu podpowiadać, że coś musiało mu umknąć i mógł po prostu pomylić daty, co było u niego czasem normalnie. Kiedy mocno skupiał się nad jakimś projektem i zatracał się w nim całkowicie. Przez co, nie zwracał uwagi na to, jaka była porą dnia, czy nawet nocy, nie wspominając o samej godzinie.
━━ No i gdzie ją poniosło?! ━━ spytał Mel, po chwili samego siebie, wyjmując przy tym telefon z torebki, aby zobaczyć, która jest godzina.
Bo już naprawdę robiło się późno, a po niej ani widu, ani słychu. Tym razem zrobił to dlatego, że mógł po prostu nie usłyszeć telefonu, jak on dzwonił, ale i pod tym względem się przeliczył. Nie ujrzał na nim, ani jednej nowej wiadomości, ani tym bardziej nieodebranego połączenia.
Zmartwiony tym, otulił się szczelniej swoim płaszczykiem, rozglądając się na około o wiele uważniej, czy przypadkiem jej nie widzi. Mógł przecież jej nie zauważyć, ale wtedy na pewno by się z nim skontaktowała. Odczucia, które czuł Mel od jakiegoś czasu, dalej nie dawały mu o osobie zapomnieć, że wcześniej, czy później, do takiego numeru dojdzie.
A on jak zwykle nie chciał tego brać na poważnie, ani tym bardziej, brać ich pod uwagę. Zdawał sobie sprawę z tego, że przez to mógł mocno się przejechać, ale on jak głupi dalej jej wierzył i tutaj popełnił najgorszy błąd, jaki mógł popełnić.
W końcu jednak nie wytrzymał nerwowo i mruknął pod nosem do siebie. Bo już dłużej nie potrafił tego utrzymywać w sobie samym.
━━ To już lekka przesada?! ━━ dodając po chwili w myślach Mel, tupiąc przy tym nieco nóżką, okraszoną czerwonym bucikiem na obcasie z kokardką.
Mając już serdecznie dość czekania na nią, bo to już było i to nie małe przegięcie z jej strony. Tym bardziej że za każdym razem, kiedy się spóźniała, miała czelność go za to przepraszać i obiecywać, że więcej już się to nie powtórzy. To już zaczynało być dla niego naprawdę denerwujące, tak jakby nie miała co najmniej w domu żadnego zegarka i nie widziała, która jest godzina.
Co było dla niego prawdę mówiąc, podejrzane, ale i tak na to machnął ręką. Kiedy już miał zamiar odwrócić się na pięcie i wracać do domu z tego przeklętego wygwizdowia. W jakim się obecnie się znajdował, zupełnie bez słowa, wówczas ją ujrzał. Widział, jak szła dumna i blada, wystrojona jak nigdy dotąd, po drugiej stronie ulicy, z wypisanym uśmiechem na twarzy od ucha do ucha.
A najdziwniejsze, w tym wszystkim było to, że wcale się nie rozglądała, tak jakbym wiedziała, gdzie się udaje i będąc zarazem pewna, że zapewne go tutaj już nie ma. To było do niej zupełnie niepodobne, ale teraz już doskonale Mel wiedział, że przez ten cały czas, robiła z niego kompletnego idiotę i frajera.
Poruszony tym faktem, ponownie zaczął wyszukiwać w książce telefonicznej jej numer, aby do niej zadzwonić. Nie wiedzieć czemu, ale z nagła przerwał w połowie wyszukiwania go. A to dlatego, że ujrzał to, czego się zupełnie nie spodziewał i zapewne nie miał tego ujrzeć na własne oczy.
Jego, ale w tej samej chwili, kiedy to ujrzał, już była dziewczyna, zatrzymała się przed jedną z wykwintniejszych restauracji. Restauracji, do której nie chciała z nim wcześniej się za żadne skarby wybrać, nieważne jak mocno nalegał. Nim jednak weszła do środka, podszedł do niej, elegancko ubrany facet z bukietem róż w rękach.
A ona na jego widok, rozpromieniła się jeszcze bardziej i rzuciła się mu na szyję. Namiętnie przy tym go całując, tuż po tym, jak on jej je wręczył. W tym momencie poczuł się Mel tak, jakby wbito mu nóż w plecy, a przecież powiedziała mu, że nie może się doczekać, kiedy zaprezentuje jej nowe pomysły na stroje!
Zaraz też odwrócił się na pięcie, bo nie chciał już więcej na tę scenę patrzeć. Widać było jak na dłoni, że był dla niej czymś przejściowym, nikim kompletnie ważnym. Wówczas, jak na złość, nagle w tle usłyszał najnowszą piosenkę znanego zespołu o nazwie „Silver Crash”, który szybkim tempem, zdobywał coraz to większą popularność, nie tylko u nich, ale i też i poza jego granicami.
Spojrzał się niechętnie na telebim i westchnął z żałością słyszalną w tonie jego głosu. Więcej nie spoglądając już na zajawkę ich najnowszego albumu, ruszył, aby trochę się przejść. Jak dobrze znał życie, niedługo potem napisze do niego, że coś jej wyskoczyło bardzo ważnego i nie była ona w stanie się z tego powodu z nim skontaktować.
Ale on już będzie doskonale wiedział, że to będzie obślizgłe kłamstwo, bo ją widział z innym. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie był w stanie powstrzymać samych łez. Bo tak mu na niej zależało, ale widać jej wręcz przeciwnie, na nim wcale nie zależało. Teraz pozostało mu jedynie poczekać, aż do momentu, kiedy wyjdą z tej przeklętej restauracji, aby mógł się z nimi skonfrontować.
Tylko tak, mógł uspokoić swoje nerwy, które i tak były już w stanie dość opłakanym. Zastanawiało go jednak jedno, jakim cudem ona go nie widziała? Przecież się nie ukrywał, wystarczyło, gdyby się odwróciła, to by go zobaczyła! Tak czy inaczej, nie mógł pozwolić, aby unikanie jej, pozwoliło na dawanie innym do myślenia, że coś jest na rzeczy.
Miotały się w Mel’u sprzeczne uczucia i już sam nie był pewny, co tak właściwie powinien zrobić. Jednego jednak był pewny, że musiał pobyć trochę sam, aby mógł wszystko na spokojnie przemyśleć. Tym bardziej że musiał udawać, aby nie wszczynać niepotrzebnej kłótni z jego rodzicami.
A tym bardziej że nawet gdyby teraz do nich zadzwonił i powiedział im, co widzi, nie uwierzyliby mu wcale. Jedyną osobą, która jak do tej pory była po jego stronie, była nią jego starsza, przyrodnia siostra, o imieniu Mary, tylko ona jedyna go rozumiała najlepiej. Zdawał sobie z tego sprawę, że jeśli tylko powie rodzicom, że widział Raven z innym, stwierdzą, że mu się to musiało przewidzieć i jakąś inną kobietę z nią pomylił.
W takim razie, gdyby to nie była ona, to dlaczego bez słowa go wystawiła? Obecnie, nawet nie chciał Mel wiedzieć, co tym razem ona wymyśli, jeśli spytają się, jak tam poszła im randka, którą oczywiście miała. Ale nie z nim, tylko z kimś kompletnie innym. W końcu wcześniej, czy później i tak by się dowiedzieli, więc po co miałby dłużej zwlekać?
Miał już powyżej uszu, tej całej maskarady i tego jak go wykorzystywała, przy każdej nadarzającej się okazji. Prawdę mówiąc, nie miał bladego pojęcia, ile tam stał, jak jakiś totalny frajer, nie zwracając uwagi na dzwoniący w kółko telefon. Może wróciłby szybciej do domu, ale byłoby to niemało podejrzane, więc musiał poszwendać się po mieście bez ustalonego celu.
Do czasu, gdy znowu nie przystanął nieopodal tejże feralnej restauracji, gdzie ujrzał wychodzącą Raven ze swoim „nowym” chłopakiem. Stanął po cichu z boku, bo był ciekawy, co dalej zrobią, chociaż wiedział, że nie ma żadnych szans w starciu z tamtym gostkiem. Taka była niestety nieszczęsna prawda, ale i tak wszystko było możliwe.
Serce waliło mu jak oszalałe, a to dlatego, że jednak naprawdę mógł ją pomylić z kimś innym. Jednak jego przypuszczenia umocniły się, kiedy usłyszał ich rozmowę, która niczym jak kubeł zimnej wody, przywróciła go do trzeźwości umysłu. Nadzieja na to, że się pomylił, prysła niczym bańka mydlana.
Będąc teraz już w stu procentach, pewny, że to była ona, a nie ktoś do niej podobny. Zdawał sobie sprawę, że oni tego zapewne nie planowali, aby tę rozmowę usłyszał, ale miał to w szerokim poważaniu. Tak czy inaczej, było już po herbacie, więc nie było mowy, aby ot, tak sobie poszedł, tego był pewny.
A tym bardziej że przez ich idiotyczną nieuwagę, poznał to, jaka ona tak naprawdę była i był za to im dozgonnie wdzięczny. Gdyby nie to, zapewne dalej by o niczym nie wiedział, tego był pewny. Chociaż oni nie zdawali jeszcze sobie sprawy z tego, że ich podsłuchiwał, co było mu poniekąd na rękę, bo jeszcze nie chciał się ujawniać. Z drugiej jednak strony, nie bardzo chciał ich podsłuchiwać, ale ciekawość wzięła nad nim górę.
━━ Raven, ciekaw jestem kiedy przedstawisz mnie swoim rodzicom? ━━ spytał po chwili, spoglądając się na nią.
━━ Kochanie, trochę to zajmie, bo nadal myślą, że umawiam się z tym kurduplem lubującym damskie ciuchy. Gdyby nie debilny wymysł moich i jego rodziców, za żadne skarby z nim bym nie była. A co za tym idzie, nic do niego od samego początku nie czułam, chociaż przynajmniej mogłam go wykorzystywać, aby szył mi nowe ciuchy, dzięki temu nie musiałam wydawać ani centa! ━━ odparła na jego słowa Raven, kompletnie w niego zapatrzona.
━━ Nie dziwię ci się, że tak postąpiłaś, też tak bym zrobił na twoim miejscu. Z tego co wiem, dzisiaj miałaś z nim się spotkać, ale go wystawiłaś dla mnie, nieprawdaż? ━━ rzekł po chwili, coraz bardziej rozluźniony.
━━ Tylko ty jedyny mnie doskonale rozumiesz, co ja muszę przechodzić przez niego! Żadna dziewczyna, nie chciałabym takiego dziwoląga za chłopaka, jeśli w ogóle nim jest! I tak nic nie powie rodzicom, za bardzo się ich boi, więc jesteśmy kryci, bo i tak mu nie uwierzą, nawet jeśli, by nas zobaczył razem! ━━ stwierdziła Raven, wcale nie owijając w bawełnę.








