Create New List
Share with your friends
Customize readability

Gwiezdny Motyl . au

All Rights Reserved ©

Summary

Jedna wyprawa po zakupy, spowodowała że życie Stelli Leblanc zakończyło się w jej świecie, a odrodziło się w nowym świecie. Gdyby nie ratunek ze strony tego, który nie powinien jej pomóc przez co ich życia związały się bezpowrotnie...

Status
Complete
Chapters
2
Rating
n/a
Age Rating
16+

01

Serce waliło Stelli jak opętane, kiedy kierowała się w stronę, gdzie miała odbyć ceremonię przywołania chowańca. Nie miała bladego pojęcia, czy cokolwiek w ogóle przywoła, z powodu tego, że posiadała wspomnienia z poprzedniego życia. A co za tym idzie, mogła tak naprawdę nie posiadać żadnej mocy, aby tego mogła dokonać.

Nic na to już poradzić nie mogła i pozostało jej tylko brnąć do przodu, nie ważne, czy tego chciała, czy też nie. W końcu, jednak dotarła do miejsca, na oczach innych, obcych jej ludzi i jej ukochanej rodziny. Spojrzała z lękiem na wielką przezroczystą kulę, którą miała za chwilę dotknąć dłonią.

Początkowo miała ochotę wziąć nogi za pas i uciec, ale koniec, końców i tak musiałaby tę ceremonię przebyć. Westchnęła tylko cicho, na chwilę, zamykając oczy, by policzyć do dziesięciu, nim ponownie je otworzyła. Nieważne, jakby tego nie chciała i tak nie miała innego wyboru.

— Będzie dobrze, zobaczysz... — mówiła do siebie Stella, próbując podnieść się na duchu, co jak wiadomo, prawie wcale nic nie dawało.

Tak czy inaczej, po tym, jak została ona ponaglona, aby już dłużej nie zwlekała. Ostrożnie położyła dłoń na kuli i poczuła, jak jej świadomość zaczęła być do niej wsysana. Aż w końcu kompletnie straciła tak zwaną przytomność i nic już nie widziała. Początkowo sądziła, że ta ciemność trwała wieczność, ale tak wcale nie było.

Kiedy ponownie Stella otworzyła oczy, powoli zaczęła rozglądać się po pustym pomieszczeniu, w którym się aktualnie znajdowała. Nie było ono zbyt duże, ale też nie mogła stwierdzić, że było ono małe. Co trochę ją irytowało, ale nic na, to jak wiadomo, poradzić już nie mogła.

Tym bardziej że z tego, co słyszała, czegoś takiego nie powinna obecnie doświadczać. Chyba że to zależało od danej osoby i każda z nich przeżywała ten moment inaczej. Nie ważne, z której strony, by na to spoglądała i tak już odwrotu nie było. Nic więc dziwnego, że miała kompletną pustkę w głowie i niczego nie była w stanie sobie przypomnieć.

Nie ważne, ile, by próbowała i tak nic to nie dawało. Powoli podniosła się z tak zwanej podłogi, chociaż podłogą, by tego nie nazwała. Była tak zwanie, zawieszona w próżni co nie było dobrym określeniem. Gdyby była w kosmosie, na pewno już dawno byłaby martwa.

A przecież żyła i miała się dobrze... Ale czy na pewno?! Tego jednak na tę chwilę rozgryźć nie była w stanie, i to ją nieco zaczęło irytować. Westchnęła ciężko i kontynuowała swoją dość dziwną wędrówkę przez upiorną biel. Przez dłuższą chwilę Stella miała wrażenie, że nigdy nie dotrze do jej końca.

Niedługo po tym, jak o tym pomyślała, dotarła do końca prostokąta, w którym aktualnie się znajdowała. Chociaż tak naprawdę nie mogła być pewna, czy to był jednak prostokąt, czy jednak coś innego. Miała więcej pytań, aniżeli odpowiedzi na nieco jeszcze bardziej ją dobijało.

Nie miała bladego pojęcia, jak się w tym miejscu znalazła. Co bardzo ją irytowało, ale aż, tak jak to, że nie pamiętała nic innego niż słowo „Stella". Chociaż nie mogła być pewna, czy na pewno było to jej własne imię. Westchnęła ciężko i ostrożnie położyła dłoń na tym, co wyglądało jak ściana.

Nie miała zupełnie pojęcia, czy to coś w ogóle, by dało, ale jej dłoń napotkała gładką powierzchnię, nieco zimną w dotyku. Co znaczyło, że była ona realna, a nie, jak do tej chwili sądziła, że była nierealna. W takim razie teraz pozostało jej tylko skupić się na tym, gdzie aktualnie się znajdowała.

A zapewne było to dość dziwne miejsce, którego przeznaczenia, jak na tę chwilę odgadnąć nie była w stanie. Do czasu, gdy zaczęła zauważać zmianę w pomieszczeniu, w jakim się znajdowała. Chociaż owe zmiany na samym początku były tak subtelne, że nic dziwnego, że dopiero po jakimś czasie zaczęła je dostrzegać, kiedy zaczyna się one zwiększać.

— Co do...‽ — tylko tyle wydobyło się z ust Stelli, tuż po tym, jak zauważyła, jak biała ściana zaczęła tracić swój kolor.

Tak jakby za dotknięciem magicznej różdżki, powoli ujawniała to, co się za ścianą znajdowało. Nawet nie zauważyła, kiedy prostokąt przemienił się w kwadrat, bo za bardzo była skupiona na tym, co zaczynała widzieć przez ścianę. Przez chwilę nie widziała nic, tylko ciemność, nim ona zaczęła nabierać różnorakich kolorów.

A co za tym idzie, zaczęła mieć wrażenie, że znajdowała się w kosmosie, ale to nie mogło być prawdą! W takim razie, gdzie się aktualnie znajdowała? Tego odkryć na tę chwilę nie była w stanie, i to ja denerwowało. Powoli wspomnienia zaczęły do niej wracać i zaczęła zdawać sobie sprawę z tego, że przed chwilą rozpoczęła ceremonię przyzwania swojego strażnika.

A znajdowała się w świecie zwanym Utera, gdzie magia była czymś normalnym. Na chwilę musiała, aż przymknąć oczy, kiedy pojawiły się ostatnie momenty z poprzedniego życia. Łzy spłynęły jej po policzkach, nie mogąc zrozumieć, jak do tego doszło. Pamiętała, że tak jak zwykle wyszła z domu, aby zrobić zakupy.

W trakcie powrotu ze sklepu, poczuła, jak jej się grunt pod nogami osuwa. Kolejne co pamiętała, to znalazła się w kompletnej ciemności, nie widząc, gdzie była góra, a gdzie dół. Już wtedy czuła, że nie było mowy, aby wróciła do świata, w którym dano, jej było żyć. Jednak trzymała się ostatnimi resztkami sił, że jednak uda się jej powrócić do niego.

Jednak z czasem zmieniła, co do tego zdanie i powoli pogodziła się z tym, że już tam nie wróci. Teraz pozostało jej tylko dziękować, że dano, jej było odrodzić w nowym świecie. Była z tego powodu bardzo smutna, ale wiedziała, że musiała w końcu zmienić pod tym względem zdanie i powoli zacząć być szczęśliwą.

— Nie mówcie mi, że znowu umarłam?! — szepnęła cicho Stella, przyglądając się jak ciemność, zamieniała się w coś, w stylu rozgwieżdżonego nieba, co nie było dobrym określeniem.

Nie była w stanie określić tego, co widziała, bo wyglądało niczym jak galaktyka. A co za tym idzie, nie była w stanie oderwać od tego wzroku. Nic dziwnego, że jej duszą była o wiele starsza, od które ciała aktualnie posiadała. Niczym jak wczoraj, pamiętała rozmowę przeprowadzoną z Beltix, która sprawowała pieczę nad światem, w którym dane było jej się odrodzić.

Nie wspominając o mężczyźnie, który wyrwał ją ze szponów stworów, które zjadały dusze podróżników z innych światów. Dusze, które wpadały między wymiarami i tak jak ona nie mogły wrócić, skąd przybyły. Na samo wspomnienie tych stworów, aż jej się niedobrze robiło i trochę jej zajęło, nim jej przeszło.

Jednak nie znaczyło, że zupełnie o nich zapomniała! Za bardzo wryły jej się w duszę i nie mogła o nich ot, tak zapomnieć. Były tak okropne, że aż robiło się jej słabo, na samo ich wspomnienie. Co było poniekąd pod tym względem zrozumiałe, że tak, a nie inaczej w tym momencie się poczuła.

— Możesz być pewna, że nie umarłaś! Nie spodziewałem się, że tak szybko się ponownie spotkamy! — usłyszała po chwili w swojej głowie męski głos, który nie wiedzieć, czemu był jej bardzo znajomy.

Tak bardzo była pochłonięta swoimi myślami, że nawet nie zauważyła, jak blisko kwadratu, w którym się obecnie znajdowała, zbliżyła się gigantyczna twarz. A w nią wpatrywały się para złotych oczu, okraszonych granatowo-złotymi rzęsami z domieszką srebra. Pojawiły się one tak magle, że nie była na nie mentalnie przygotowana i mało brakowało, aby straciła ponownie przytomność.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że były one gigantyczne, co było mało powiedziane! Nawet nie była Stella w stanie określić, jak wielkie one były. A co dopiero ich właściciel, który to już musiał być wielgachny, aż zabrakło jej słów, aby to opisać. Nic więc dziwnego, że zareagowała, tak, a nie inaczej na ten piorunujący widok, który się przed nią rozgrywał. A to zaledwie był początek, co jeszcze miało się wydarzyć.

— Kyach! — wyrwało się z ust Stelli, kiedy jej wzrok spotkał się, że wpatrującym w nią oczami i zarysem nosa.

Gdzieniegdzie mogła też zauważyć srebrno-złoto-granatowe włosy, które spływały po jego twarzy. Nie widziała ust, ale czuła, że nie musiał ich używać, aby się z nią porozmawiać. Aż z wrażenia usiadła na tak zwanej podłodze, aby zauważyć jasną niczym jak porcelana dłoń, która musiała trzymać ów kwadrat, w którym się znajdowała.

Teraz mniej więcej mogła określić jak gigantyczny on musiał być, a jak mała ona w porównaniu z nim była. Jej drobne ciało, aż zadrżało ze strachu, bo nie wiedziała, jakie on miał w stosunku do niej zamiary. Dlatego też wolała chuchać na zimne, aniżeli potem mieć jeszcze więcej problemów.

Stąd też chwilę jej zajęło, nim w pełni pozbierała swoje myśli, aby móc w końcu coś do niego powiedzieć. A to dlatego, że on jak widać, czekał na to, aż się o coś się go zapyta. Co było bardzo zrozumiałe, jeśli by się nad tym mocniej zastanowić, bo każdy na jej miejscu, by się tak samo jak ona zachował.

— C-co miałeś na myśli, mówiąc, „że nie spodziewałeś się tego, że tak szybko się spotkamy"? — spytała po chwili Stella, nie bardzo rozumiejąc o, co mu chodziło.

Chociaż nie wiedzieć, czemu, czuła, jakby byli powiązani niewidzialną więzią, która nie była widoczna gołym okiem. Tak jakby byli sobie pisani i żadne z nich, nie mogło istnieć bez drugiego. Wiedziała, że to było dość niedorzeczne, ale nic na to poradzić nie mogła. Na co wcale mu nie wierzyła, ale coś musiało być na rzeczy.

A to dlatego, że gdyby było tak jak mówił, to od samego początku by o tym wiedziała, prawda? Z drugiej strony, może o tym wiedziała, ale z jakiego powodu o tym zapomniała? Wszystko w tym momencie mogło się zdarzyć, i to nie była jej wina, że nic o tym, jednak nie wiedziała.

A może zrobione było to tak, aby ją chronić i dlatego niczego nie pamiętała? Tak czy inaczej, powróciła do rozmowy, która przed chwilą prowadziła, wodząc jego smutną minę, aż jej się szkoda mu się zrobiło. Co, bo poniekąd pod tym względem zrozumiałe, że tak na ten widok zareagowała.

— Naprawdę nie pamiętasz tego, co powiedziała ci Bogini Beltix, nim przeszłaś reinkarnację? — spytał z lekkim smutkiem słyszalnym w tonie głosu, kiedy usłyszał jej słowa.

W tym momencie Stella zamarła w bezruchu, a to dlatego, że przypomniała sobie, co jej powiedziała. A tym bardziej to, że prawie stracił życie, ratując jej duszę przed pożarciem i musiał połączyć się z nią, aby ją ustabilizować. Co równało się tym, że stał się jej opiekunem, co było dla jego rady nie do pomyślenia. Teraz dopiero zdała sobie sprawę z tego, że dobrze było, że od samego początku o tym nie pamiętała.

Bo wówczas źle, by to przyjęła i mogło się to odbić na jej psychice i dalszym rozwoju. A wtedy już nikomu nie byłoby do śmiechu, nawet jej samej. Nie wspominając o tym, że wówczas zaczęłaby gadać rodzicom o takich rzeczach, o których nie powinna mówić, bo i tak, by jej nie uwierzyli, tego była w stu procentach pewna! Nic więc dziwnego, że cieszyła się w duchu, jak głupia, że dopiero teraz te wspomnienia do niej powracały. A co za tym idzie, miała coraz większy mętlik w głowie.

Let † ៣០៣០ ⛓ know what you thought about this chapter!
Love this

0

Love this

Funny

0

Funny

Spicy

0

Spicy

Suspenseful

0

Suspenseful

Emotional

0

Emotional

Profound

0

Profound

Heartwarming

0

Heartwarming

Shocking

0

Shocking

Good Writing

0

Good Writing

Compelling Plot

0

Compelling Plot

Great Character

0

Great Character

Strong Dialog

0

Strong Dialog

Further Recommendations

His Forsaken Fate

Mia: What an amazing story 💕

Read Now
The Moon's Weapon : the cursed mate [ MOVING TO GALATEA]

Cynical Optimist : You can never go wrong with a B. E. Harmel story.The plot is intriguing and the protagonists are mature and sensible.I was a little disappointed with the stylized writing. Harmel, a gifted storyteller easily draws the reader in by creating characters thatbwe can connect with emotionally. Hwre, she...

Read Now
RSVP: Werewolf

Laura: A lighthearted and entertaining story. Well done! 🩷

Read Now
Mystic Wolf

Teresa: The book is well done, brilliant in fact! Z

Read Now
To Catch a Ghost, Part 1

Melissa: I like the nice wolves. I don't like the redundancy of her self loathing.

Read Now
Werewolf Hollow [GALATEA DATE TBA]

Cynical Optimist : I devoured this story. There isn't much to say that hasn't been said already.This is a wonderful feel-good read.

Read Now
Off limits to fate, My Alpha, my sin

Sherry: An excellent story and well written.

Read Now
Bound to the Bear

Sheila Chasteen: What a beautiful love story with a great ending. I loved it!🐻❤️

Read Now
The Argent Wolf (Moving to Galatea Nov 16!)

Caspoggio: I really enjoyed this story. Fantasy is my favorite genre and this contained all the elements to create a riveting tale of adventure and romance. I was happy to read that there will be more to come. Aurora and Kieran definitely have more story to tell. Looking forward to seeing how their partnership...

Read Now