Ryba I Wodnik

All Rights Reserved ©

Summary

Modelka z przeszłością. Ojciec, który wraca z martwych. Spisek, który może zmienić wszystko. A ja? Mam tylko sarkazm, przeczucie… i kogoś, komu nie powinnam ufać.

Genre
Romance
Author
wiktoria
Status
Ongoing
Chapters
9
Rating
n/a
Age Rating
18+

Ryby

- Twoje dotychczasowe życie właśnie się kończy. Pora, byś popłynęła tam, gdzie twój dom...


Serio, babo... Nie za dużo tego kadzidełka się nawąchałaś? - pomyślałam, a na głos rzuciłam tylko uprzejme: - Dziękuję.


Tak, wiem. Jestem niesamowicie odważna.


- Może to coś dobrego? Może okaże się, że jesteś jakąś wiedźmą? Znaczy, czarodziejką miałam na myśli. I zabierzesz nas do innego wymiaru, jak w tych książkach o elfach! Zawsze wierzyłam, że w tym jest trochę prawdy.


- Źródło prawdy? Elfy? Czy ja ci wyglądam na Froda? A ty na Baginsa? - zapytałam, wskazując palcem niebo. - Jedyne miejsce, do którego mogę popłynąć, jest tam, u góry. I, szczerze mówiąc, jestem już bliżej niż dalej końca tej podróży.


- Coś ty taka paskudna dzisiaj? Księżniczka się nie wyspała?


No i owszem, nie wyspałam się. Już wczoraj Alicja nie dawała mi żyć - błagała, żebym poszła z nią na tę wystawę: „Magia i Piękno". Kiedyś kochałam wszystko, co z tym związane. Fantastyczne, magiczne, piękne i na swój sposób nieidealne - to wszystko było dla mnie magią.


Razem z Alicją zakochałyśmy się w tym świecie jeszcze jako dzieci, czytając o wróżkach i elfach. Tak się też zaprzyjaźniłyśmy - od pierwszej klasy podstawówki aż do teraz, gdy jedyny ślad magii, jaki w nas został, to brokat na oczach po wczorajszej imprezie.


To nie tak, że już mi się to nie podobało... Po prostu byłam zła na siebie, że straciłam swój błysk. I to przez własną głupotę.


- Jeszcze jeden drink i wracamy do domu, moja droga - zagroziłam jej wczoraj.


- Co ty, myślałam, że dziś poszalejemy z miksturami!


No i poszalałyśmy. Po jednym drinku bardzo zapragnęłam jeszcze jednej wróżby... i jeszcze jednej. Popijając przy tym kolorowe „eliksiry".


Pamiętam tylko, że staruszka przebrana jak Elphaba z Krainy Oz powiedziała mi, że czeka mnie miłość... nie z tej ziemi.


Następnego ranka obudziłam się z przemagicznym bólem głowy, a Alicja spała obok - sen złapał ją w połowie drogi do łóżka.


Wstałam, człapiąc do kuchni po szklankę wody z cytryną, po czym spojrzałam w lustro.


I tak jak przypuszczałam - jestem wiedźmą. Choć ludzie często mówią, że wyglądam jak Afrodyta. Ja osobiście utożsamiam się bardziej z Hermesem.


Ubrałam białe dresy i biały top na ramiączkach. Kocham białe ciuchy - podkreślają moją oliwkową skórę. Bynajmniej tak mówi ChatGPT - mój najlepszy przyjaciel, kochanek i terapeuta w jednym.


Proste kasztanowe włosy, sięgające mi do pasa, związałam w koka. Umyłam twarz i... przeraziłam się. Spuchnięta byłam od tego alkoholu jak piłka plażowa. Zazwyczaj owalna buzia teraz wyglądała jak księżyc w pełni.


Oczy nadal miałam szmaragdowozielone. Bóg nadal mnie nie wysłuchał - nie obudziłam się z brązowymi.